Re: Wandystan: [OT] Nieszczęsne meczety

From: Stru <struszynski_usunto_at_gmail.com>
Date: Wed, 14 Apr 2010 21:57:35 +0200


W dniu 14 kwietnia 2010 19:56 użytkownik Palpatyn Zgonarcha Lepki <marofoh_usunto_at_o2.pl> napisał:

> Chodzi o to że w Średniowiecze czerpano ze starożytności jednocześnie wprowadzając coś zupełnie nowego.

Oczywiście, jak najbardziej. Czerpano z tego, co było wcześniej. Ale wówczas również zniszczono największy dorobek wcześniejszych pokoleń: demokrację i swobodę wypowiedzi. A to jest włąśnie kwintesencja starożytnej grecji i rzymu, coś do czego tak wszyscy chcą się odwoływać. Coś, na co przyszło czekać następnie bardzo długo. Bo aż do XVIII wieku! Nagle okazało się, że istnieje tylko jeden pogląd słuszny, zaś całą reszta to "dzieło diabła". Tymczasem najważniejszym dorobkiem grecji było to, że kolejny głos w dyskusji wprowadzał coś nowego, odnosił się krytycznie do wcześniejszych. To doniosła rzecz i w średniowieczu, właśnie ze względu na bardzo prymitywne poglądy religijne, zostało zanegowane i zniszczone. Odebrano ludziom możliwość swobodengo myślenia. Twierdzenie, że może i prawda, ale wśród "inteligentów" ówczesnej europy powstało wiele pięknych rzeczy - i tutaj wymienianie teologii - jest kompromitacją. A tak właśnie argumentują chrześcijanie np. z PATu. Dla mnie średniowiecze to jakiś totalny odwrót od czegoś, co szło pięknie i dobrze we właściwą stronę. W tym też sensie mówię o średniowieczu w Afganistanie i w podobnych państwach: decyduje zabobon, przesąd, myślenie magiczne, a 80% mieszkańców pisać ani liczyć nie umie, i nawet Koranu nie jest w stanie poczytać, tylko są skazani na nauczanie jakiś dziwacznych idiotyzmów.

>> Co więcej zachowano masę wiedzy o średniowieczu(mnisie przepisujący księgi) jak na tamte warunki. Wystarczy spojrzeć na to do czego odwoływali się po koleji najwięksi władcy Europy średniowiecznej. Do Rzymskiego Cesarstwa:)

Towarzyszu, to nie jest poważny argument. Księgi przepisywano, ale tylko pewne wybrane, inne zaś niszczono. To w średniowieczu zniszczono oryginalne dziełą Arystotelesa! Właściwie wszystkie! A za odwoływanie się do Arystotelesa karano śmiercią, czy to bezpośrednio, czy też w lochach.

> Dziwną macie logikę. Zresztą nie mówię o braku rozwoju, Islam ponownie się rozwija!

Przeczycie sami sobie. Wcześniej wyraźnie i dosadnie, absolutnie i ostatecznie stwierdziliście, że się nie rozwija, ani nawet nie cofa, jest taki, jaki był! I taki będzie wiecznie!

> Tylko że jest to rozwój zupełnie inne od naszego. I kropka. To wy wykazujecie się uprzedzeniem twierdząc iż wszyscy muszą się rozwijać w taki sam sposób jak my.

Nic takiego nigdy nie powiedziałem. Określenie "średniowiecze" to ogólne określenie oznaczające regres. Inna nazwa tego okresu to "wieki ciemne", "zacofanie".

> Patrz wyżej. Co do widzenia ci chce widzieć to polecam głębsze wejście w to czym jest islam. Wzięcie także pod uwagę przez kogo i po co został stworzony.

Islam to religia. Zbiór zabobonów, mitów i fantazji, utworzony - jak każda inna religia - w celu lepszego wyjaśnienia niezrozumiałych zjawisk przyrody, zjawisk społecznych, w celu uporządkowania grupy ludzi pod wspólnymi ideami, celami, zasadami współżycia. Religia jest pierwszą i prymitywną teorią rzeczywistości, którą później zastąpiła lepsza teoria: nauka. Właśnie wymyślenie nauki (pod postacią filozofii) gdzie kolejny "uczony" mógł swobodnie krytykować osiągnięcia poprzedników było wielkim osiągnięciem starożytności. Zwicięstwo myślenia nad sztywnym dogmatem. Oczywiście to zostało zniszczone, alr to już inna sprawa - temat średniowiecza przerabiałem w tym mailu i zamykam. Tutaj jedynie dodam, że zbytnie mitologizowanie jakiegoś fragmentu historii związanej z taką, czy inną religią, jest bardzo niebezpieczne.

A skąd się wziął judaizm? Ano wziął się stąd, że Żydom, którym w Egipcie się nieźle powodziło, w obliczu kryzysu odebrano przywileje i zaprzęgnięto do zwykłej pracy fizycznej. No i się zbuntowali. Żydzi bowiem, na mocy przywilejów, raczej nie pracowali fizycznie, pełnili funkcje kapłańskie, byli nauczycielami, wyższej rangi wojskowymi. Ale bidować z całym narodem i ciężko harować, to jednak nie chcieli. Główne zasady opisane w pięcioksięgu, a nawet dekalog, to nic innego, jak religia egipska, którą najczęściej kojarzy się z dziwacznymi hieroglifami i piramidami. Tymczasem judaizm nie spadł z nieba, to takie przeformułowanie ogólnych i szczegółowych zasad religii egipskiej, aby zamiast wskazywać kierunek na faraona, wskazywałą kierunek po za "nieczystą" biedującą ojczyzną gdzieś w nieznane, byle by z dala od przymusu ciężkiej pracy nad wychopdzeniem z kryzysu i zarazy. Na tym gruncie rozwinęły się następnie sekty chrześcijańskie, a na nich islam. Przy okazji ciekawostka - nie wiem czy wiecie towarzyszu, ale idea zakonów, wręcz w takiej formie, jaka jest po dzień dzisiejszy, wywodzi się z Egiptu. Generalnie, każda religia ma jakiś swój smaczek, jakiś klimacik, coś oryginalnego i interesującego. I tak Koran faktycznie jest głosem Boga, w związku z czym należy go czytać wyłącznie w oryginale i samo tłumaczenie na inny język to świętokradztwo. Czy pisze tam o zabijaniu? A czy w Biblii nie pisze? A pisze! I to znacznie ostrzej. Nie pozwolisz żyć czarownicy. Co więcej, jeśli Jahwe każe ci zabić syna, masz to uczynić bez mrugnięcia oka. Sęk w tym, że po okresie średniowiecza, kultura judeo-chrześcijańska zrozumiała, że ludzka natura jest pełna hipokryzji, ale i innych pięknych rzeczy, takich jak używanie rozumu. I włąśnie dla tego, nikt o typowym wukształceniu europejskim, nawet fanatycznie wierzący Żyd, czy chrześcijanin, nie będzie dosłownie czytał nakazu "nie pozwolisz żyć czarownicy". Na Bliskim Wschodzie był okres, kiedy Arabowie osiągnęli taki poziom rozwoju religijnego, ale w wielu miejscach współcześnie, ze względu na biedę i rozpad państwowości na kultury plemienne, został utracony. Jeżeli towarzysz poczyta jakąkolwiek sensownąliteraturę na temat islamu, posłucha ludzi, którzy zajmująsię islamem całe życie, zobaczy towarzysz, że tzw. prawdziwe oblicze islamu jest diametralnie odmienne od tego, czym straszą chrześcijan sami chrześcijanie. Inna dygresja - może towarzysz zna etymologię słowa baphomet? Jest to oczywiście Mahomet, tylko że przekręcony przez niepiśmiennego i głupiego papieża, który nagle dowiedział się, że na Bliskim Wschodzie są jacyś ludzie myślący inaczej niż on.

> Nie prawda. Przypomnę chociażby postać św. Tomasza z Akwinu szeroko czerpiące z Arystotelesa:)

Na litość boską, na całe ogromne w czasie średniowiecze jeden tomasz? To nie był wielki uczony, to był wielki teolog, a wielki w tym sensie i tylko i wyłącznie w tym, że śmiał wystąpić przeciw papieżom i oficjalnej, postplatońskiej (przez plotyna) wizji świata św. Augustyna. Dodajmy, że św. Augustyn był strasznym skurwysynem, to fakt, uważał niewolnictow za coś bardzo OK, i pisał, że niewolnik ma wielbić i czcić swego pana jak Boga (w sensie tak, jak pan niewolnika, chrześcijanin, wielbi Jahwe i Jezusa). Oczywiście żaden szanujący się teolog nie wspomina o tych licznych ustępach Augustyna, które wzywały do zabijania kobiet, odmawiania niewolnikom, biednym i chorym człowieczeństwa. Tomasz nie osiągnął wiele, a jedynie zaproponował pewne inne rozwiązania w kwestiach teologicznych, czysto techniczne, odwołujące się do tradycji Arystotelesowskiej. Ale to tylko dla tego, że Tomasza nauczał Albert, który potajemnie czytał "Filozofa" - tak nazywano wówczas Arystotelesa, bo gdyby Tomasz nazwał go po imieniu, zginąłby natychmiast za konszachty z diabłem. Gdyby porównać Tomasza i Augustyna do fizyki, różnica polegałaby na nieco odmiennym równaniu w jednym, czy dwóch miejscach. Ale co z tego wynikło? Nic. Kolejny dogmat. "filozofia" Tomasza po dziś dzień jest obowiązującą w Kościele Katolickim, i gdyby ludzie jednak nadal byli tak pobożni i posłuszni tej organizacji, nigdy by się nauka nie mogła narodzić ponownie. Kolejna ciekawostka: modernizację filozofii Kościoła Katolickiego z tomizmu na coś nowszego zaproponował... JPII. A mianowicie uwspółcześnił teologię na nowe zagadnienia.

Tow! Kompromitujecie się w zakresie waszej wiedzy o historii! To prawda że u Arabów w tamtym okresie dynamicznie rozwijały się różne dziedziny naukowe. Ale to nie zmieniało ani na jotę zła którym był i jest Islam:)

Złem jest religia. Każda i jakakolwiek. To ona narzuca, że człowiek ma w imię jakiś abstrakcyjnych bedetów robić innym krzywdę. I że nie może myśleć ani odkrywać prawdy. Dlatego, w moim przekonaniu, należy ograniczać rozwuj islamu, ale i chrześcijaństwa. Stopniowo i skutecznie.

> Gdyby zaś chciał tłumaczyć te problemy to w ogóle bym nie zaczynał dyskusji bo mi się zwyczajnie nie chce.

Szkoda.

> Jako "trop" polecam żywot Mahometa. Proponuję również rozważyć, że Koran został napisany nie pod wpływem Boga tylko dokładnie pod Jego dyktando za pośrednictwem archanioła. I są tam bezpośrednie >nakazy< (zabijajcie np;)). Polecam również rozważyć iż zamachy są przeprowadzane również przez wykształconych szanowanych i tzw zasymilowanych muzułmanów.

Nic z tego nie rozumiem. To towarzysz nie uczył się w szkole średniej o Koranie i islamie? Przecież to tak, jakby towarzysz odkrył, że 2+2=4. A zamachy... cóż. Akurat ekstremizm religijny i terroryzm ma tutaj nie wiele wspólnego z islamem. Problem terroryzmu jest poważniejszy, niż się wydaje. Zachęcam do zapoznania się z pracami z zakresu psychologii na ten temat, ale jest ich nie wiele, bo trudno to badać. Zauważcie, że u podstaw terrorystów nie leży Koran, a polityka - tak siędzieje w Palestynie. Są to ludzie, którzy walczą o swoją ziemię, o swoją ojczyznę i trudno się im dziwić. To że wołają do Allaha, wynika wyłącznie z różnic kulturowych. Z kolei w Afganistanie macie, towarzyszu, mafię. Talibowie? Z czego oni żyją? Z napadów i wymuszeń na wioskach oraz z produkcji i sprzedaży na międzynarodową skalę narkotyków. Przecież tam się znajduje ponad 80% źródła opium na cały świat! I to jest dramat "wojny", bo koalicja antyterrorystyczna nie może zniszczyć upraw, bo z nich żyje większość mieszkańców, i to by ich wpędziło w jeszcze większą biedę i odwrót od wartości, o jakich mówią amerykanie. A więc przejście na stronę talibów - dilerów heroiny. Zauważcie, że tam, gdzie ma miejsce jako udział czynny polityka, zamachowcy samobójcy rekrutują się z biedoty. W zamian za to, że Ali się wysadzi przy ambasadzie, matka Alego dostanie 1000 dolarów, za które kupi leki dla ciężko chorego ojca Alego, i pomoże ukończyć szkołę siostrze Alego, bo tylko ją wysłali do szkoły, bo na wysłanie do niej Alego nie było już pieniędzy. Tak sprawa wygląda. A ponieważ bojówki ową "rentę" zawsze wypłacają, zawsze mają chętnych. Tymczasem w przypadku innych organizacji ma miejsce pranie mózgu, np. głupiej, niepiśmiennej dziewczynki, która nie ma bladego pojęcia o świecie poza tym, że każdy facet ma prawo ją zgwałcić, a ona za karę zostanie ukamienowana. No więc jak ją już przeleci całą wioska, to dają jej ładunek wybuchowy, każą iść na targ i nacisnąć przycisk. A ona idzie i nie zawsze w ogóle wie, co się w ogóle stanie, jak ten przycisk naciśnie. I oczywiście nie ma bladego pojęcia, co to jest "Ameryka", czy nawet, co to jest Arab. Są jeszcze pobudki czysto osobiste - jak w Moskwie, ostatnio.

--
Towarzysz Struszyński,
gg: 12777250
Received on Wed 14 Apr 2010 - 12:57:41 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:28 CET