Re: Wandystan: [OT] Nieszczęsne meczety

From: Stru <struszynski_usunto_at_gmail.com>
Date: Tue, 13 Apr 2010 17:59:57 +0200


W dniu 9 kwietnia 2010 18:53 użytkownik Palpatyn Zgonarcha Lepki <marofoh_usunto_at_o2.pl> napisał:
>
>
>
> > Towarzysz Prezydent krytykuje islamizację z pozycji oświeceniowych, czy
> > chrześcijańskich?
>
> Osobiście chrześcijańskich. Jako akcja obu. Czyli mówimy że jest to poważny problem który łączy ponad podziałami;) Uważam też, że nawet razem z tymi "oświeconymi" i chrześcijanami dałoby się wypracować wspólny obraz czegoś takiego jak cywilizacja europejska.

Wiem, towarzysze, że dawno po czasie, ale właściwie teraz mam okazję zaznajomić się z tym wątkiem. Zazwyczaj w takich sytuacjach macham ręką, ale wydaje mi się, że to, co przeczytałem, ma duży ciężar - że tak się wyrażę - jaki chciałbym podjąć w dyskusji.

Zauważyłem mianowicie, z zaskoczeniem i niepokojem zacytowane powyżej (przeze mnie) pytanie i odpowiedź. Pytanie jest kierowane do osoby najpewniej młodej i najpewniej inteligentnej, a dotyczy pozycji, z jakiej ów ktoś występuje przeciw tzw. islamizacji. Dodajmy, że chodzi o nieco większą aktywność wyznawców Islamu w naszym kraju, większą od przeciętnej aktywności, która (ta zwiększona) i tak jst bardzo mała i

znikoma. Owa "pozycja" przyjmuje dwie wartości i, co prawda, w
odpowiedzi pada odwołanie do obu tych wartości, to jednak nacisk jest
położony szczególnie na jedną z nich. Wartość tej pozycji to
chcrześcijaństwo. Uderzyło mnie to, że wynika stąd, iż podstawowym argumentem przeciwko wyznawcom islamu, jest nietolerancja. Jest to równoznaczne, według mnie, rasizmowi. Jakaż jest różnica między taką sytuacją, w której to Czarni chcą założyć jakiś ośrodek kultury Murzynów, chcą mieć tam jakiś przyczółek religijny, jakieś knajpy, coś, co by im pozwoliło lepiej się integrować wzajemnie, jak i z białymi Polakami, tymczasem argumentem przeciwko takim inicjatywom byłoby stwierdzenie, że Polacy są biali, a Murzyn niech spada do Ugandy.

Oczywiście, ktoś mógłby powiedzieć, że buduję argumentację na stwierdzeniu, że rasim jezt zły, a skoro rasizm=nietolerancja religijna, to nietolerancja religijna też jest zła; a być może rasizm nie jest zły, albo też istnieje tak wiele różnic między obydwoma negatywnymi zjawiskami, że nie można dawać między nimi znaku równości. Ale brak szacunku i tolerancji dla jakiejś innej osoby, czy grupy osób dla tego, że mają inne poglądy religijne, nie różni się według mnie zupełnie od braku szacunku i tolerancji dla innych ludzi z powodu odmiennych poglądó politycznych, odmiennej inteligencji, wykształcenia, koloru skóry, miejsca urodzenia, zamożności, noszenia okularów, braku ręki itd. Ma to w sobie coś z hipokryzji: mnie wolno ale tamtemu już nie, ponieważ "bo tak".

Osobiście dotkliwie odczułem ideę, aby "budować" ten kraj i całą europę jako siedlisko jednego rodzaju punktu widzenia, w jakim inny punkt widzenia będzie tępiony, jako siedlisko jednej doktryny religijnej, która ma być "tą lepszą". To właściwie propozycja, aby zamiast żadnego fanatyzmu, istniał jeden jego rodzaj, właśnie taki a nie inny. Osobiście nie rozumiem, co w tym sensie oznacza "ponad podziałami"? Chrześcijanie, a w szczególności katolicy, mają to do siebie, że często krzyczą i lamentują najgłośniej, jacy powinni być wszyscy inni dookoła, choć oni sami w najmniejszym stopniu realizują te zasady. W wogóle nie mieści mi się w głowie, aby ktoś argumentował w sposób poważny przeciwko wyznawcom islamu (albo judaizmowi, katolicyzmowi, prawosławiu itd) dlatego, że on jest wyznawcą innej religii. Jakaś prymitywna mentalność kibica piłkarskiego?

Nie trzeba być bystrym aby zrozumieć, że to nie jest żaden argument, że jest on sprzeczny z ideami i wartościami europejskimi (tj. tolerancją), jak i nawet z chcrześcijańskimi (miłość do bliźniego, tzw. nie czyń drugiemu tego, co tobie nie miłe). Jako wyraz dyskryminacji religijnej balansuje na granicy czynu zabronionego i może być sądownie łatwo i boleśne zdruzgotany.

Nie wiem jak inni towarzysze. a zwłaszcza najbardziej zainteresowany tow. Lepki. Jeżeli nie możemy porozuimeć się na gruncie wiary w absolut (mniemam, że towarzysz Lepki - czy też ewentualnie inni towarzysze, są wierzący, a ja - czy też jacyś inni towarzysze są ateistami), możemy dywagować na gruncie logiki czy czegoś podobnego.

--
Towarzysz Struszyński,
gg: 12777250
Received on Tue 13 Apr 2010 - 09:00:10 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:28 CET