> Mi też to sprawiło przykrość tym bardziej, że nigdy nie był w Sarmacji, urodziłem się, wychowałem i zawsze żyłem tylko (pomijając działalność agenturalną oczywiście;)) w MW.
Ja również. Jedyny kontakt z Sarmacją miałem taki, że kiedy chciałem się "zapisać" do MW, okazało się, że najpierw muszę zapisać się do Sarmacji. Byłem tym zniesmaczony i zdziwiony. Na szczęście jak tylko odebrałem pierwsze wiadomości z LDMW okazało się, że właściwie nie pozostaje mi nic innego, jak jeszcze raz się zapisać ale tym razem już do prawdziwego Wandystnu przez prawdziwą, własną wandejską stronę zapisu. Działalności agenturalnej nigdy nie prowadziłem, za wyjątkiem małego epizodu w Micropolis, ale trudno to nazwać działalnością agenturalną -0 w pełni jawnie występowałem tam jako eksportowy wandejski rewolucjonista.
> Jak dla mnie to po prostu osoby o których mowa w artykule zwyczajnie się znudzili MW i z niego odeszli, po czym widząc najwyraźniej okazje do lepszego funu i możliwość rządzenia
Nie wiem. Jak dla mnie ten artykuł to policzek wymierzony w wandejski naród, kpiny z Wandystanu. Dlaczego nasi dawni towarzysze się pod tym podpisują rękami i nogami - nawet nie chcę spekulować. Mam nadzieję, że wyjdzie im to na dobre, Sarmacja będzie zadowolona, ale Wandystan i tak - mimo tego podkradania obywateli - przetrwa.
> (zgodnie z planami) wielotysięcznym motłochem skusiła do powrotu. Dołączam się do apelu tow. Struszyńskiego.
Towarzysze, zatem piszcie!
-- Towarzysz Struszyński, gg: 12777250Received on Sat 02 Jan 2010 - 11:17:13 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:28 CET