Odnośnie Islamu, bo on punktem wyjścia. Nikt nie odbiera człowieczeństwa nikomu, niezależnie od poglądów, wyznań, rasy czy narodowości, chyba że towarzysz. To jednak nie zwalnia nas z możliwości, a nawet obowiązku oceniania ideologii. A trzeba jasno powiedzieć iż Islam nie jest religią która obejmuje tylko sferę ducha ale reguluje wszystkie inne sfery. Churchil porównał kiedyś main kampf do koranu (nie na odwrót!) w swojej książce za którą z resztą dostał literacką nagrodę nobla. Przypuszczam, że nie było to całkowicie bezpodstawne i wyssane z palca porównanie:) W rozmowie o islamu musimy sobie zdawać sprawę kto go stworzył. A stworzył go człowiek rządny władzy, budujący swoje imperium. Człowiek który mordował ludzi, był pedofilem, rządził państwem, dowodził armią, oszukiwał. Ten człowiek nie jest jakimś wyjątkiem tamtych czasów, jakimś szczególnie wyróżniającym się w swoim okrucieństwie itd. ale jaki był taki był. Nie był świętym miłującym pokój i wszystkich ludzi
człowiekiem. Był jeszcze raz powtórzę władcą budującym imperium. Ten człowiek jest w Islamie najważniejszym prorokiem i przykładem człowieka. Przykładem kogoś kim oni, muzułmanie powinni być. Jestwzorem. To prawda że chrześcijanie bywają złymi ludźmi, ale ich przykładem jest człowiek który miłował pokój i wszystkich swoich bliźnich. Oddał życie za innych. Z miłości również do tych którzy go mordowali. To jest wzór chrześcijan. Czy towarzysz widzi różnice? Oczywiście są dobrzy muzułmanie, którzy nie podążają za wszystkimi przykazami koranu, którzy nie czerpią przykładu w swoim postępowanie z mahometa. Jest ich dużo. Ale to są "źli" muzułmanie... Czy towarzysz już wychwycił różnicę i zagrożenie?
-- Palpatyn Zgonarcha LepkiReceived on Mon 19 Apr 2010 - 10:34:46 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:28 CET