> > Trudno o walke wyborczą, jak jeden kandydat gdzieś znikł...:(
>
> Ano, taka prawda. Z jednym obecnym i aktywnym kandydatem
> nie ma mowy o kampanii, co oznacza brak zainteresowania Ludu
> przebiegiem i wynikiem głosowania...
Towarzysze!
Konieczność dziejowa, potrzeba minimalnego ładu społecznego mówi nam,
że prezydent, żywy i jako tako sprawny, jest nam niezbędny. Dlatego
mnie niezmiernie cieszy, że w taki czy inny sposób został wyłoniony.
Cóż, czasy są ciężkie, dziwne i nieruchawe, więc i prezydentura wynika
z nich naturalnie inna, aniżeli w typowych wzorcach walki wyborczej i
ogromu medialno-społecznego szumu. Prezydent jest w końcu prezydentem
i Wandystan go mieć powinien. W przeciwnym razie musielibyśmy zgodzić
się, że jedynym sensownym urzędem jest wyłącznie Mandragor, któryby
pełnił władzę absolutną. Nie jest to złe rozwiązanie, ale winno być
ostatecznym i zdecydowanie nie wypada się spieszyć nawet z jego
rozważaniem. Prezydent chciał być prezydentem, więc niech teraz
prezydentuje. Podsumowując, jest jak jest i trzeba jechać dalej, byle
do przodu.
A możliwość oddawania głosów pustych uważam za bezsens, w dodatku kompletny. Jeżeli ktoś nie chce, nie głosuje, co widać było wyraźnie. Czy nie ma czasu, czy ma to głęboko gdzieś, czy też mu żaden kandydat nie odpowiada, nie jest już istotne. Można głosować i nie głosować, co w stopniu wystarczającym zapewnia pełnię wolności przy wyborach.
-- Towarzysz Struszyński, gg: 12777250Received on Tue 08 Dec 2009 - 06:02:11 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:28 CET