> Oby wyszło:) I było wandne, a nie jakieś pseudo MMOSG.
Niestety, nie widziałem jeszcze takiej sytuacji, aby ktoś na poczekaniu wymyślił zajebisty system gospodarczy. Z tego, co towarzysz pisał na winkowym forum rozumiem, że widziałby towarzysz przede wszystkim bank + rejestr w bazie danych dla jakiś obiektów, którymi można handlować. Niby to już coś, ale wciąż brakuje czegoś istotnego...
> Byłoby, bardzo fajnie gdyby np. ktoś z Dreamlandu, albo morvanu
> zgłosił chęć Dj;]
O właśnie! W dreamlandzie się jeszcze nie reklamowaliśmy! Trzeba pomyśleć o reklamie Radia Wandyja na dreamlandzkich ziemiach. W końcu jest tam też trochę ludzi i ktoś akurat może i byłby zainteresowany majstrowaniem przy mikrofonie itd.
> A co do rozwoju, to myślę, że można rozwijać równorzędnie, tyle że
> tow. ma tyle swoich pomysłów, że i tak dwójka jest 100 razy lepsza od
> jedynki:P
No, żeby towarzysz od razu klękał, rozpinał mi rozporek i brał w usta... myślę, że towarzysz coś chytrze knuje i oczekuje teraz czegoś w zamian. Na razie słuchalność jest zerowa, więc w ogóle nie ma o czym gadać.
> Podoba mi się ta idea i ja zazwyczaj jak jestem w domu na necie to
> zawsze mam włączonego irca z kanałem wandejskim:) Mogę oczywiście
> czasem nie odpisywać... No ale jestem!;)
To wspaniale! Być może jesteście w stanie zrekompensować w ten sposób
aktywność towarzysza Pupki, który się zapiera, że nie ma czasu, że nie
ma czasu, ze bywa na sieci przypadkowo i krótko i na IRC wchodzić w
ogóle nie będzie...
:)
> Musze kupić mikrofon...;]
To skoro towarzysz nie ma mikrofonu, to jak nagrał orędzie?
> Wandnie! I widzę, że macie słuchacza!
A skąd wiecie, że to słuchacz, a nie sam Struszyński, który wyciszył winampa i słucha własnej audycji ze strony, aby sprawdzić, jak bardzo przerywa?
> A swoją drogą powinniście całe audycje po jakimś czasie wrzucać do
> archiwum jakiegoś Wandejskiego! Jeśli nawet nie w formie pliku to
> nazwy piosenek plus pliki z tym co sami nagraliście!
Być może towarzysz tak zrobi, nie wiem, Wasz pomysł. Ja powiem tak, że nie po to leci strumień, aby później robić z niego podcast. Radio jest "na żywo" w czasie, w którym jest i tyle. Jak kto nie chce słuchać, nie słucha. Jak kto chce zobaczyć, jak inny wandejczyk się namęczył i napracował ze stworzeniem takiej, a nie innej inicjatywy, ten sobie zobaczy. Strumień jest puszczany i już. Jak było fajnie, słuchacz będzie miał fajne wspomnienia. Albo będzie musiał chodzić do psychologa, jak fajnie nie było. W celu zachęty co prawda zamieściłem "pamiątkowy montaż" z jakimiś wybranymi elementami poprzedniej audycji. Nie wiem czy Radio Janusz działa - jeżeli tak, to tam można sobie podcasty zamieszczać. Idea radia jest tutaj zaś inna. Zawiera element interakcyjności. Przynajmniej potencjalnie.
-- Towarzysz Struszyński, gg: 12777250Received on Wed 13 Jan 2010 - 04:20:25 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:28 CET