> Wyrzucanie z siebie żali i tego co nas boli jest zdrowe dla psychiki. Stwierdzanie jakichś tam prawd czy opinie i czytanie, że są i inni, którzy też mają taką opinie jest natomiast w pewien sposób budujące i też dobrze wpływa na pychikę:)
Tak, oczywiście, wiele jest racji w tym, co towarzysz pisze. Ale pragnąłbym zauważyć, czcigodny kolego, że w rzeczonej dyskusji takie oddziaływanie miało mieć zbawienny wpływ wyłącznie na Waszą psychikę. Pragnę zauważyć, że to jednak nie najlepiej świadczy, kiedy jakiś ktoś wrzeszczy, obraża i gnoi innego osobnika tłumacząc się tym, że w ten sposób poprawia swoją psychikę. Słusznie wtedy jest pokierować takowego osobnika do psychiatry.
Aby przytoczona przez Was maksyma miała sens, należy dodać, że nie chodzi w niej o egoistyczne poprawianie chorej psychiki jakiegoś jednego psychopaty, ani bynajmniej nie o zwoływanie grupy wzajemnej adoracji, jak jeno palić i wieszać "czarnuchów" potrafi. Dodać więc należy, że chodzi nam wszystkim o dobro wspólne, a wówczas okaże się, że nie wypada krytykowanego obrażać, ani mu urągać, ani go bluzgać, ani deptać.
Piszecie o nazywaniu rzeczy po imieniu. Otóż normalnym jest powiedzieć tak, że towarzysz Kanzler w niezrozumiały sposób wycofał się z życia publicznego i stawia jakieś niejasne zarzuty, włąściwie nie wiadomo względem kogo, zaś nawet, jeśli towarzysz Pupka zawinił, to dlaczego towarzysz Kanzler ma swoją wściwkłość i złość miotać na cały naród - jakby nie było, strata towarzysza Kanzlera i jego słowa dokuczają wszystkim, nie zaś potencjalnemu winowajcy. Nienormalnym jest zaś ujmowanie towarzyszowi Kanzlerowi męskości i tylko i wyłącznie ujmowanie tej męskości, bo jest to nie tylko niewłąściwe względem towarzysza Kanzlera, ale i kompletnie nie na temat.
Ale, cóż, zabyt długo rozwodzimy się nad takimi sprawami. Trzeba by coś zadziałać. Jak tam z wyborami? Głosy oddane?
Ja chciałbym zauważyć, nie chcąc odejmować niczego wspaniałemu towarzyszowi Grigorijowi, że trochę jest kontrowersyjne umieszczenie jego osoby wśród kandydatów. Nie przedstawił de facto żadnej publicznej wypowiedzi wyrażającej jego własny stosunek do prezydentury. Nawet nie chodzi o jakąś wizję urzędu, czy program polityczno-społeczno-dyplomatyczny. O tym, że chciał wystartować w wyborach, wiemy przede wszystkim z tego, iż towarzysz Mandragor upublicznił treść ich wspólnej prywatnej korenspondencji! Ponadto ostatnio aktywność towarzysza Grigorija zmalała, właśnie w momencie szczytowym zgłaszania kandydatur i dyskusji politycznej, którą formalnie nazwać można kampanią wyborczą, aczkolwiek jakoś "kandydaci" się o głos wyborców specjalnie nie starali. Tym samym istniałą wyraźna pewność, jednoznaczne potwierdzenie, że jeden z kandydatów z pewnością chce ubiegać się o to stanowisko, podczas gdy drugi kandydat - znikł. Niemniej jednak w obliczu obcnej sytuacji społeczno-aktywnościowo-liczebnikowej w Mandragoracie skłonny jestem uznać, że to i tak cud, że zgłosiło się AŻ tylu kandydatów! Stąd też lepiej, jak urwę w tym miejscu i po proszę towarzyszy, aby zapomnieli mój ten rzekomu zarzut...
-- Towarzysz Struszyński, gg: 12777250Received on Sat 05 Dec 2009 - 09:23:35 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:28 CET