>
>
> Przyjaciele,
>
> W niedzielę uświadomiłem sobie, jak musieli się czuć towarzysze radzieccy w
> czasie transmisji z lądowania Amerykanów na Księżycu. Tym razem to Sarmaci
> przeprowadzili udane lądowanie i to od razu gdzieś w odległej galaktyce.
> Sygnał transmisji dojdzie do nas za kilka tygodni.
>
> Zakładam, że sprawa jest znana, ale dla formalności przypomnę, w czym
> rzecz. W sobotni wieczór na łamach portalu Onet.pl opublikowany został
> materiał pod wiele obiecującym tytułem: „Znany gej wybrany na księcia w
> wolnej elekcji?”. W wersji oryginalnej na łamach serwisu dziennikarstwa
> obywatelskiego Wiadomosci24.pl rzeczony tytuł sformułowany został nieco
> mniej zgrabnie, ale wymowa była ta sama. Idzie oczywiście o Michała Feliksa
> („znanego gejowskiego działacza”, „homoseksualistę i pisarza”, jak czytamy w
> tekście), przed dwoma miesiącami wyniesionego na tron książęcy w Grodzisku.
>
> Artykuł, przygotowany przez kanclerza Mateusza Cezara, stanowi element
> hałaśliwej kampanii promocyjnej Księstwa Sarmacji. Materiał, niczym
> najbardziej pikantna plotka, lotem błyskawicy obiegł przestrzeń polskiego
> internetu, trafiając m.in. tam, gdzie siłą rzecz trafić musiał: na fora i
> wortale środowisk LGBT, ale to akurat drobiazg bez znaczenia. Dość
> powiedzieć, że pomysłodawcy całego przedsięwzięcia osiągnęli zamierzony
> efekt: w tej chwili Księstwo przeżywa największą od lat falę imigracji. Co
> prawda nie znam szczegółowych statystyk, ale z licznych wypowiedzi
> pojawiających się na sarmackim forum wynika, że mówimy o ponad setce nowych
> obywateli. Starzy i młodzi, kobiety i mężczyźni, stateczni cyklopi i
> stepujące garbusy, wszyscy walą do Sarmacji drzwiami i oknami. Lokalni
> włodarze, najwyraźniej nieco zaskoczeni obrotem rzeczy, mają teraz nie lada
> problem ze zutylizowaniem piętrzącej się w urzędowych poczekalniach biomasy.
> Wszystko to przecież żywe i w dodatku domaga się indywidualnego
> potraktowania. A to dopiero początek.
>
> Z opublikowanego tekstu, skądinąd bardzo zgrabnie zredagowanego,
> dowiadujemy się przy okazji, że mikronacje to domena ludzi sukcesu,
> postępowej inteligencji i obyczajowej awangardy narodu, zaś na szycie tej
> złoconej piramidy siedzą syci i radośni Sarmaci. Wśród nich pisarze,
> dziennikarze, biznesmeni, politycy, działacze społeczni, a w najgorszym
> razie - maturzyści.
>
> Można naturalnie ubolewać nad faktem, że w całej tej ogólnie krzepiącej
> historii osoba Michała Feliksa, tytułowego „znanego geja”, ale przede
> wszystkim jednak - człowieka z krwi i kości, potraktowana została w
> cokolwiek instrumentalny sposób: wydany na pożarcie zidiociałym internautom,
> nieco już mniej awangardowym i niespecjalnie postępowym, został sarmacki
> książę poświęcony na ołtarzu reklamy i marketingu. Nie dalej jak wczoraj,
> redaktor Piotr Kościński, postać znana i lubiona, tłumaczył swoim
> zniesmaczonym rodakom mechanizm tzw. słów kluczowych a chwytliwych, wśród
> których „Żyd” podaje rękę „gejowi”, a zaraz potem już tylko „krew”, „mord”
> „seks”, a pewnie również „dupa”, „jaja” i co tam jeszcze, co bardziej
> sprośne i niemiłe czytelnikom „Gościa Niedzielnego”.
>
> To wszystko najprawdziwsza prawda, którą nasze cudowne pokolenie wyssało z
> mlekiem matki, a jednak trochę mi szkoda Michała Feliksa, którzy w swoim
> trzydziestokilkuletnim życiu zrobił jeszcze parę innych rzeczy, które
> etykietkę „znanego geja” mogłyby z powodzeniem zakasować. A może po prostu
> jestem naiwny, bo w tym kraju nic nie jest w stanie zakasować etykietki
> „znanego geja”, zaś sam zainteresowany dał – ale tego nie wiem – zielone
> światło organizatorom całego przedsięwzięcia.
>
> Tak czy owak – wypada pogratulować Sarmatom, choć sami sobie gratulować
> skorzy bynajmniej nie są. To jednak od nich w znacznej mierze zależy dziś
> powodzenie całego projektu mikronacyjnego. Per fas et nefas, idą chłopaki do
> przodu, choć od wczoraj w większym ścisku.
>
> Co najmniej dwukrotnie w minionych tygodniach wyrażałem w tym miejscu
> pogląd, że możliwe jest odwrócenie negatywnej tendencji demograficznej, jaką
> od kilku lat obserwujemy w polskim mikroświecie. Jeśli dobrze pamiętam,
> stwierdziłem nawet, że możliwe jest to do osiągnięcia stosunkowo niewielkim
> kosztem – właśnie w drodze jakiejś spektakularnej i trafionej publikacji.
> Oczywiście do głowy mi nie przyszło, że można to zrobić w tak banalny
> sposób.
>
> „Znany gej na tronie”. Znakomite. Mocne. Soczyste. Prawie tak dobre, jak
> hit bożonarodzeniowego wydania tygodnika „Nie” („Święta u żony księdza”).
>
> Że w ten sposób schlebiamy najpodlejszym gustom? Paradne! Cytatami z
> Derridy i Ricoeura mielibyśmy żonglować? Przecież to wszystko i tak dla
> koczkodanów. Ale dla koczkodanów z ambicjami.
>
> Bęc wuja w czoło i jest wesoło!
>
> I tak trzymać! Tekstem o „znanym geju”, który podbija serca i umysły
> intelektualnej elity gdzieś w odmętach internetowego chaosu, ściągną sobie
> Sarmaci na głowę imponującą liczbę zwykłych gapiów, ale i pewną transzę
> zafrapowanych kulturoznawców, którzy już dawno zwęszyli świetny teren
> łowiecki, eksperymentalne Middletown magistrantów na wydziałach nauk
> społecznych. Ci ostatni niekoniecznie włączą się do gry, ale cała reszta – z
> pewnością. Sarmaci regularnie wypuszczają w świat ciekawe sygnały, ale bodaj
> po raz pierwszy spuścili bombę w rzeczy samej koszącą i to prosto na gorące
> głowy potencjalnie optymalnego targetu.
>
> Nawet jeśli większość osób ubiegających się dziś o sarmacki paszport okaże
> się w najlepszym razie kłopotliwym balastem, największy nawet sceptyk
> przyznać musi przed lustrem, że wczorajsze jeremiady na ruinach Jerozolimy,
> całe to gadanie o schyłku idei mikronacji i rychłym końcu świata pokolenia
> Amigi 2000 wypada włożyć między bajki. Nie o statystyki tu chodzi, lecz o
> mechanizm. Sarmaci przetarli szlak i choć tym razem na całym zamieszaniu
> raczej nie skorzystamy, w tunelu pojawia się światełko nadziei.
>
> Nic nie jest nieodwracalne.
>
> Tekst wspomnianego artykułu znaleźć można m.in.tutaj:
> http://wiadomosci.onet.pl/2144426,69,1,1,item.html
>
> (-) Jacques de Brolle
> Premier Rządu Królewskiego
>
>
>
> Właśnie wczoraj rozmawiałem z Khandem na ten temat. Mamy podobne odczucia
co do tego "artykułu" na onecie.
Jak dl amnie jest to totalne ŻENUA - "Fakt" do kwadratu. Nikt Michasi anie
wybierał ze względu na jego orientację czy to że jest pisarzem tylko
dokonania w v-świecie (moim zdaniem dlatego, że kojarzył im się z Wandą:P).
Pozatym Kudła nie zapytał Michasia o zdanie przed wysłąniem tam tego gówna.
Ponadto bez zgody wykorzystał nazwisko Kościńskiego podając jego miejsce
pracy (sic!). Art jest tendencyjny, pudelkowy i napisany najgorszym z
możliwych stylów. Ergo sarmacja to prostytutka i na dodatek dała dupy za 5
zeta krzywdząc najbliższych.
Nie ma się czym podniecać. Fale już były i zostawały po nich jednostki (fakt, że zajebiste). Ofiarą padła za to LDKS wyłączona żeby nowych nie odstraszać. A LDKS lubiłem za jej złotych czasów (przed WC) bardziej niż LDMW nawet.
-- st. sierż. szt. Ivo "Ingawaar"Csepel Czarnuch i neokid. Onomatopej Komisarz Ludowy d/s Zagranicznych Mandragoratu Wandystanu gg: 5605921 skype: scianawschod [Non-text portions of this message have been removed]Received on Tue 23 Mar 2010 - 09:21:58 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:28 CET