> [...] kwiatonów [...] (jest albo jeden,
> albo nie ma ich w ogóle -- zależy od tego na ile rygorystycznie potrakto-
> wane zostaną formalne zasady).
>
> Widząc jednak absurdalność takiej sytuacji,
Właśnie, towarzysz Mandragor znakomicie pragmatycznie opisał obecną sytuację społeczną panującą w naszym kraju!
> Widząc jednak absurdalność takiej sytuacji, a także zdając sobie sprawę
> że wynika ona z przemyślanej i trwałej postawy większości mieszkańców,
> wyrażającej się w bojkocie,
Oj, drogi towarzyszu, tutaj byłbym daleki od takiej nadinterpretacji. Bojkot ogłosił jeden, wyłącznie jeden Wand, który w dodatku nie wierzy nawet i w to, że lud wandejski obecny na LDMW nie tylko byłby skłonny rzucić się w wir politykowania, ale nie byłby skłonny rzucić się w wir bojkotowania! Jaśnie panujący nam marazm wynika wszak nie stąd, że nie ma kto iść na kwiatona, czy też wszyscy bojkotują wybory, lecz stąd - nie można się oszukiwać i trzeba to powiedzieć wprost - lecz stąd, że lud wandejski obecny dziś na LDMW to towarzysz Mandragor Pupka, towarzysze Grigorij, który ostatnio ucichł, Kanzler, który ostatnio wyjechał na urlop, Ivo, który ostatnio pisze wiersze a w prozie twierdzi, prawie tylko tyle, że wszystko z nim kopuluje, Bonawentura, który odpowiada jedynie znienacka i paranormalnie, Zaorski, który niby na dniach powrócił z próżni, ale duchem to chyba nadal tam przebywa, oraz towarzysz Rektor, który rzekomo wszystko bojkotuje. Przewijał się jeszcze towarzysz Radziecki, Perun, a nawet i sam Khand w komentarzach Wandei, lecz cała ta banda są raczej jak cienie dawnych aktywistów wandejskiej listy, jak banda plam opadowych na wandejskim ciele, które przestało już dawno oddychać. Żaden z nich, żaden, nie ma ani sił, ani energii, ani ochoty, aby czynić cokolwiek innego, niż skąpe od czasu do czasu gawędzenie na liście. I nie można tutaj zwalać winy na nikogo, ani tym bardziej szukać w tym jakiegoś spisku, zmowy, czy specjalnie uknutej intrygi.
> uznałem że przeprowadzanie wyborów po-
> nownych, lub uzupełniających nic nie da.
Dokładnie tak, dokładnie tak. Wandystan z Churałem tętniącym życiem, w jakim zamykają się kwiatoni, aby choć na chwilę oddzielić się od niezwykłych akcji ludu, by w spokoju, w kilkuosobowym gronie, przyjąć bądź odrzucić, i przedyskutować uchwały, padł. Ustał. Próżno oczekiwać cudów, przynajmniej w tej chwili, w tym momencie. Trzeba płynąć z nurtem, dostosować się do realiów. Inteligencja to umiejętność dostosowywania się do zmieniających warunków, to umiejętność pozostawania plastycznym w świecie, który zawsze był, jest i będzie plastyczny. Co się nie zmienia, nie umie dostosować, jest sztywne i uparte, umiera na wieki, na amen, nie jest w stanie przetrwać.
> Dlatego też, postanowiłem sko-
> rzystać z konstytucyjnego uprawnienia, dającego mi w takim wypadku
> (tzn. wobec niemożności wyboru ChL) prawo do wprowadzenia stanu
> "K". Wobec tego Kolektyw Mandragorski, jednomyślnie i kolektywnie, uch-
> walił co następuje:
> http://www.wandystan.eu/system/system.php?strona=2194
>
Brawo!
Tego trzeba!
Oczywiście, nie jest to ani kwestia mody, ani poglądów politycznych,
ani próby czegoś nowego. To po prostu konieczność. To nieuniknione.
> Zapraszam zatem do zgłaszania kandydatur na prezydenta do 20 XI. Po-
> tem przeprowadzę referendum konsultacyjne w tej sprawie i podejmę de-
> cyzję. O ile będzie >1 kandydatura, to Głos Ludu będzie dla mnie kluczo-
> wy; jeśli zgłosi się tylko jeden kandydat lub nie będzie żadnego -- wów-
> czas wyznaczę prezydenta komisarycznego.
>
> Miłego bezpośrdemorządzenia! :)
Zaczekajmy może, aż Kanzler wróci. O ile mi wiadomo, był to jedyny, jak dotąd, zdeklarowany kandydat. Proszę mnie źle nie zrozumieć, nie jestem ani komitetem wyborczym tego towarzysza, ani żadnym innym agitatorem. Po prostu głupio byłoby, gdyby ktoś od dłuższego czasu wołał, że chce kandydować, przedstawiał wizje, plany, po czym na chwilę wziął urlop, zaś wybory odbyły się właśnie wtedy. Jest więc okazja, aby inni potencjalni kandydaci mogli się zastanowić i wyłonić się.
Proponuję także rozważenie, czy nie można byłoby zaproponować jakiegoś regulaminu, czy procedury wszechchurałowania, w jakim by określić minimalne zasady przekładania i głosowania nad uchwałami (o ile jakiekolwiek w ogóle będą). Tak, aby ewentualnie uniknąć hipotetycznych nieporozumień. Ot, co. Mogła by to być pierwsza ustawa ogłoszona przez wszechchurał.
-- Towarzysz Struszyński, gg: 12777250Received on Wed 18 Nov 2009 - 05:59:48 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:27 CET