Re: Wandystan: [OT] Nieszczęsne meczety

From: Stru <struszynski_usunto_at_gmail.com>
Date: Tue, 13 Apr 2010 22:16:28 +0200


W dniu 13 kwietnia 2010 21:45 użytkownik Bonawentura von Romocki <llll_usunto_at_vp.pl> napisał:

> <Struszyński, słyszałem, że wasza babcia miała na drugie Zwięzłość>

Niestety, imię mojej babci w rzeczywistośći jest słowem bardzo niecenzuralnym.

> Pierwsze, nie można porównywać przemysłu farmaceutycznego do
> oprogramowania. Taką a nie inną strukturę przemysłu wymusiła regulacja i
> droga procedura wprowadzająca lek na rynek.

Towarzysz trochę źle chyba zrozumiał, albo też Struszyński źle napisał. Nie porównywałem bowiem przemysłu farmaceutycznego do oprogramowania. Nie było to też moim zamiarem. Pisałem generalnie o tym, że w całej dziedzinie życia homo sapiens, postęp w technologii często następuje w efekcie działania komercyjnego, a branża komputerowa nie jest wyjątkiem. Generalnie taki bym chciał widzieć morał z mojej pisaniny w tym fragmencie, jaki towarzysz opisuje. Starałem się pisać krótko, więc nie rozwodziłem się nad bardziej złożonymi i dalszymi przykładami, niektórych stwierdzeń w ogóle nie podpierając żadnym przykładem.

Drapieżność przemysłu farmaceutycznego - to już odchodząc od głównego wątku dyskusji - nie jest do końca wynikiem regulacji, mniemam, że prawnych (tj. mniemam, że takowe mieliście na myśli). W dniach dzisiejszych przemysł ten właściwie sam sobie ustala regulacje i w coraz większym stopniu decyduje o tym, co mają robić lekarze i nawet - co mają myśleć! Generalnie to raczej przemysł farmakologiczny ustala zasady, na jakich tworzone są regulacje prawne ich dotyczące. Jeżeli jest inaczej, dzieję się źle, jak np. u nas, kiedy to władza postanowiła sama z siebie, odwołując się do jakiś niejasnych i - prawdopodobnie nie istniejących - unijnych dyrektyw, narzucić dodatkowe standardy merytoryczne dla tej branży, co zaowocowało wycofaniem się wszystkich przedstawicieli tej branży z produkcji i dystrybucji tych leków w naszym kraju, jakich owe nowe standarny miałyby dotyczyć. Dodam, że w wielu przypadkach dla leczenia, jakie wypadło nagle z polskiej służby zdrowia, nie ma alternatyw. Możemy sobie leki sprowadzać z Czech, z Ukrainy, ba, nawet z Ugandy! A wypadło pewne leczenie z zakresu psychiatrii (tam jest zasadniczo bardzo mało różnych leków i form terapii), ale także dermatologii. W tym zakresie przynajmnie dane mi było poznać kulisy polskiej polityki zdrowotnej :) Ale to jest już inna sprawa, i kwestie takie, jak oferowanie w miarę sensownego leku na ciężką chorobę za cenę przekraczającą możliwości indywidualnej osoby, co nie wynika de facto z kosztowności badań, tylko wyłącznie z monopolu i świadomości, że NITK, nawet Stalin, gdyby żył, nie podskoczy temu przemysłowi, jest rzeczą tutaj poboczną.

>
> Po drugie, przemysł pornograficzny zawsze był wiodącą siłą mediów
> elektronicznych, który jako pierwszy adoptował nowoczesne rozwiązania
> (od formatu VHS po kamerki internetowe) i był krok do przodu przed
> resztą branży.

Można, oczywiście w ten sposó argumentować. Jest to kolejny dowód na to, że działalność komercyjna sprzyja rozwojowi pewnych standardów i uniwersalizacji pewnych rozwiązań technologicznych, tymczasem inna działalność temu nie sprzyja. Jak miałaby zresztą sprzyjać? Jeśli ktoś nie zarabia na X, to dla czego miałby tracić czas, aby zapewniać najbardziej optymalne warunki do tego, by przypadkowi ludzie korzystający z X mieli wszystko cacy i mniam mniam? No, chyba że dostrzeże jakieś korzyści, jak nie komercyjne bezpośrednie, to pośrednie (potencjalni klienci w innych usługach; wizerunek marki itd), bądź chociażby prestiżowe (np. struna urzędu miasta, w której ważne wystąpienie burmistrza jest zamieszczone w postaci filmu, ale nie da sięgo zassać a obejrzenie przez www wymaga instalacji dziwacznych kodeków i innego oprogramowania).

-- 
Towarzysz Struszyński,
gg: 12777250
Received on Tue 13 Apr 2010 - 13:16:33 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:28 CET