> Tutaj muszę się z Tow. nie zgodzić.
Tutaj ja również się z Towarzyszem muszę nie zgodzić.
> Rewolucji, która nie powinna się odbywać w sposób materialny - poprzez
> zniesienie aktów prawnych które nie pasują do realiów, wizerunku itp,
> ale w nas samych - w naszych wandnych sercach, które potrzebują
> aktywnego przewodnika, który zaprowadzi nas, swoje wilczki, na pastwiska
> pełne owiec celem ich pożarcia.
>
Towarzysz ma absolutną rację pisząc o tym, że pewna rewolucja musi dokonać się w nas samych, w naszych pikawach. Stanowi to oczywiści podstawę, warunek bardzo konieczny. Niemniej jednak idea, aby soć pozmieniać w systemie, ma u swego źródła założenie - wg. mojego mniemania - że trzeba coś zmienić aby zyskać "własne sprawy" jakimi wandejczycy mogliby się zajmować na własnym podwórku. Ma to być niejako silnik dla dalszego bytowania Wandystanu.
Nie dokonując żadnych zmian, uciekając od polityki, od pisania ustaw, towarzysz właściwie sugeruje, że Wandystan to taki klub dyskusyjny, dom publiczny, do którego każdy może wejść raz na rok i napisać, jak to w Sarmacji jest zajebiście. Tego właśnie chcemy uniknąć, tworząc niejako nowy system, w jakim będzie istniała etatowa funkcja przywódcy ideologicznego, I Sekretarza, który nie tylko miałby pełnić rolę polityczno-administracyjną, ale i duchową, dbając o poprawność ideologiczną mieszkańców Wandystanu. Wiadomo, socjalizm to socjalizm, obywatel o niewandnej postawie ideologicznej winny być wyrzuconym z Partii, osadzony w Engels, tudzież rozstrzelany. Itd., itd.
> Aczkolwiek, tak <ctrl+v>tak, wstępuję do Wandejskiej Partii
> Ludowej aby budować socjalistyczną ojczyznę, aby przeciwdziałać
> stagnacji, aby tworzyć kraj, z którego wszyscy będziemy dumni!</ctrl+v>
Znakomicie!
O to właśnie chodzi!
A i nawet, gdyby się co towarzyszowi nie podobało, miał inne zdanie,
to niechaj wie, że ideą nie jest odchodzenie z partii, zakładanie
innej, rzucanie obywatelstwem, lecz wywieranie presji
wewnątrzpartyjnej, wykazanie, że dana rzecz jest mniej wandna niż to
wygląda, prowadzenie działań zakulisowych, docieranie się na drodze
ku kompromisu itd., aby mieć intelektualną satysfakcję przekraczającą
zwykłe darcie ryja, aby wyeksploatować klimat państwa komunistycznego
itd., itd. Sęk w tym, że próżno szukać jedynego słusznego przywódcy,
który poprowadzi każdego za rączkę. Aby Wandystan był silny, jędrny,
jurny i piękny (wiem, przesadzam, chodzi po prostu o to, aby w ogóle
był), trzeba działać wspólnie, razem, gdzie każdy określa jak
widziałby taką zabawę, aby było mu przyjemnie, miło, oraz
a-k-t-y-w-n-i-e. Jak ktoś z góry zakłąda brak włąsnej aktywności
winien wiedzieć, że może być uznany za bumelanta, szkodnika narodowego
i agenta imperialistycznego reżymu. Jeżeli towarzysz chce budować
przyszłość Wandystanu, winien śmiało wypowiadać włąsne zdanie o tym,
jak on ma wyglądać, a nie oczekiwać, że powie za Was jakiś kurwa
święty mikołaj.
-- Towarzysz Struszyński, gg: 12777250Received on Mon 04 Jan 2010 - 14:06:18 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:28 CET