> To jest całkowicie oczywiste, rzekłbym, iż jest to oczywista
> oczywistość. W pewien sposób podejście badawcze danego zagadnienia
> determinuje zakres samego badania.
To tak. Ale ja miałem na myśli raczej to, że nie istnieje pełny obiektywizm. To, jak zostanie przeprowadzone badanie, w jaki sposób wyciągane wnioski i jakie one będą, zależy w dużej mierze od tego, kim jest ów badacz i co mu siedzi w głowie jeszcze przed samym badaniem. Na gruncie poruszonej tematyki mamy konkretne przykłądy, w jaki sposób "badają" satanizm badacze konfesyjni, a w jaki sposób "pozytywistycznie" nastawieni religioznawcy bez jakiś dodatkowych narzutów wartościujących. Podobnie jest i w biochemii. Ktoś może, ze względu na swoje wyjściowe poglądy, już na samym początku przyjąć pewne założenia i pomijać pewne dane, czy też dobrać akurat takie, a nie inne metody.
> I właśnie. To zawężenie u Was ma znaczenie metodologiczne, ale może
> też być błędem w kontekście tego co napisałem chwilę temu wyżej.
Wszystko może być jedynie błędem. Ale przecież nie jestem jedynym "badaczem" problematyki, ba, w ogóle nie jestem badaczem, a co najwyżej jakimś tam amatorem, który w sposób szczególny jest podatny na setki błędów, wypaczeń, sugestii itd. Niemniej jednak sądzę, że wiem jako tako, jak miałaby wyglądać w miarę obiektywna procedura dociekania idei w moim przypadku i chciałbym się tego trzymać. Nie znaczy to, że o LaVeyu miałbym myśleć tak, jakby nie istniało nic innego, ani nawet Kościół Katolicki (nie wspominając nawet o Crowleyu, fantastyce okultystycznej i innych tego typu rzeczach, na których LaVey bazuje).
> Z przyjemnością! W jaki sposób mógłbym go dostać?
(1) Dajecie adres, poczta przysyła Wam ksero + paragon z numerem konta (2) Dajecie maila, Struszyński wysyła Wam skan + skan paragonu i numer konta
Skanera nie mam, w punkcie ksero skanowanie liczą sobie po niezwykle burżuazyjnych cenach. Można by jeszcze zrobić tak, że Wy prześlecie coś ciekawego Struszyńskiemu i albo będzie jedno za drugie, albo będziemy sobie dopłacać ewentualną różnicę. Zresztą, skoro można to tak zrobić, to nie tylko jeden artykuł, ale i całą książkę można by skserować (skanowanie to by jednak dość drogie wyszło w takiej opcji). Ale to już raczej na priv, bo wszak nie wypada obciążać LDMW propozycjami wątpliwymi w świetle prawodastwa Rzeczypospolitej.
>
> Tak jest. Sęk w tym, że nasi (...)
No jest to dość ciekawe, aczkolwiem mnie to nigdy nie pociągało. Faktycznie, nie wiele jest opracować w tym zakresie. Zresztą, nie wiele też wiadomo.
>
> Polska, co jest zadziwiające, jako kraj z bardzo bogatą przeszłością,
> wspaniałą historią tolerancji kulturowej i religijnej, jako Naród
> żyjący na pograniczu Słowiańszczyzny i Germanii, penetrowany przez
> kultury Wikingów itd. Mający wspaniały panteon politeistycznych bóstw
> jest dziś krajem pełnym ksenofobii, ciemnoty - rodem ze średniowiecza,
> i braku poszanowania starych wierzeń.
No tak, tak.
> Ogólnie dla mnie zainteresowanie rodzimowierstwem mieści się w pojęciu
> tęsknoty romantycznej,o której pisałem już wcześniej.
Heh, ja tam romantykiem nie jestem. Bardziej mnie urzeka jednak podejście naukowe, zimne i wyrafinowane, choć złożone, niż romantyczne tęsknoty, mity i zabobony. Ale może i mam coś w sobie z romantyzmu? Kto wie?
> Może nie na rowerze, ja uwielbiam jeździć pociągami :)
A mnie denerwuje, że tak się wloką.
> Ciekawy pomysł. Jeśliby Towarzysz miał chęć pomóc to myślę, że byłoby
> o wiele łatwiej.
No pewnie, przecież proponuję :-) Generalnie proponuję wykonać stronę www i kolejne updaty. Myślałem, że można by zaproponować jakiś taki naprędce skonstruowany system magiczny + jakiś zakon na wzór masonerii, w miarę zgrabny, spójny i w jakimś stopniu nawiązujący do wandejskiej kultury, oczywiście oparty na naszej wiedzy :-)
-- Towarzysz Struszyński, gg: 12777250Received on Sun 11 Oct 2009 - 06:22:47 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:27 CET