> Chamstwo jest jakoś wpisane w wandejską kulturę, ale prostactwo i obrażanie
> Mandragora, połączone z mamieniem Ludu, z czego nic nie wynika, już nie.
> Moja diagnoza jest inna - Kanzler chciał odejść, bo nie został wielkim
> Wandem, nie umiał do siebie przekonać w większości, ale nie potrafił odejść
> honorowo.
Towarzyszu, po pierwsze to żadne wydarzenie nie powinno stanowić pretekstu do najeżdżania na kogokolwiek, po drugie zaś Wasza hipoteza jest z góry fałszywa. Osobnik o jakim się tak złośliwie wypowiadacie zaczął się dziwnie zachowywać w przeddzień (tak mniej więcej) wyborów prezydenckich w jakich był początkowo jedynym, a i dalej najbardziej rzeczowym i doświadczonym kandydatem. A więc jak gdyby sam nie pozwolił sobie na to, aby zostać wielkim Wandem. Z tego wnika, że motywy przypisywane przez Was temu towarzyszowi są nieporozumieniem.
Zamiast doszukiwać się jakiś skaz i złych cech na rysach innych towarzyszy sami spójrzcie na siebie i na Waszą aktywność. Trzeba działać, a nie pierdolić o tym, że jeden z drugim są chuje. Ja wierzę, że okres naskakiwania na innych mam za sobą. Chciałbym też, aby wszyscy mieli podobnie.
-- Towarzysz Struszyński, gg: 12777250Received on Sat 05 Dec 2009 - 03:03:37 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:28 CET