> O, to ciekawe co towarzysz tu nam pisze. Dlaczegóż fantasy tak na was
> działa towarzyszu, zechcijcie to rozwinąć. Ja osobiście do fantasy mam
> spory dystans - grałem swego czasu w RPG Warhammera, MiddleEarth.
> Czytałem Sapkowskiego (i to niedawno ponownie), Tolkiena. Lubię to,
> ale nie na zabój jakoś. Wolę wampiry, wolę fantastykę historyczną itp.
> Fantasy jest dodatkiem.
Ależ drogi towarzyszu. Mamy takie powiedzenie, że o gustach się nie dyskutuje. Cóż miałbym bowiem dodać więcej ponad to, co już napisałem w tym temacie? Po prostu nie za bardzo czuję klimat fantasy. Nie zaprzeczę, że oglądałem to i owo, jako dobry film akcji. Np. ten trzyczęściowy film o przygodach Frodo. Ale generalnie wychowałem się na ET, Spotkaniach trzeciego stopnia, Gwiezdnych Wojnach, klockach LEGO z modelami statków kosmicznych, mieczach świetlnych, laserach, aż wreszcie - Star Treku The New Generations (TOS mi jakoś nie odpowiada, ma w sobie za dużo butnego westernu) itd. Fantastyka to dla mnie głównie tzw. hard sci-fi, no wiecie, statki kosmiczne, przyszłościowa wizja postępu technologicznego, lasery, kosmici itd. Ale jacyś rycerze na koniach z mieczem walczący z czarownicą, to zupełnie mnie nie kręci. Sapkowskiego w życiu nie czytałem i chyba, na szczęście, czytać nigdy nie będę. Tolkiena nie znam, za wyjątkiem filmu o jakim pisałem, i nie rozumiem. Wampiry jeszcze jakoś strawię, jako amatorski qwaziamator filmów grozy klasy B, o ile akcja dzieje się w teraźniejszości, bądź przyszłości. Ale tylko jako usypiacz. Fantastyka historyczna to już zupełnie nie dla mnie - nigdy nie przepadałem za historią ani nie wykazywałem żadnego zainteresowania nabywaniem wiedzy z tego zakresu, czy choćby posiadaniem jakiejś wiedzy szczątkowej. Bardziej mnie pociągało i nadal pociąga to, jak sprawić, że płyn zielony po wlaniu do pojemnika z płynem czerwonym zmienić w biały proszek z dużą ilością dymu. Jeszcze bardziej pociągało mnie zaś to, skąd wiadomo, że świat składa się z cząsteczek chemicznych, cząsteczki chemiczne z atomów, atomy z jąder i elektronów, zaś jądra z protonów i neutronów, zaś protony i neutrony... itd., pociągało mnie mrożące krew w żyłach i stawiające włosy na głowie niewidzialne a magiczne promieniowanie. A co ciekawe, bardziej pociągająca niż Sapkowski i historia jest dla mnie zagadka budowy komórki, genetyka, biochemia. Może dla tego, że nigdy nie miałem w szkole średniej takich przedmiotów, a szkoda. Z chęcią zamieniłbym historię, wiedzę o społeczeństwie, PO, WF i szereg innych bezdetów na bichemię i biologię molekularną. Dodam, że nie jestem umysłem ścisłym, ale kto wie - gdybym miał ciut inne warunki domowe i lepszych nauczycieli, może i byłbym? W każdym razie zmierzam do tego, że niechęć do fantasy mam we krwi, wiążę to z ogółem swoich cech, zainteresowań i zdolności, no taki mam profil. Przynajmniej jako Struszyński.
-- Towarzysz Struszyński, gg: 12777250Received on Wed 28 Oct 2009 - 12:04:39 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:27 CET