Wspomnienie

From: Leszek <llll_usunto_at_vp.pl>
Date: Sat, 19 Dec 2009 18:51:27 +0100

 Kiedy po raz pierwszy zetknalem sie z Wandejczykami? A bylo to dawno, jeszcze za Powstania. Bylem wtedy jeszcze kapralem, nieuformowanym do konca ideologicznie i kibicujacy siatkarkom Cesarza Lebencity i szczypiornistom Pryncypiow Fer. Jako podoficer lacznikowy w pierwszej fazie powstania, kiedy szykowalismy sie do szturmu Walbrzycha i zglosilismy sie do Towarzyszy po wsparcie, bez ktorego moglismy nie dojsc. Pluton piechoty gorskiej SAL szedl gorami od strony owczesnych ziem loarddzkich, jednego z najbardziej dzikich rejonow mikroswiata, a wtedy nawet jakby bardziej. Wszystko przebieglo zgodnie z planem i wczesnym wieczorem zkampilismy sie pod Grybowa Przelecza. Wyjalem, jak to dobry gospodarz, flaszke karbidowki. Wandowie sie rozesmiali i wyjeli spirytus. niechcacy przyznalem sie, ze nie wiem, kto to jest swiecki Wlodzimierz. Reszte nocy spedzilismy na odtwarzaniu Apokalipsy wg. sw. Wlodka. Wande gral niejaki Franek Modrzew, a okupantow przypadkowo odnaleziony oddzial odwetowy piechoty scholandzkiej. Nastepnego dnia zdobylismy Walbrzych.

-- 
Bonawentura v. R.
(sorry, ze to tak kiepskie i bez znakow. pisze na niemki laptopie)
Received on Sat 19 Dec 2009 - 09:51:49 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:28 CET