> Aj, znalazłem tam jakieś kłaki, ale myślałem, że to jakaś przyprawa...
Widzicie, jak to trzeba uważać z przygodami kulinarnymi? Ja, na ten przykład, jadłem kiedyś w Scholopolis, na delegacji z mojego zakładu będąc. Położyli mi na stole jakieś takie coś, no to jem. Zacząłem gryźć takie jakieś coś twardego, a ci Scholandczycy dziwnie jakoś na mnie patrzą. No to się pytam, łodafak? A oni mi na to, że to co gryzę to srebrny "widziełec", czy jakoś tak i że na to się żarcie bierze i tym dopiero do gęby. Tom się zdziwił, jakie to obyczaje w dzikich, monarchofaszystowskich krajach bywają...
-- APReceived on Mon 09 Aug 2010 - 18:16:40 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET