Re: Wandystan: Niech nas Wanda prowadzi!

From: Anarchia Napalm <grzegorzdstunza_usunto_at_gmail.com>
Date: Sat, 16 Jan 2010 10:45:45 +0100


W dniu 15 stycznia 2010 18:17 użytkownik diuk Khand <khand_usunto_at_tlen.pl> napisał:

>
> Skad ta wrogosc baronecie Perun? Towarzysz mandragor Winnicki pozostaje
> wierny tym samym idealom od samego poczatku. To chyba dobrze, ze wartosci
> takie jak praworzadnosc i poszanowanie wolnosci znalazly podatny grunt takze
> w panstwie sarmackim. Eksportowi tych wartosci Mandragorat nigdy nie
> przeciez nie sprzeciwial.
>
>
> Osobiscie marzê o umowie o podwojnym obywatelstwie. Coz takiego sie
> zmienilo - ze kiedy Sarmacja rzadzila klika monarachofaszystowska -
> dazyliscie do zjednoczenia, natomiast teraz kiedy Wandejczyk z krwi i kosci
> (i Sarmata - wedlug waszej teorii narodowosciowej) wstapil na tron KS nagle
> zmieniacie poglad o 180 stopni?
>

Mandragorze Seniorze, gdybym chciał być w Ludowej Ojczyźnie tytułowany baronetem, to poszedłbym na kolanach do Engels III jeszcze przed ogłoszeniem tego publicznie.

Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, czemu wierny jest były tow. Winnicki. Wielu błądzi, jestem dobitnym tego przykładem. Ale kiedy byłem ostatnio w KS, pracowałem jako redaktor szerzący słowo Wandy. Nie jako władza państwowa. Jeśli niesienie rewolucyjnych ideałów polega na zostawaniu księciem lub członkiem książęcego dworu (oficjalnie lub nie), to ja taką rewolucję mam w odbycie.

Dowiedziałem się jednego z postawy b. tow. Winnickiego i Waszej, napisał o tym wyżej Tow. Radziecki - Wandystan założyła grupa znajomych, którzy chcieli innej Sarmacji. I budowali ją, z zapałem godnym naśladowania, do czasu, kiedy okazało się, że niektórzy chcą innego Wandystanu i nie podzielają wizji Ojców Założycieli. A może moja diagnoza jest tylko częściowo prawdziwa, bo b. tow. Winnicki udzielał się od bardzo dawna także w Sarmacji i od dłuższego czasu głównie tam. A Wy Mandragorze Seniorze, wbrew zapowiedziom, że powrót do KS możliwy jest tylko po przywróceniu starej konstytucji - byliście zatem najbardziej twardzi, poszliście tam, widząc nadzieję na spełnianie swoich politycznych ambicji.

Co do Zjednoczenia - nie przypominam sobie, bym nawoływał do niego, a jedynie do współpracy z najbliższym, a jednocześnie cholernie odległym, kulturowo krajem, z którego Wandystan pochodzi. Ale czy Sarmatą nadal jestem, to muszę się poważnie zastanowić, bo niewiele mam obecnie wspólnego, poza miejscem urodzenia zarówno ze starymi monarchofaszystowskimi wyjadaczami, którzy jeszcze w KS zostali, jak i z nowo nawróconymi monarchofaszystami, którzy szepczą jeszcze o Wandzie, ale brzmi to jak przekaz miłości z Radia Maryja. I chyba się zgodzicie, że mam prawo być w szoku i nie dowierzać, że ze wzoru rewolucjonisty został książę w koronie...

Liczę na pokój z Sarmacją, ale nie dostałem nagłego przypływu miłości. Ba, wolałem nawet Sarmację poprzednią, bo była jasnym przeciwnikiem, a teraz bawimy się w udawanie, że książę, to urzędowo książę, ale przecież Wandejczyk. Tu nie będzie rewolucji.

-- 
Perun


[Non-text portions of this message have been removed]
Received on Sat 16 Jan 2010 - 01:46:08 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:28 CET