W dniu 22 października 2009 17:19 użytkownik Michał Radecki <ks.radetzky_usunto_at_gmail.com> napisał:
> Z tym krewnym Kellera to blisko. Forma "wandyjski" to swoisty dialekt
> dreamlandzki - a zarówno tow. Keller jak i tow. Milewski z Dreamlandem
> mieli bliskie związki.
Bardzo to ciekawe, co piszecie.
Swoją drogą chciałbym niejako zamówić w imieniu LUW tekst na temat "wandejski - wandyjski". Sam napisać nie potrafię, ale wiem, że jest tu wielu zdolnych, którzy już nie raz coś na ten temat pisali na listę. Wszak skoro jest "wandystan" to na pierwszy rzut oka wydaje się poprawnym "wandyjski". Rdzeń "wand" z "y" zdaje się solidny...
>
> A wyjaśniając to co napisał tow. Pupka - tow. Milewski był zasłużonym
> i bardzo wysoko postawionym oficjelem w przedzjednoczeniowym
> Mandragoracie, tow. Khand wspomniał nawet że widział go na następcę
> mandragora (wraz z tow. Sobczakiem). W pewnym momencie zadecydował o
> przejściu do Dreamlandu. Ponieważ zrobił to bez zapowiedzi, został
> schwytany, osądzony przez trybunał i skazany za zdradę (miał w końcu
> dostęp do najważniejszych tajemnic państwowych) na rozstrzelanie.
Brzmi ciekawie. Zatem dopiszę jakąś wzmiankę na ten temat na stronie LUW. W archiwum LDMW widziałem, że ów osobnik posługiwał się tytułem dekamerona i właściwie inicjował na czacie spotkanie senatu, albo przynajmniej był jednym z organizatorów i zdawcą publicznego raportu. Niestety, nie znam losów Wandystanu sprzed "wyzwolenia", bowiem akurat w tym gorącym czerwcu zapisałęm się do Wandystanu, ba i to w ostatnim momecie, kiedy się to jeszcze robiło przez Sarmację! Przyznam, że byłem zdziwiony tym, że muszę odszukać strone jakiegoś innego państwa, odnaleźć się w jej mechanizmach aby zapisać się do Wandystanu.... No, wracając do tematu. Znowu skojarzenie. Tym razem już nie z Tow. Kellerem, ale z Pawłem Wercyngetoryksiem Kriegiem, Rektorem dreamlandzkiego uniwersytetu. Na stronie miejsca pracy tego osobnika (http://www.dreamland.net.pl/ukd/index.php?co=rektor) widnieje adnotacja, że jest "wiecznie żywym" - został rozstrzelany wyrokiem wandejskiego sądu ale zmartwychwstał w Dreamlandzie. I historia podobna, i zainteresowanie akademicką stroną mikronacji się zgadza. Jeżeli są to avatary tych samych osób, byłoby świetnie, ponieważ wiedziałbym, kogo zapytać o początki LUW!
Generalnie, dziękuję za odpowiedź, towarzyszu, jak też przypominam, także innym czytelnikom LDMW, że chętnie zamówię artykuł, referat, wykład - zwał jak zwał - na temat zagadnienia odmieniania przymiotnika (czy jak się to tam zowie) "wandejski".
-- Towarzysz Struszyński, gg: 12777250Received on Thu 22 Oct 2009 - 11:52:16 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:27 CET