> > Aby przytoczona przez Was maksyma miała sens, należy dodać, że nie
> > chodzi w niej o egoistyczne poprawianie chorej psychiki jakiegoś
> > jednego psychopaty, ani bynajmniej nie o zwoływanie grupy wzajemnej
> > adoracji, jak jeno palić i wieszać "czarnuchów" potrafi. Dodać więc
> > należy, że chodzi nam wszystkim o dobro wspólne, a wówczas okaże się,
> > że nie wypada krytykowanego obrażać, ani mu urągać, ani go bluzgać,
> > ani deptać.
>
> Nie wypada krytykować?! BZDURA.
Towarzyszu. Przeczytajcie uważniej. Może zrozumiecie.
> Jeśli ktoś w taki sposób odchodzi to należy taki uczynek potępić, niezależnie od wcześniejszych dokonań.
Od potępiania jest sąd, nie samosąd.
> Pierdolicie towarzyszu.
Zbyt wysoki poziom dyskusji jak na Wandejczyka? Tak się właśnie obawiam, że jednak zbyt wysoki... cóż, mogę jedynie powiedzieć, że z takimi uwagami to możecie sobie, towarzyszu, do lustra. Wasze odbicie z pewnością Wam przyklaśnie.
>To zabawa!
Nie, to nie jest zabawa. Jakoś wątkię, żeby ktoś, po kim się jeździ, czuł się zrelaksowany, odprężony i uśmiechnięty. I Właśnie dla tego, że niektórzy nie rozumieją, że to miała być fajna zabawa, w efekcie nie zostało w Wandystanie zbyt wielu, a jak już ktoś jest, to nie ma najmniejszej ochoty robić czego kolwiek.
> Ja mam swoje zdanie na ten temat, ale już nie bede dalej drażnił ludu;) Kto ma oczy i kojarzy fakty pewnie podobne wnioski wysnuje. Aczkolwiek to w sumie tylko przypuszczenie.
Hm... co prawda w telepatię nie wieżę, jako rektorowi wręcz mi nie wolno, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że chyba doskonale wiem, co takiego towarzysz ma na myśli.
-- Towarzysz Struszyński, gg: 12777250Received on Sat 05 Dec 2009 - 14:56:56 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:28 CET