(wrong string) ęsne meczety

From: Szymon Prus <szymon.z.czarncy_usunto_at_gmail.com>
Date: Sat, 17 Apr 2010 11:13:04 +0200


>
> Na wstêpie: towarzyszu, dajecie bardzo negatywne ¶wiadectwo swojej

wiedzy historycznej, a nwet swojej umiejêtno¶ci aktualizowania minimum

wiedzy na potrzeby gawêdzenia przez sieæ. U¿ycie terminu "demokracja"

jest jak najbardziej zasadne, jako ¿e ten termin w³a¶nie w znaczeniu

politycznym, zosta³ wymy¶lony w staro¿ytnej Grecji. Gdyby towarzysz

choæ RAZ widzia³ jakikolwiek podrêcznik z historii maj±cy cokolwiek do

powiedzenia na temat staro¿ytnej Grecji, znalaz³by to w nim bez

problemu. Wystarczy spojrzeæ na etymologiê s³owa "demokracja" - jest

ona grecka. Pisze o tym nawet ta g³upia wikipedia. Proszê:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Demokracja

http://pl.wikipedia.org/wiki/Demokracja_ateñska<http://pl.wikipedia.org/wiki/Demokracja_ate%C5%84ska>

To wstyd, ¿e dzi¶, w obliczu takiej historii Polski, m³ody Polak nie

ma bladego pojêcia sk±d siê w ogóle wziê³a demokracja. Przypomnê, ¿e

komunizm te¿ mówi³ o demokracji i to mówi³ bardzo du¿o, wiêc mo¿e

termin siê zdewaluowa³ w poszczególnych rodzinach, niemniej jednak od

osoby uwa¿aj±cej siê za inteligentn± raczej wymaga siê, aby taki

minimum wiedzy posiada³a. Oczywi¶cie, nie oznacza to, ¿e by³a to

idealnie taka sama zasada polityczna, jak± mamy dzi¶. Mo¿e

pouczaj±co-karc±cy ton Struszyñskiego nie jest do koñca "³adny" w

dyskusji, niemniej jednak towarzysze sami czyni± "brzydsze" rzeczy.

Ale¿ oczywi¶cie, ¿e pochodzenie s³owa jest greckie. Tylko ¿e dzi¶ to s³owo odnosi siê do zupe³nie innego ustroju. Nie mo¿na do dwóch ró¿nych zjawisk stosowaæ tego samego terminu.
A w wklejanie linków z polskiej Wikipedii to... ;)

Widzê, ¿e legenda PISowskiej argumentacji jest wiecznie ¿ywa. Teraz,

kiedy o Lechu krzyczymy santo subito, retoryka "oni stoj± tam, gdzie

sta³o ZOMO" urasta do rangi dowodu matematycznego, najwyra¼niej.

Niestety, mnie kompletnie nie rusza porównanie mnie do komunisty.

Traktujê to albo jako wyraz urojeñ, albo jako retorykê wynikaj±c± z

tego, ¿e przedmówca nie ma ¿adnych argumentów i nie pozostaje mu nic

innego, jak stosowanie socjotechnik opartych na emocjach. ¯enada,

towarzyszu, kompletna ¿enada.

Ale¿ ja jestem antyPiSowcem. Lecha Kaczyñskiego ceniê jako dobrego cz³owieka i dobrego prezydenta, ale Warszawy. Z prezydentów III RP by³ najlepszy, ale to nie znaczy, ¿e dobry.
Nie porówna³em towarzysza do ¿adnego komunisty, tylko do cz³owieka, który swoj± wiedzê na temat staro¿ytno¶ci, ¶redniowiecza i o¶wiecenia czerpa³ z ksi±¿ek sprzed 1989 r. Nie znaczy to i nie ma³o znaczyæ, ¿e tow. jest komunist±.

Socjotechniczny atak, gówniarska propaganda? Ja tu sobie spokojnie dyskutujê, nie u¿ywaj±c nawet jednego wyzwiska, a towarzyszowi zdaje siê, ¿e jest na wojnie? ¦wiadczy to tylko o tym, ¿e powinien siê towarzysz powa¿nie zastanowiæ nad stopniem swojego zacietrzewienia (proszê to poj±æ jako te "hola, hola, Struszyñski!"), nie tylko dlatego, ¿e to trochê nie koresponduje z wyznawanym przez tow. tolerancjonizmem. Ja osobi¶cie - jak mam staæ siê czyim¶ wrogiem, to (w pewnych przypadkach) wolê przestaæ rozmawiaæ. Tym bardziej, ¿e wrogowie w Wandystanie mi do szczê¶cia s± niepotrzebni.

--
Simon McMelkor


[Non-text portions of this message have been removed]
Received on Sat 17 Apr 2010 - 02:13:09 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:28 CET