Wandokalipso czekoladowe

From: Anarchia Napalm <grzegorzdstunza_usunto_at_gmail.com>
Date: Sun, 9 May 2010 22:19:07 +0200


Towarzyszki, Towarzysze!

W schronie ciemno. Lampy awaryjne dają mniej światła niż zwykle, generator nie działa jak trzeba i żółte żarówy mrugają od czasu do czasu. Nie wiem, do kiedy starczy paliwa. Nie mogę się z Wami skontaktować radiowo, szlag trafił radiostację. Nie wiem, jak to się stało, że sam siedzę w schronie. Zbiegałem co sił do "Underground One" w pałacu. Co prawda czujniki nie zanotowały promieniowania na powierzchni, ale wychodzić na razie nie zamierzam. Kamery pokazują, że, przynajmniej w okolicach pałacu prezydenckiego pusto. Nie widać ani ludzi, ani czołgów, na niebie cisza, samoloty nie latają.

Alarm przeciwlotniczy był tak niespodziewany, że omal nie zapomniałem wyjąć z barku baridajskiej butelki, jeszcze z czarnych czasów. Siedzę na dole, polewam sobie, pogadać z kim nie ma. Wiem, że na pewno jesteście bezpieczni w innych schronach, albo na czele rewolucyjnej Sarmackiej Armii Ludowej przeprowadziliście atak prewencyjny i w Scholandii łopocze teraz dumnie wandejska flaga. Ale, do kurwy nędzy, zapomnieliście o mnie? Wszyscyście gdzieś poleźli? Dobrze, że w lodówce schronu jest zapas wandokalipso czekoladowych, to jeszcze mi całkiem nie odbiło. Ale nie wiem, ile wytrzymam. A szukać nikogo po Genosse nie zamierzam samodzielnie, a nóż gdzieś jakiś snajper monarchofaszystowski się przyczaił...

Wysyłam szyfrogram starym telegrafem, mam nadzieję, że dotrze. Jeśli nie będzie odpowiedzi do jutra, wychodzę na powierzchnię. Na pewno zostały w pałacu obronne roboty, będzie trzeba, to poprowadzę przy ich pomocy obronę Stolicy. Kto wie, czy nie przyjdzie mi ogłosić powstania Wolnego Miasta Wandystan na bazie ewentualnych gruzów i przy Waszej nieobecności.

Odbór!

-- 
Perun


[Non-text portions of this message have been removed]
Received on Sun 09 May 2010 - 13:20:00 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:28 CET