Re: Wandystan: Wandejski Klub Dyskusyjny

From: Lord Darth Kanzler <von.thorn_usunto_at_gmail.com>
Date: Sun, 11 Oct 2009 01:24:36 +0200


W dniu 11 października 2009 01:06 użytkownik Stru <struszynski_usunto_at_gmail.com> napisał:

> Jak pisałem - jest to dzieło LaVeya i to, co z tego dzieła wynika.

Jakkolwiek doskonale rozumiem dlaczego tak ograniczasz, bo dla mnie to jednak ograniczanie, pojęcia satanizmu do systemu zaproponowanego przez LaVeya, tak niestety nie czuję się dobrze z takim ograniczeniem. Głównie dlatego, że o ile inne, wcześniejsze nurty same siebie satanistami nie nazywały, tak satanizm, nawet w dzisiejszym rozumieniu, istniał już wówczas. I tu jest też sedno - my patrzymy na satanizm przez pryzmat czasów dzisiejszych, kiedy jest i istnieje spuścizna LaVeya, kiedy coraz bardziej zlaicyzowana Europa pozwala na znacznie krytyczniejsze spojrzenie na pewne sfery religijności. Bardzo fajnie odniosłeś się do satanizmu tu:

> Nie. Gdzie jest ten paradoks? Zgodnie z doktryną satanistów (tj.
> LaVeya), "szatan" oznacza to, co przez dwa tysiące lat Kościół
> Katolicki uważał za "szatana": przyziemne grzeszki, pożądanie, emocje,
> pragnienia. Inaczej mówiąc, "szatan" stanowi tutaj synonim tego
> wszystkiego, co jest ludzkie, z uznaniem, że przez dwa tysiące lat
> Kościół Katolicki mianem duchowych i uświęconych abstrakcji określał
> jakieś teoretyczne bzdury. Pojęcia szatana i człowieka trzeba tu
> rozumieć przez pryzmat Nietzschego i - jak mówimy o Kościele, to przez
> pryzmat teologii Św. Augustyna raczej, niżtomizmu. Główna teza, jeżeli
> mogę się tak wyrazić, satanistów, to stwierdzenie, że Kościół gnoił
> ludzką naturę strasząc istnieniem Boga i Diabła, i że ludzka natura
> jest diabelska. Tymczasem to właśnie ta ludzka natura jest prawdziwym
> obliczem człowieka i nie ma żadnego powodu, dla którego należałoby się
> jej wyrzekać, czy też jej zaprzeczać i to, co określano przez dwa
> tysiące lat mianem diabła, jest tym, co stanowi właśnie o istocie
> człowieczeństwa.

Ja to bym nieco rozszerzył jednak na stwierdzenie, że na oceanie wieków i historii chrześcijaństwa satanizmem będzie zawsze to, co sprzeczne z oficjalną nauką Kościoła. I nie ma znaczenia czy będzie to miało rogi, ogon, czy będzie zwyczajnie kobietą.

Satanizm jako czczenie Szatana to postawienie upadłego anioła w roli Boga. Praktycznie żadna dziś ideologia, nawet Kościół Szatana, nie zbliża się do tego ani na jotę.

Natomiast w pełni zgadzam się z powyższym cytatem - i tu nie tylko wspomnieć można Nietzschego, ale i właśnie Crowleya z jego Thelemą, magią seksualną i dążeniem do indywidualności.

> To nie są sekty satanistyczne, tylko odłamy islamu. [...] Wiemy doskonale, że
> islamiści są okrutni i bezwzględni w kwestiach poprawności religijnej,
> a Jazydzi są ruchem religijnym o takim stopniu pomieszania islamu,
> judaizmu i chrześcijaństwa, że w ichniejszych oczach muszą uchodzić za
> coś na kształt religijnej kurwy.

Trudno by było z nimi inaczej, skoro żyją na pograniczu trzech wielkich monoteistycznych religii. Dziś Jazdami są głównie Kurdzi.

> No, o odwoływaniu się do starożytnego egiptu już pisałem i dałem już
> chyba wyraźny i jednoznaczny opis mojego stosunku do tego zagadnienia.
> Dzisiejsze czasy znacznie nam ułatwiają możliwość rozumienia tego, o
> co chodzi z okultyzmem. Np. taki pan Brown i jego książki - cała ta
> intryga, symbole i umiejętność przekonywania wysokiej próby sprawiają,
> że po lekturze kodu Da Vinci wielu laików byłaby skłonna przyjąć wiele
> tez zawartych w tej książce za prawdziwe. Dokładnie tym samym jest
> okultyzm: nutka szaleńśtwa + literacka sztuka mieszania różnych haseł,
> o jakich inni mają jedynie mgliste pojęcie, aby całość końcowa
> sprawiała wrażenie wielkiej tajemnicy i mądrości. Brown jest z tego
> punktu widzenia najinteligentniejszym i najzdrowszym psychicznie
> okultystą, jaki dotychczas istniał na świecie.

Brown sprytnie wykorzystał pewne niedomówienia, pewne teorie, i to co ja nazywam tęsknotą romantyczną - czyli dążeniem człowieka do tego by poczuć się w jakiś sposób wyróżnionym poprzez dostęp do wiedzy zakazanej, tajemnej i ukrytej. Czytanie Browna i podróż z nim przez Anioły i Demony oraz Kod Leonarda to tak jak szukanie Shangri-La i wejścia do tajemnych bibliotek skrytych w czeluściach Himalajów :)

> Ja natomiast zachęcam do tego, aby kiedykolwiek ;-)

A to na pewno. Nie odpuszczę. Żałuję dziś, że nie skończyłem wówczas. Ale to była kwestia wyboru - mieć kasę, nie mieć kasy. Życie. Sęk jednak w tym, że gdybym wówczas wybrał jednak uczelnię, dziś pracowałbym zapewne zupełnie gdzie indziej, o ile bym pracował, i za prawdopodobnie mniejsze pieniądze, bez realnej szansy na zakup mieszkania. Ale mniejsza o tym. Nie ten wątek :D

-- 
Menhuerheketheb!
Lord Darth "Ruda Grażyna" Kanzler

"Feci, quod potui, faciant meliora potentes"
Received on Sat 10 Oct 2009 - 16:24:41 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:27 CET