Re: Wandystan: Wandejski Klub Dyskusyjny

From: Stru <struszynski_usunto_at_gmail.com>
Date: Sat, 10 Oct 2009 23:53:36 +0200


W dniu 10 października 2009 23:13 użytkownik Lord Darth Kanzler <von.thorn_usunto_at_gmail.com> napisał:

> Swoją drogą: O.T.O - Ordo Templi Orientis istnieje do dziś. Także w
> Polsce: http://www.oto-pl.org/. Ogólnie: http://www.oto.org/
>

Tak, wiem, generalnie jednak czytając "Do wszystkich zainteresowanych: Pozdrowienia i Szacunek." nie mogę oprzeć się skojarzeniom, że po drugiej stronie kabla siedzi jakiś młody hiphop. Oczywiście organizacja jest niepoważna, brak adresu siedziby, nazwiska szefa i nie ma wpisu do sądu. Nie linkuje ich główna "kwatera" www zakonu. Inaczej mówiąc, są to jacyś naciągacze.

> Uproszczenie. Wielkie uproszczenie. Satanizm to pojęcie znacznie
> szersze - wiele odmian satanizmu istnieje.

Ja się z tym nie zgodzę. Istnieje wiele mitów na temat satanizmu, jednak poza fikcją literacką i ogólnymi przesądami, nigdy nic sensownego w tej dziedzinie się nie działo, za wyjątkiem różnych ruchów okultystycznych i właśnie owego La Veya, którego można oglądać wraz z wężem w moim profilu. I właśnie ów La Vey wprowadził pojęcie "satanizm" do obiegu, także naukowego. Natomiast wszystkie inne ruchy można spokojnie zakwalifikować bądź w ramach okultyzmu i kategorii z nim związanych, bądź innych ruchów religijnych.

> Ten La Veyowiski to nic
> innego jak ładnie ubrany w mistycyzm hedonizm - nic ponad pewną
> filozofię życiową.

Tak, to prawda. No i do tego kupa żenady i dziecinady. Sam La Vey nigdy nie traktował tego poważnie, raczej widział w tym jakiś niezły wybryk intelektualny i możliwość dorobienia się paru dolców. Widać to też w jego tekstach, gdzie wielokrotnie sam sobie przeczy i zmienia przekonania z czasem. Chociaż z "kanonu" jego pism wynika, że miałoby istnieć jakieś metafizyczne i bliżej nieokreślone bóstwo, choćby w postaci mistycznej "przyrody" nie potrafiącej się ani komunikować, ani wpływać na losy innych, czy to w postaci jakiejś naiwnej reinkarnacji, to jednak tutaj również znajdziemy przede wszystkim to, co pisaliście o Crowleyu - odrzucenie religii chrześcijańskiej, chrześcijańskiego absolutu, zaświatów, w tym i samego diabła. Generalnie, satanizm jest więc kpiną i dość płytkim wyśmianiem chrześcijaństwa, a może szczególnie katolicyzmu. Niemniej jednak właśnie to rozumieją wszędzie na świecie pod pojęciem "satanizmu" - La Veya.

> Istniejący zresztą do dziś.

W oficjalnej linii przekazu po La Veyu i w kilku nie oficjalnych odłamach.

> Ale nie zapominajmy też o tym, że La Vey
> był cyrkowcem :)

No, był dość prostym i prymitywnym człowiekiem. Widać to w jego tekstach, nie dość, że są one kalką cudzych tekstów, to jeszcze bardzo grafomańską. Sklecić kilku słów z sensem nie potrafił. A że był cyrkowcem? Cóż, Jezus dla przykładu nie miał żadnego wykształcenia ani zawodu. Był na utrzymaniu rodziców, względnie zarabiał z datków ściąganych z uczniów. Zapewne też jadał palcami, no chyba w ówczesnym okresie czasu w kręgu biedoty, sztućców nie znano. To nie jest żaden specjalny argument. Sami, Towarzyszu, przyznajecie, że nie daliście rady ze studiami! Chcąc być poprawnym trzeba też uściślić, że nie był LaVey cyrkowcem. Nie latał na trapezach ani nie żąglował, był jeno treserem dzikich zwierząt. W domu zaś trzymał tygrysa, czym doprowadzał sąsiadów i lokalną policję do szału. Wcześniej zaś pracował dla Crime Scene Investigations w miejskiej policji - robił fotki na miejscach zbrodni.

> "Ci od Setha"???! Wyjaśnij?

LaVey był dość prostym i prymitywnym kolesiem, który całą sprawę z Kościołem Szatana i satanizmem traktował raczej jako dowcip i okazję do dorobienia paru dolców. Z oczywistych powodów skupił wokół siebie pewne grono "wyznawców" mniej, bądź bardziej wierzących w te bzdety, ludzi nawiedzonych i mających objawienia od samego Szatana (który w myśl satanizmu, przecież nie istniał). Rodziło to oczywiście liczne napięcia na linii nawiedzeni wyznawcy - mistrz, ale czara goryczy przelała się wóczas, kiedy LaVey wprowadził odpłatności za święcenia kapłańskie. Mianowicie, to nie zasługii dla organizacji, gorliwość "wiary" czy rozwijanie "teologii" decydowały o tym, kto zostanie wysokiej rangi kapłanem, ale to, ile kto jest w stanie za to zapłacić. W efekcie najbardziej nawiedzeni wyznawcy zbuntowali się i poszli w chuj. Miało to także podtekst "teologiczny", jak wspominałem - ci ludzie po prostu wierzyli w coś takiego jak osobowy diabeł. No i to są ci od Setha (nota bene ciążą na nich podejrzenia o zorganizowaną pedofilię i zabójstwa I stopnia, choć żaden prokurator nie był chyba w stanie wystosować aktu oskarżenia, czy też może jakieś sprawy się odbyły, ale je umorzono, szczegółów nie pamiętam obecnie): http://pl.wikipedia.org/wiki/Świątynia_Seta http://www.xeper.org/

-- 
Towarzysz Struszyński,
gg: 12777250
Received on Sat 10 Oct 2009 - 14:53:41 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:27 CET