> Gdyby ktoś faktycznie miał jednak wątpliwości co do poglądów tow.
> Rektora to zapewniam, że wolność czynu i słowa to nadal podstawowa
> linia ideologiczna tow. Rektora.
Metaliczny chrzÄ™st rozlegÅ‚ siÄ™ po sali. To wypuszczona przez Mandragora papieroÅ ›nica, inkrustowana kośćmi prehistorycznych kukuÅ‚odaktyli inkaskich uderzyÅ‚a o blat stolika, którego metalowy blat pokrywaÅ‚a kunsztownie wytrawiona mapa wirtualnego Å›wiata.
W obitej jedwabnymi tkaninami ścianie bezszelestnie otworzyły się zauważalne tylko dla wprawnego oka drzwi. Chłopiec o cerze białej niczym mleko, morvań- czyk zapewne, najwyżej dwunastoletni, wsunął się niepostrzeżenie niosąc na ogromnej tacy czarny telefon ze staroświecką, okrągłą tarczą. Ruchy pazia, choć niewątpliwie wyćwiczone podczas żmudnych, wielogodzinnych prób w pustych salach, zdradzały jednak niedoświadczenie. Znać było, że z samym mandragorem do czynienia ma po raz pierwszy.
Speszony morvaÅ„czyk niemal potknÄ…Å‚ siÄ™ z wrażenia o ciÄ…gnÄ…cy siÄ™ za nim kabel, który ciÄ…gnÄ…Å‚ siÄ™ piwnicami aż do gmachu SB. Podobne zostaÅ‚y zresztÄ… przeciÄ …gniÄ™te do innych urzÄ™dów i każdemu odpowiadaÅ‚ inny telefon. Niechęć mandragora do nowoczesnych technologii i bezrefleksyjna afirmacja urzÄ…dzeÅ„ analogowych (od kasety magnetofonowej po kliszÄ™ fotograficznÄ…) stanowiÅ‚y tajemnicÄ ™ poliszynela i jeden z ulubionych tematów niebezpiecznych żartów, popularnych wÅ›ród wandejskiej Å›mietanki (tak zwanego "giewuesku").
-- APReceived on Fri 27 Nov 2009 - 13:32:32 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:27 CET