>Nie ukrywajmy, Wandokalipsa nastąpiła mniej-więcej wtedy, kiedy RCA
>pomachał z płyty lotniska. Po tym punkcie nie było już nic, poza
>jebanymi meczetami.
Nie zgodzę się. Przede wszystkim Wandokalipsa to proces. Który trwa od b. dawna a obecnie jesteśmy w momencie kulminacyjnym w którym powinno nastąpić jakieś wielkie BUM i albo sie ostatecznie pożegnamy albo otworzymy dla siebie i innych nową przyszłość, stworzymy Nową Ziemię;) Czy się da? Nie wiem. W sumie wątpię, ale jeśli macie pomysły i siłę to spróbujmy. Ja bardzo chętnie bym się jeszcze w to pobawił tylko jak wiadomo nie jestem za szczególnie twórczy;) Co do czekana jeszcze. Dowodem że to nie był ostateczny kuniec jest choćby powiedziałbym Wielki zryw jaki miał miejsce na przełomie roku. Próba odnowienia myśli wandejskiej wiele inicjatyw itd. To był taki ostatni oddech tego dotychczasowego wandyzmu w mojej ocenie:)
-- Zgonarcha L.Received on Mon 26 Apr 2010 - 17:50:11 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:28 CET