> I nigdzie nie jest napisane, że może robić co innego w drodze referendum.
> Inna sprawa, że to moje niedopatrzenie, że nie dano możliwości
> przeprowadzenia referendum w innej sprawie, no ale jak na razie prawo jest
> prawem.
Instytucja referendum była w moim projekcie kompromisowej konsytucji. Została pominięta w "waszym jedynym słusznym projekcie konstytucji". Więc jeśli to jest niedopatrzenie to wina z nie leży całkowicie po stronie betonu.
Natomiast konstrukcja przyjęta w konstytucji nie jest enumeratywnym wymienienem co można (w domyśle, ze to czego nie wymieniono byc nie moze), a jedynie wskazaniem w dziale poswieconym prezydentowi jak go mozna odwolac. Sam przepis dotyczacy referendum - czyli cytowany jako pierwszy przepis o Mandragorze, nie wymienia nic odnosnie referendum. Ergo mozna wnioskowac o referendum w kazdej jednej sprawie, jak np. decyzja ile musi w spodniach miec cm kandydat na kwiatona.
Nie mozna konstytucji traktowac w tak wybiorczy sposob jak probujecie to zrobic.
> Poza tym, gdzie ja napisałem, iż nie wniosę tego bubla prawnego pod
> obrady? No ale widzę że nadinterpretacja to wasza specjalność...
Tak. I zdrada to też moja specjalność.
-- Menhuerheketheb! Lord Darth "Ruda Grażyna" Kanzler "Feci, quod potui, faciant meliora potentes"Received on Sun 18 Oct 2009 - 06:05:15 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:27 CET