Re: Wandystan: Przyszłość Mandragoratu

From: Alojzy Pupka <alojzypupka_usunto_at_gmail.com>
Date: Mon, 26 Apr 2010 21:28:01 +0200


W dniu 26 kwietnia 2010 19:35 użytkownik Bonawentura von Romocki <llll_usunto_at_vp.pl> napisał:

> Z mojej strony, byłbym za uznaniem, że nastąpiła Wandokalipsa.

NiewÄ…tpliwie w jakimÅ› sensie nastÄ…piÅ‚a, bÄ…dź nastÄ™puje. Ale może to jeszcze  nie ta prawdziwa? Może to "MaÅ‚a Wandokalipsa" jak w książce Bogdana  Stalinowskiego?

> (...) Naprawianie systemów od zera jest jak zatykanie
> dziur w tamie, na ile moja dyletancka znajomość technikaliów pozwala
> powiedzieć.

Tu zaprotestujÄ™: przede wszystkim nie od zera. Mamy solidne systemy i Wandzie dziÄ™ki. Mamy natomiast do czynienia z klÄ™skÄ… urodzaju: sÄ… dwa systemy, sprawne mniej lub bardziej, funkcjonalne, ale nie caÅ‚kiem kompatybilne.  No ale sklejanie sesji z SSW z sesjÄ… z WL (albo odwrotnie) przypomina  dużo bardziej Å‚atanie dziur w pÅ‚ocie (Å‚adnym, solidnym ale dziurawym)  aniżeli w tamie. Wrażenie że z systemami jest fatalnie, wypÅ‚ywa zapewne z tego że na głównej niewiele siÄ™ zmienia (poza niedawnym dodaniem  czerwonego przycisku ;d ), ale wynika to z tego że to nad czym pracujÄ™ (ewidencja i profil mieszkaÅ„ca) nie nadaje siÄ™ do pokazywania w trakcie roboty, a posuwa siÄ™ powoli bo wciąż mam ograniczony dostÄ™p do sieci. BÄ™dÄ™ mógÅ‚ w nocy przysiąść bez nikogo nad gÅ‚owÄ…, to pójdzie szybciej.

> Narracja redukuje się do "towarzyszu". Mój ostatni tekst
> cały czas wisi w uzgodnieniach i nawet nie otrzymałem głupiego "wrzuć".

No to faktycznie jest problem. Tekst powinieneś przypomnieć, bo gdzieś się np. mi zapodział chociaż był zgwiazdkowany, ale narracja i kultura które zawsze były naszymi nie najsłabszymi stronami, leżom i kwiczom.

> Najżywsza ostatnio dyskusja poszła po realu.

Tym bym się nie zrażał. Dobry oftop nie jest zły. Problem leży w braku "ontopu" :/

> Co pozostało spójnego po MW? Khandyzm-winnicyzm? System polityczny? No
> chyba nie lałbym, gdybym to uznał za spójne.

+

> Gospodarka? Moim zdaniem,
> jedynym działającym systemem w mikronacjach był Gnomon, ale do niego
> potrzeba co najmniej 10-20 ludzi i przebicia siÄ™ do Waldemarii. Khandowe
> systemy nigdy nawet porządnie nie ruszyły. Nigdy mnie do końca nie
> porwały, mimo ogromnego wysiłku Khanda włożonego w nie. Kolejne wersje
> Syriusza stawały po osiągnięciu punktu nasycenia po 2-3 miesiącach.

No, tu są zdania podzielone. Mnie, szczerze powiedziawszy, v-gospo- darka nigdy szczególnie nie bawiła. Ale khandowe systemy zazwyczaj mi się podobały, a są pewne szanse na ożywienie obecnej gospodarki (prowadzone są rozmowy).

> (...) Jedyną wizją, do której byłbym skłonny dołożyć coś
> więcej niż gderania starego tetryka, jest wywalenie w głąb archiwów
> całości części polityczno-gospodarczo-wandeowej (minus krytyka
> pornograficzna i powieść Czarneckiego i odę o śmierci Geremka, które
> jestem w stanie "przykroić" do formatu pism), wybrać Ojca Świeckiego,
> troszkę przystosować kodeks (poprzez wypierdolenie mandragorów),
> odprawić uroczystości pogrzebowe i wyznaczyć sobie jasną narrację, którą
> chcemy podążać, by osiągnąć wandorgazm.

Czyli żegnaj Wandystanie -- witaj Świecki Wandykanie?

> Nie ukrywajmy, Wandokalipsa nastąpiła mniej-więcej wtedy, kiedy RCA
> pomachał z płyty lotniska. Po tym punkcie nie było już nic, poza
> jebanymi meczetami.

Nie zgodzę się. Są tacy, którzy twierdzą że zaczęła się kiedy RCA pomachał nam z sektora dla przylatujących i pozytywnie przeszedł odprawę celną mimo wwiezienia Szymona Nowickiego w walizce. Moim zdaniem zaczęła się wtedy, kiedy aktywność pozakanzlerowa zaczęła umierać, albo co najmniej przygasać -- jego foch i odejście musiały w tej sytuacji spowodować co najmniej ciężką zapaść.

-- 
AP
Received on Mon 26 Apr 2010 - 12:28:06 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:28 CET