Re: Wandystan: Manifest postulatów konkretnych Prezerwatywizmu

From: Michał Radecki <ks.radetzky_usunto_at_gmail.com>
Date: Wed, 30 Dec 2009 19:07:58 +0100


> Nie ma tu żadnej skrajności. (...) Ciągle tylko ta zasrana Sarmacja.

Połączyłem początek i koniec bo wydają mi się dość zabawne ;-)

Z całym szacunkiem dla Was towarzyszu - ale ewidentnie macie kompleks. Bo jeżeli mówicie, że nie ma u nas "nic wandejskiego", a "wszyscy wywalają z łba fantazje o aktywności sarmackiej", to ja zastanawiam się, czy my żyjemy w tym samym państwie?

Owszem, są osoby, które latają z kwiatka na kwiatek, co mi również się średnio podoba - ale to jest ich rzecz. Ale (przynajmniej ostatnio) nie wydaje mi się, żeby Sarmacji było w MW tak dużo. Nieco (z racji w/w osób) więcej niż innych mikronacji, owszem. Ale Wy, towarzyszu, reagujecie na to moim zdaniem zbyt alergicznie. Nikt nie traktuje MW jako prowincji Sarmacji.
A że czasem ktoś rzuci jakąś myśl dot. tego państwa, zazwyczaj w kontekście raczej dominacji czy infiltracji, to jaki w tym problem?

> Historia historiÄ…, legendy legendami, tradycje tradycjami, ale dziÅ›
> nie jest już 2004 rok, nie jest 2007, towarzyszy Winnickiego, Khanda,
> oraz większości dawnych odsarmackich już dawno z nami nie ma i trzeba
> wreszcie kurwa zrobić coś nowego. Bo to stare się już przejadło,
> przetrawiło, przesrało, śmierdzi, zgniło i zdechło. Dzisiaj Wandystan
> ustawia się z wiatrem i płynie w kierunku Dreamlandu, Winktown, a nie
> jakiejś jebanej Sarmacji. Trzeba iść z wiatrem, z falą, w stronę
> nowego, nieznanego, a jak ktoÅ› nie wydala, nie daje rady, to takiego
> za burtÄ™, bo ciÄ…gnie na dno jak tysiÄ…c kotwic.

Towarzyszu, naprawdę nie rozumiem waszych wynurzeń. Rozglądam się i widzę Wandystan. Wandejski Wandystan. Nic z tego co staracie się opisywać. Wandystan idzie swoją ścieżką od WC - bywa lepiej i bywa gorzej, ale to jest nasza wandejska ścieżka. Nigdzie nie widzę tych zjawisk, które Towarzysz wytyka.

> Towarzysz wydziwia i usiłuje przypisać mi jakieś dziwne motywy i
> poglądy. Nie wiem co to jest KPS i wiedzieć nie chcę. Mam to głęboko w
> dupie.

I co ja mam powiedzieć? Nie powiem (jak wyście w innym przypadku), że należałoby wam odebrać obywatelstwo bo nie znacie i nie chcecie znać historii Wandystanu. Historii, której przekreślanie naprawdę nic nie wniesie. Ja rozumiem, że chcecie postępu. Ale postępu nie wprowadzi się przez zniszczenie historii i tradycji, tym bardziej, że jest to tradycja zachęcająca do postępu.

> Jeżeli towarzyszowi tak ciężko rozstać się z Sarmacją, to dlaczego
> się z nią rozstajecie? Działajcie sobie w niej, ale na Wandę, nie
> zmuszajcie, aby Wandystan ciągle w niej siedział! Czy po to był
> wandejski czerwiec i dalsze przemiany jakie po nim miały miejsce,
> aby Wandystan zyskał niezależność "terytorialną" i polityczną, lecz
> duchem dalej tkwił w tej cholernej Sarmacji?

Cóż, przyznam, że w tym miejscu czuję się lekko zszokowany. Może nieco urażony. Ale i rozbawiony. Oskarżanie MNIE o to, że chcę aby Wandystan był w Sarmacji, czy żeby był jej podporządkowany wydaje mi się dość absurdalne. Proponuje następnym razem przemyśleć swoje wypowiedzi.

Czy naprawdę Towarzysz uważa, że nazwa partii wandejskiej, zawierająca słowo "Sarmacja" automatycznie sprawia, że Wandystan jest częścią KS i jest podporządkowany i nie rozwija się samodzielnie? A może uważa towarzysz, że postulat nadania takiej nazwy jest dowodem metalnej niewoli wobec wspomnianego Księstwa? A może (teraz to już nie wiem jak daleko Towarzysz może się posunąć w absurdzie) jest wręcz aktem hołdu? Bo jeżeli na któreś z tych pytań odpowiedź będzie "tak", to zachwieje to mocno moim poglądem na towarzysza inteligencję.

> Towarzyszu, ależ co Wy znowu za głupoty wypisujecie? A co nas niby
> obchodzić ma w ogóle czyjekolwiek zdanie? Co nas, Wandejczyków, ma
> obchodzić, co sobie Sarmaci pomyślą o naszych własnych sprawach?
> Cóż to, towarzyszu? Wandystan ma iść tam, gdzie zechce, po swojemu,
> ma się rozwijać w taki sposób, aby każdy Wandejczyk, był zadowolony i
> zmotywowany do dalszej pracy, a nie rozwijać się tak, aby Sarmaci
> sobie coś tam myśleli. Skąd w ogóle pomysł o kompleksach? Jakich kurwa
> kompleksach?

Ja się zastanawiam, jakie Wy głupoty wyczytujecie? Wszędzie widzicie Sarmatów, choć ja o nich nie pisałem. Miałem na myśli swoje zdanie, zdanie innych wandejczyków, dopiero w ostateczności jakieś opinie z zagranicy - jasne możemy kłaść lachę, ale lepiej mieć dobrą opinię niż gorszą. A pisząc o kompleksie, miałem na myśli właśnie ten kompleks, który reprezentujecie. Kompleks dot. powiązań z Sarmacją. Nie wiem do końca z czego on wynika - może z poczucia, że jak będziemy jakoś z Sarmacją związani, to automatycznie będziemy gorsi? Tak czy inaczej - powinien Towarzysz zastanowić się nad sensem swoich tez.

> To może nazwijmy sobie partię Komunistyczną Partią Scholandii? Albo
> KomunistycznÄ… PartiÄ… Piotrusiowa? Dla mnie ta nazwa ma zdecydowane
> znaczenie. Tak samo nie życzyłbym sobie mieć Wandejskiego godłą na
> wandejskiej fladze, jak i słowa "sarmacka" w nazwie kolejnej istotnej
> instytucji, w dodatku partii. Tym bardziej mnie dziwi określenie
> partii jako równocześnie sarmackiej i jako partii wandów. To jest
> obrzydliwe. Dla mnie to zakrawa na zdradę naszych ideałów. Właśnie za
> takie poglądy partia winna wzywać na przesłuchania niepoprawnych
> politycznie elementów.

Towarzyszu. Wiele można zakłamać, wiele można ukryć, ale tego, że Tow. Wanda, nasz przywódca, założyciel i lider ideologiczny, był Sarmatą, był założycielem, przywódcą i członkiem Komunistycznej Partii Sarmackiej i Socjalistycznej Republiki Sarmacji, które po przegranej wojnie i opuszczeniu Sarmacji w latach 70 przyjęła miano KPS(w) i Mandragoratu Wandystanu. Taka jest historia. Możecie zaprzeczać, możecie nie uznawać - ale czy będzie to miało sens większy niż np. Scholandzkie zaprzeczanie istnienia gnomów?

Rozumiem wasz wstręt do tzw. II KS i monarchoyoyonazizmu który to państwo reprezentuje. Ten wstręt i nienawiść przepełnia również mnie. Ale nie należy tą nienawiścią darzyć Ludu Pracującego Sarmackich Miast i Wsi. Nie należy przenosić tej nienawiści automatycznie na wszystko co ma takowy źródłosłów - bo nie ma to najmniejszego sensu. Polecam Towarzyszowi refleksję nad tym.

> Skoro towarzysz tyle mówi o nawiązaniach do prawdziwych systemów
> totalitarnych, to przypomnę może idee z Koreii Północnej - nie bieżmy
> żadnej zagranicznej ideologii, które nie są zgodne z naszym interesem,
> z naszymi własnymi potrzebami. A główna potrzeba Wandystanu, to - w
> moim zdaniu - potrzeba wypracowania sobie czegoś, co będzie
> wandejskie, a nie sarmackie, czegoÅ›, co pozwoli nam siÄ™ wreszcie od
> tej pieprzonej Sarmacji uwolnić. Towarzysze, żygam widząc kolejne
> posty o Sarmacji, i z pewnością umrę, mając być członkiwem sarmackiej
> partii. I nie ma to nic wspólnego z Sarmacką Armią Ludową, z
> towarzyszem Wandą, historią Wandystanu, ani z tym, że niektórzy
> towarzysze wciąż chcą się bawić i tu i tu. Ale kurwa, zróbmy wreszcie
> coś własnego, przestańmy być sarmacką satelitą! Czy na prawdę chcąc
> opowiedzieć o Wandystanie komukolwiek, kto się na mikronacjach nie
> zna, musimy najpierw opowiadać o Sarmacji?

To już nawet nie jest alergia. To jest fobia. Dość kuriozalna zresztą. No ale cóż. Nie poradzę nic na to. Mogę jedynie odesłać tow. do Engels III albo do Centranego Szpitala Wandejskiego. Na pewno by się Towarzyszowi przydał odpoczynek.

Proponuję w ramach kuracji unikanie stron wandejskich wspominających o jakże wstydliwej historii MW (realnej i wirtualnej) i zwiedzanie stron, które o kraju na K i S nie wspominają i są (choć podobno takie coś nie istnieje) ściśle wandejską inicjatywą. Na przykład zacząłbym od wspomnianego szpitala -
http://wandystan.eu/w/Szpital::Strona_główna. Tak na początek. Potem może być http://wandystan.eu/w/NKWD::Strona_główna, albo http://wandystan.eu/w/LUW::Strona_główna. Do wyboru, do koloru.

> W tym sensie - tak. Miałem na myśli wyłacznie obawę o to, że skoro
> członkostwo w partii byłoby obligatoryjne, to nie byłoby miejsca na
> mieszkańców bzpartyjnych, ale już wszystko jest dla mnie jasne w tej
> materii. W sumie to można nawet przestać mówić o obywatelstwie - po
> prostu mieszkaniec starałby się o... legitymację partyjną!

W pewnym sensie tak - ale chciałbym mimo wszystko aby zachowana była podwójna nomenklatura - niejako, żeby cały Wandystan był jednocześnie państwowy i partyjny. Wydaje mi się to najlepszym rozwiązaniem.

> Tak... przy czym towarzysz zakłada istnienie churału jak jakiegoś
> senatu, czegoś, czego już w Wandystanie nie ma. I zakłąda też RKL. Te
> instytucje są dość wątpliwe w dzisiejszych czasach. A towarzysz
> zakłąda, jak rozumiem, wszystko bez większych zmian, tak, jak było
> jeszcze niedawno,. tylko z innymi nazwami?

Cóż. Możemy spróbować znieść RKL - nie ma sprawy - tylko nic to nie zmieni. Jak nie ma rąk do pracy, to RKL nie działa, jak są - działa. A jak skreślimy RKL z prawa, to potem trudniej będzie się organizować, jak chętni się znajdą.

 I nie zakÅ‚adam ChuraÅ‚u jako senatu - nie wiem skÄ…d ten wniosek? Å»e Komitet Centralny? Cóż - Centralny, bo nie Regionalny, a ma być (do pewnego momentu) jak obecny ChuraÅ‚, czyli powszechny.

Poza zmianami w kompetencjach Mandragora (przesunięcie w kierunku niemal wyłącznie sędziego + nadawanie obywatelstw + komisja wyborcza + serwer) to generalnie w systemie politycznym rewolucyjnych zmian nie zakładam. Mam jednak nadzieję, że przez powiązanie ich z partyjnymi coś się zaktywizuje - bo do załatwienia nie będą tylko sprawy państwa ale i partii.

> Mnie chodzi o to, że jak się za wczasu zbyt dużo narzuci, to potem
> nikt nie chce się bawić. To tak, jakby bawiąc się w chowanego, nagle
> naturalny lider osiedlowy ustalił dwudziestostronicowy regulamin.
> Przechodzi ochota na cokolwiek. Lepiej zacząć ostrożnie i stopniowo
> wypracowywać kolejne rozwiązania - o ile w ogóle będą potrzebne. A nóż
> okaże się, że wypracuje się kompletnie inne rzeczy, o jakich nikt
> wcześniej nie myślał, i dopiero będzie zajebiście?

Jasne. Dlatego staram się, aby moje postulaty wprowadzały konstrukcje możliwie elastyczne. No bo czego się nie da zrobić z radami? A nawet jeśli czegoś się nie da - to tworzenia innych form inicjatyw/instytucji nikt nie zabrania.

> Mnie się wydawało bardzo to wszystko rozbudowane, przesadnie ustalone
> już z góry. Już to widzę, jak w czteroosobowym Wandystanie powstaje
> dwanaście różnych rad, w których siedzi jedna i ta samam osoba. W tym
> sensie minimum liczebności członków rady jest dobrym osiągnięciem, ale
> tylko teoretycznym. Dlatego też i moja wizja, jaką przedstawiłem, jest
> kompletną utopią. Już nawet istnienie owego wymogu, aby były do rady
> conajmniej trzy osoby, może być odstraszające na samym początku.
> Niestetry, jak długo jestem w Wandystanie, tak widzę, że właściwie
> wyłącznie sprawdzają się jednoosobowe inicjatywy. Tam, gdzie było
> więcej ludzi, to albo całość się prawie natychmiast wypalała, albo
> pozostawał jakiś jeden osobnik. Obawiam się, że jednoosobowe
> inicjatywy, jeżeli upadają, to nie dla tego, że osobnik
> zapoczątkowujący się znudził, lecz dla tego, że inni mieli to
> kompletnie w dupie i nie przyłączali się i podejrzewam, że nigdy nawet
> nie myśleli, aby się do czegokolwiek przyłączyć.

No więc w moim systemie jest możliwość taka - osoba zaczyna inicjatywę, nadaje jej wstępny kształt i szuka ludzi, aby nadać jej status rady. I dalej powinno się to jakoś ciągnąć - choć oczywiście, nie zawsze wychodzi. Ale nie ma systemu który wymusi aktywność. Może ją tylko ułatwiać.

> Tak. Ale czy towarzysz też jest zdania, że wypada nam zmienić
> konstytucję, aby zapisać tam, że może istnieć tylko jedna partia
> polityczna, do której powinien należeć każdy poprawny politycznie i
> moralnie mieszkaniec?

Owszem. Jestem gotów nawet taką poprawkę/konstytucję nową napisać.

-- 
PTR
Received on Wed 30 Dec 2009 - 10:08:33 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:28 CET