Re: Wandystan: Krytyka publiczna

From: Stru <struszynski_usunto_at_gmail.com>
Date: Sun, 3 Jan 2010 20:17:10 +0100


W dniu 3 stycznia 2010 19:07 użytkownik Michał Radecki <ks.radetzky_usunto_at_gmail.com> napisał:
>
>
>
> Towarzysze Wandejczycy!
>
> Być może niniejsza wypowiedź krytyczna niektórych zdziwi, szczególnie
> w kontekście moich ostatnich polemik z tow. Struszyńskim. Jednak kto
> mnie zna, ten wie, że przyszłość Wandystanu wiążę z pełną
> niezawisłością, własnym stylem i własną kulturą - a jedynie nie chcę
> wykreślać z historii przeszłości, w której nasze dzieje i kultura
> związane były z sarmacką.

Nikt w to nie wątpi, towarzyszu!

> W czym jednak rzecz? Przechodząc do niej, uderzę z mostu.

Walcie!

> W niniejszej
> publicznej krytyce obrałem sobie za cel tow. Michasia Winnickiego,
> znanego również jako Lord Wander.

Ach! Matkę Narodu! Protoplastę socjalizmu mikronacyjnego! Nauczyciela nauk tow. Wandy!

> Osoba o niezaprzeczalnych walorach -
> i wielkich zasługach dla Mandragoratu Wandystanu, których bynajmniej
> nikt nie chce mu odmawiać. Nie zmienia to jednak faktu, że krytyka
> moja dotyczyć będzie chwili obecnej i obecnych działań i zdarzeń.

Zatem słuchamy.

>
> Od dawna wiadomo, że mandragor-senior upodobał sobie swoją dawną
> ojczyznę za miejsce emerytury, w Mandragoracie pojawiając się bardzo
> rzadko.

Tak, wiadomo. Ten towarzysz doskonale chyba zdaje sobie sprawę z tego, że naród wandejski bardzo za nim tęskni, ale cóż, najwyraźniej nie znajduje tutaj nikogo, kto by mu odpowiadał intelektualnie.

> Teraz jednak znajduje się on na polu Elekcyjnym, ubiegając się o tron
> Księcia Sarmacji. Możliwe, że patrząc z sarmackiego punktu widzenia,
> byłby on najbardziej wandnym kandydatem. Z drugiej strony, my
> powinniśmy patrzeć z naszego, Wandejskiego punktu widzenia.

A czy takim punktem widzenia nie jest przypadkiem upchnięcie na tron "naszego człowieka"? Który mógłby zmienić oblicze Sarmacji na bardziej wandne i idee trockizmu, idee równoczesnej rewolucji w wielu krajach, byłyby bliższe realizacji?

> I widzę
> byłego wandejskiego obywatela - i to nie byle jakiego, a bardzo
> zasłużonego i wpływowego - który rzuca obywatelstwem by ubiegać się o
> stołek głowy państwa w obcym kraju. Co więcej, ubiegając się o ów -
> pardon le mot - stolec, obiecuje on sprowadzenie za sobą innych
> byłych-zasłużonych Wandejczyków (tow. Mirth, który jest w naszej
> Konstytucji; tow. Khand, który również; inni bardzo zasłużeni
> towarzysze),

No tak. I tutaj jest w istocie problem... No, lecz legendy legendami - zgodnie z tym, co mówicie, towarzysz Winnicki mówi o dawno już zmarłych, o zjawach, o duchach, a właściwie, że wpuści do Sarmacji prawdziwe zombie, które to w cale nie muszą obecnie być tym samym, czym były kiedyś...

> Gdy tow. Milewski uciekł do Dreamlandu, został on rozstrzelany, mimo
> swoich niewątpliwych zasług dla Mandragoratu. W przypadku tow.
> Winnickiego nie będę wnosił o tak wysoki wymiar kary - jednak uważam,
> że nie powinniśmy przechodzić do porządku nad tą ucieczką, a także nad
> działaniem na szkodę państwa Wandejskiego (odciąganie nieaktywnych ale
> zasłużonych Wandejczyków do państwa obcego) - i to w sytuacji kryzysu
> w Mandragoracie.

Ja na to zwracam cały czas uwagę. Może nie wskazywałem palcem, kogo mam na myśli, bowiem rozumiem, że są tutaj i tacy, którzy czują się na pół sarmatami, a na pół wandami (i niech sobie takimi będą, o ile krzywdy Wandystanowi nie robią i wciąż dążą do jego rozwoju), ale faktycznie, działania niektórych wandejczyków są po prostu na granicy działalności istotnie szkodzącej Wandystanowi. To nie jest kwestia ucieczki, że ktoś po prostu idzie sobie gdzieś indziej, ani tym bardziej nie jest to kwestia wyłącznie aktywności - to coś gorszego.

> Proponuję oficjalne wezwanie tow. Winnickiego do
> samokrytyki, wycofania się ze startu i powrotu do Wandystanu wraz ze
> wspomnianymi towarzyszami, a w przeciwnym razie - uroczystego
> wykreślenia wszelkich wzmianek o "khandyźmie-winniczyźmie" z aktów
> prawnych oraz odebraniu wszelkich odznaczeń państwowych.

Odnośnie tego drugiego to chyba powinniśmy to uczynić szybko i stanowczo. Towarzyszu, czymże jest khandyzm - winnicyzm? Jaka to ma być doktryna? Odpowiem, jest to doktryna historyczna, która po prostu się wyczerpała. Wciąż z niej czerpiemy, rozwijamy się na niej jak na pożywce białkowej, ale Wandystan wzrasta już nieco w innym kierunku, przekracza khandyzm-winnicyzm, co więcej, staje się jakościowo czymś innym, jakby tamta doktryna należała do innej czasoprzestrzeni zawierającej odmienne prawa fizyki. Samokrytyka jest ważna, ale równie ważne jest i to, że mając poczucie tożsamości wandejskiej stanowczo sprzeciwiali się wszelkim próbom umniejszania naszej wartości i godności narodowej, a nawet, próbom wykazywania bezsensu naszego isntnienia, bowiem czym innym jest twierdzenie, że Wandystan to tylko worek-przepuklina Księstwa Sarmacji, w jakiej zebrało się paru Sarmatów, mających teraz wrócić do właściwej ojczyzny i ją kurwa uratować od kryzysu, jakiego tak na prawdą w Sarmacji nie ma?

> Inna sytuacja jest w przypadku tow. Piotra Khanda.

W pewnym sensie inna. Ideologicznie również! Towarzysz Winnicki głosił nauki tow. Wandy, budował socjalizm, sprzeciwiał się przymusowi systemu gospodarczego - kapitalistycznemu wyzyskowi. A towarzysz Khand tworzył piękne przepisy prawne, swoiste uwertury i opery języka prawniczego, zarazem też raczył nas niestrudzenie twórczą i dialektycznie postępującą, niekończącą się porcją PHPowych zmysłowości. Co więcej, jako Mandragor sam wypowiadał zdania o konieczności odstępowania od znacznych mandragorskich uprawnień i zgadzał się z czynami tych z nas, któzy pragnęli redukować te uprawnienia kolejnymi zmianami prawnymi. Chociaż dzięki niemu mamy dziś wiele, bardzo wiele, to mamy też pewien bałagan w systemie. Chociaż bez niego nie byłoby Wandystanu, a nawet gdyby, to byłby z pewnością na bardzo małym stopniu rozwoju cywilizacyjnego i technologicznego, to jednak napsocił ten towarzysz swoimi, wspomnianymi tutaj, histeriami i dziwacznymi postami. Faktycznie, określenie, że "zwariował" ma coś w sobie.

Generalnie do obu tych naszych rodziców, twórców i bohaterów mamy ambiwalentny stosunek. Cóż, widać, na starość ludzie wyczyniają różne dziwactwa. Pragnę też zauważyć, że wymowa tego apelu towarzysza Radzieckiego jest zbliżona, przynajmniej ja to tak odbieram, do tego, co sam niedawno wygłosiłem publicznie do ludu. Towarzysze, na Wandę, teraz trzeba się integrować, teraz trzeba się jednoczyć, aby wypchnąć nasz kraj z zapaści, a nie ciumkać cukierki siedząc w ciepłych bamboszach na Sarmackim łożu tłustego arystokraty, który za seks z wandejczykiem oferuje jakieś mżonki łechtające sentymenty z przeszłosci!

--
Towarzysz Struszyński,
gg: 12777250
Received on Sun 03 Jan 2010 - 11:17:14 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:28 CET