> Zmniejszenie aktywności (długotrwałe, bo długotrwałe) nie jest w moim
> mniemaniu v-śmiercią. Nie znikam totalnie - listę będę czytał tak jak
> ostatnio - czyli raz, dwa razy w tygodniu, mało będę pisał, ale nie
> znikam na zawsze.
>
> Nie jestem z tych co mówią, że umierają i proszą żeby ich wykreślić ze
> wszystkich rejestrów po czym wracają.
Ależ drogi towarzyszu, już pisaliście uprzednio o tym, jak to z Wami będzie, powtarzacie teraz te obietnice ponownie i zapewne wielu się cieszy, raduje, że wciąż w jakiś sposób tu będziecie z nami. Zwłaszcza w związku z tym złowieszczym i złośliwym zakończeniem Waszej wiadomości. Ale zauważcie, że nie napisałem nic o dwu nieboszczykach, jeno o jednym, bowiem pamiętał Wasze wcześniejsze słowa. Cóż, wychodzi na to, że jedną nogą żeście są w real-grobie, leżycie gdzieś obłożnie chorzy, łba z zakładu opieki nie wychylacie, a że telewizyjne wiadomości śledzicie i czasem do kogoś zadzwonicie, to tylko pokazuje, że jakieś resztki życia tętnią w Waszych wandejskich żyłkach. Jeśli tak właśnie ma być, niech będzie.
-- Towarzysz Struszyński, gg: 12777250Received on Mon 09 Nov 2009 - 10:48:18 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:27 CET