Re: Wandystan: [OT] Nieszczęsne meczety

From: Stru <struszynski_usunto_at_gmail.com>
Date: Sat, 17 Apr 2010 12:15:34 +0200


W dniu 17 kwietnia 2010 11:40 użytkownik Bonawentura von Romocki <llll_usunto_at_vp.pl> napisał:
> Stru pisze:
>
> <zgadnijcie, ile>

Nigdy takiego czegoś nie napisałem, ale jeżeli chcecie towarzyszu określić, że odnosicie się do wszystkiego, to - jak wynika z tego co napisaliście poniżej - powinniście się ustosunkowaćdo wszystkiego :)

>
> Pierwsze, inkwizycja i Kopernik to już RENESANS. Średniowieczna
> inkwizycja to właściwie sąd kościelny, więc jest absolutnie nie a'propos
> dyskusji o wiekach mrocznych, którą chcecie przerprowadzić. Z kolei nie
> można mówić o cezaryzmie w republice, skoro powszechnie przyjętym jest,
> że panowanie Oktawiana Augusta to koniec republiki. Były zachowane
> instytucje republikańskie, ale nie istota republiki.

Towarzyszu, ależ cóż Wy wypisujecie? Na litość boską, mnie chodziło od początku o ateńską demokrację i filozofię oraz to, że te genialne wynalzazki następnie zniszczono i odrzucono. Kwestię zbyt ogólnikowego użycia określeń "starożytność" i "średniowiecze" wyjaśniłem już dość dawno.

> Drugie, to Wy mówicie o wiekach mrocznych, a my staramy się ich bronić.

Jak wyżej. Łatwiej zapewne Wam się rozpisywać w tym temacie, niż w temacie odmawiania człowieczeńśtwa muzułmanom, czyż nie?

> Trzecie, aczkolwiek dominującą doktryną średniowiecza był Augustianizm,
> jego poglądy na niewolnictwo wydają mi się łabędzim śpiewem
> starożytności, z której Augustyn się wywodził. Jestem ekonomistą, nie
> historykiem, więc nie jestem w stanie stwierdzić, jaki był pogląd
> Kościoła na niewolnictwo - jednak to we średniowieczu działało najwięcej
> wolnych osadników, a feudalizm się skrystalizował (przynajmniej na
> wschód od Łaby) później.

To nie ma tu nic do rzeczy. Można natomiast przyjąć, że czymś innym
jest istnienie niewolnictwa jako formy ekonomicznej, a czymś innym,
jako formy ekonomicznej z boskim uzasadnieniem. Ale, to w ogóle nie
jest kwestia, nad jaką chciałbym się rozwodzić. Niewolnictwo, feudalizm, to w ogóle nic nie ma do rzeczy w tym, że muzułmanom odmawia się człowieczeństwa, ani z określeniem, że w niektórych krajach muzułmańskich dzieją się rzeczy podobne do średniowiecza - polegające na zanegowaniu pewnych wspaniałych zasad wolnego myślenia, odkrywania, rozwoju. To, że takie sformułowanie jest mniej czy bardziej trafne w żaden sposób nie powinno prowadzić do zastąpienia całej dyskusji wywodami, że średniowiecze jest zajebiste, a feudalizm to to i tamto.

> Czwarte, fakt, że słowo demokracja ma grecki rodowód, nic nie znaczy.
> Elektronika też ma.

Aby towarzysza argument miałsens, w Atenach musiałaby istnieć elektronika, a więc jakieś np. prymitywne radio tranzystorowe. A demokracja istniała zarówno w teorii, jak i w praktyce. Tam włąśnie wymyślono to, że o losach kraju decyduje większość społeczeństwa. Fakt, że inaczej to wyglądało, niż współczesne demokracje, nie zmienia niczego w tym wywodzie. I przypomnę, że w dalszej części mi szło o to, że ten wynalazek został zniszczony i zastąpiony czymś zdecydowanie gorszym. Bez względu na to, że starożytność nie była jednak współczesnością - bo taki zarzut usiłujecie postawić mojemu wywodowi, zupełnie bez sensu.

> Demokracja ateńska była nazwana demokracją, bo była
> bardziej demokratyczna niż cała reszta.

Nie towarzyszu. Demokracji wcześniej nie było, były "narady", "zebrania". Nikt nie myślał o takich spotkaniach w taki sposób, jak to zaczęli myśleć o tym w Atenach. Tam również zdefiniowano, że to zajebiście, aby nie było jakiegoś tyrana, tylko mieszkańcy mogli przyjść i wybrać wspólnie, po przez głosowanie, przewagą większości głosów, wszystkie istotne kwestie. I to nazwano tam demokracją, ustalono, że jest to sposób rządzenia, przeciwstawiono to dyktaturom pojedycznych tyranów i nawet grup elit. Uznano to za wartość cenną samą w sobie. I nazwano. Może i później wymyślono i więcej swobód, i lepsze rozwiązania w zakresie samego ustroju, ale taki sposób uprawiania rządów, jaki zwiemy demokracją, został wymyślony właśnie tam.

> Wasz argument przypomina
> ocenianie zdolności samolotów na podstawie maszyny braci Wright.

To nie jest mój argument. To jest argument całej naszej kultury i cywilizacji. Mówimy i uczymy się tego, jak również tak to się wykłąda na uniwersytetach, że kolebką naszej cywilizacji są Ateny. Właśnie dla tego, że to tam wymyślono demokrację. I nie tylko. Naukę również. Oczywiście, co podkreślam, opd tego czasu dużo się zmieniło. Między innymi to, że te idee musiały się odrodzić, po okresie dewastacji.

> Piąte, argument nt. antyteizmu, może sformułowany w nieco oceniający
> sposób (szczególnie jeżeli uznamy "komunizm" za obelgę), ale zawierał
> konkretny zarzut. To Wy wyłazicie tutaj z atakiem na styl zamiast z
> wytłumaczeniem się ze swojej postawy.

Że co proszę? To ma być nagle konkretny argument, iż byłem uczony jakiejś marksistowskiej historii dla tego, że mówię, iż demokrację i naukę wymyślono w starożytnej Grecji, a następnie zniszczono w średniowieczu? Że niby ktoś, kto się uczył wcześniej jest gorszy? Sorry, ale to jest mocno uwłączające. To nie jest żaden argument tylko socjotechnika. Z czego mam się tłumaczyć, że jednak znam historię? Co to kurwa ma być? A o tym, że jestem ateistą już pisałem i to nie ma żadnego związku z tym, kiedy się uczyłem historii, czy też może, czy się jej nadal uczę. To jest właśnie spychanie dyskusji poza merytoryczne kwestie. Że niby atakuję styl, kiedy ktoś ewidentnie fałszyje fakty i przypisuje mi rzeczy, jakie są irracjonalne, nieuzasadnione i mające wyłącznie deprywujące znaczenie. Stosowanie fałszu i kłamstwa, manipulowanie nie jest kwestią stylu, tylko braku merytorycznej treści. Zresztą, to tylko pokazuje, jak dalece idee demokracji są bliskie rozmówcom. Struszyński nie ma prawa do dyskusji, ponieważ chodził na lekcje historii przed 1989 rokiem. Przecież do dyskusji, ba, do wszystkiego, także i do uczestnictwa w wyborach, prawo mają wyłącznie ci, którzy uczyli się w szkołach po 1989 roku, zdali egzamin u prezesa PIS. Cóż to w ogóle jest za dyskutowanie? Prawo do dyskusji mają mieć wyłącznie koledzy z jednej klasy, a resztę można rozstrzelać? Cóż, w takim świecie nie może nie dziwić to, że koledzy z klasy zadecydują, iż muzułmani mają być wyłącznie w klatce w ZOO i tak ma być, a w przypadku dyskusji trzeba sprawdzić, czy opontent przypadkiem nie uczył się historii u innego nauczyciela. Bawicie się w talibów?

-- 
Towarzysz Struszyński,
gg: 12777250
Received on Sat 17 Apr 2010 - 03:16:39 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:28 CET