> Z mojej strony, byłbym za uznaniem, że nastąpiła Wandokalipsa.
Niewątpliwie w jakimś sensie nastąpiła, bądź następuje. Ale może to jeszcze nie ta prawdziwa? Może to "Mała Wandokalipsa" jak w książce Bogdana Stalinowskiego?
> (...) Naprawianie systemów od zera jest jak zatykanie
> dziur w tamie, na ile moja dyletancka znajomość technikaliów pozwala
> powiedzieć.
Tu zaprotestuję: przede wszystkim nie od zera. Mamy solidne systemy i Wandzie dzięki. Mamy natomiast do czynienia z klęską urodzaju: są dwa systemy, sprawne mniej lub bardziej, funkcjonalne, ale nie całkiem kompatybilne. No ale sklejanie sesji z SSW z sesją z WL (albo odwrotnie) przypomina dużo bardziej łatanie dziur w płocie (ładnym, solidnym ale dziurawym) aniżeli w tamie. Wrażenie że z systemami jest fatalnie, wypływa zapewne z tego że na głównej niewiele się zmienia (poza niedawnym dodaniem czerwonego przycisku ;d ), ale wynika to z tego że to nad czym pracuję (ewidencja i profil mieszkańca) nie nadaje się do pokazywania w trakcie roboty, a posuwa się powoli bo wciąż mam ograniczony dostęp do sieci. Będę mógł w nocy przysiąść bez nikogo nad głową, to pójdzie szybciej.
> Narracja redukuje się do "towarzyszu". Mój ostatni tekst
> cały czas wisi w uzgodnieniach i nawet nie otrzymałem głupiego "wrzuć".
No to faktycznie jest problem. Tekst powinieneś przypomnieć, bo gdzieś się np. mi zapodział chociaż był zgwiazdkowany, ale narracja i kultura które zawsze były naszymi nie najsłabszymi stronami, leżom i kwiczom.
> Najżywsza ostatnio dyskusja poszła po realu.
Tym bym się nie zrażał. Dobry oftop nie jest zły. Problem leży w braku "ontopu" :/
> Co pozostało spójnego po MW? Khandyzm-winnicyzm? System polityczny? No
> chyba nie lałbym, gdybym to uznał za spójne.
+
> Gospodarka? Moim zdaniem,
> jedynym działającym systemem w mikronacjach był Gnomon, ale do niego
> potrzeba co najmniej 10-20 ludzi i przebicia siÄ™ do Waldemarii. Khandowe
> systemy nigdy nawet porządnie nie ruszyły. Nigdy mnie do końca nie
> porwały, mimo ogromnego wysiłku Khanda włożonego w nie. Kolejne wersje
> Syriusza stawały po osiągnięciu punktu nasycenia po 2-3 miesiącach.
No, tu są zdania podzielone. Mnie, szczerze powiedziawszy, v-gospo- darka nigdy szczególnie nie bawiła. Ale khandowe systemy zazwyczaj mi się podobały, a są pewne szanse na ożywienie obecnej gospodarki (prowadzone są rozmowy).
> (...) Jedyną wizją, do której byłbym skłonny dołożyć coś
> więcej niż gderania starego tetryka, jest wywalenie w głąb archiwów
> całości części polityczno-gospodarczo-wandeowej (minus krytyka
> pornograficzna i powieść Czarneckiego i odę o śmierci Geremka, które
> jestem w stanie "przykroić" do formatu pism), wybrać Ojca Świeckiego,
> troszkę przystosować kodeks (poprzez wypierdolenie mandragorów),
> odprawić uroczystości pogrzebowe i wyznaczyć sobie jasną narrację, którą
> chcemy podążać, by osiągnąć wandorgazm.
Czyli żegnaj Wandystanie -- witaj Świecki Wandykanie?
> Nie ukrywajmy, Wandokalipsa nastąpiła mniej-więcej wtedy, kiedy RCA
> pomachał z płyty lotniska. Po tym punkcie nie było już nic, poza
> jebanymi meczetami.
Nie zgodzę się. Są tacy, którzy twierdzą że zaczęła się kiedy RCA pomachał nam z sektora dla przylatujących i pozytywnie przeszedł odprawę celną mimo wwiezienia Szymona Nowickiego w walizce. Moim zdaniem zaczęła się wtedy, kiedy aktywność pozakanzlerowa zaczęła umierać, albo co najmniej przygasać -- jego foch i odejście musiały w tej sytuacji spowodować co najmniej ciężką zapaść.
-- APReceived on Mon 26 Apr 2010 - 12:28:06 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:28 CET