> Sądzę, że jak ktoś lubi scifi, to może i ucieszyłby się po jej
> lekturze. Jak już pisałem, nie jest to arcydzieło, zapewne nawet i
> arcydzieło w swoim gatunku, po lekturze można mieć mieszane uczucia i
> wytykać różne wady, to jednak mimo wszystko można być w jakiś sposób
> uszczęśliwionym, że miało się tę możność zapoznania się z książką, że
> dało się załadować do wyobraźni taki właśnie pakiet wrażeń. W każdym
> razie jestem teraz bardziej chętny na coś innego tego autora, nawet
> jeżeli miałby popełnić te same "wady".
Jeszcze na koniec dopisek. Nie chcę być bowiem źle zrozumiany. Wydaje mi się jednak, że zbyt słabo podkreśliłem to, że podobały mi się pewne koncepty i ich rozwiązania, a zwłaszcza dość interesujący mi się wydał pewien jeden wątek, który pojawia się w drugiej części, i z czasem staje się jak gdyby wątkiem przewodnim. Właśnie ta rzecz, w moim przekonaniu, byłaby warta lepszej biegłości autora, lepszego warsztatu i doświadczenia, aby ją wyłuskać. Kto wie, gdyby TEN WŁAŚNIE koncept rozwinął autor w formie w jakiś sposób bardziej... jak by to rzec... bardziej eleganckiej, gdyby w większym stopniu to dopieścił, nawet kosztem innych wątków, to niewątpliwie wierzę, że książka odniosłaby większy sukces. No, może i nieco przesadzam, bo i sam ów wątek nie wydaje się być znowu niczym ani nowym, ani oryginalnym, to jednak, jak wspomniałem, winny byłem uzupełnienia ogólnego raportu z lektury, w jakim, mimo wstępu, nie daję ostatecznie minusa.
-- Towarzysz Struszyński, gg: 12777250Received on Wed 16 Dec 2009 - 10:47:47 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:28 CET