Re: Wandystan: Wandejski Klub Dyskusyjny

From: Stru <struszynski_usunto_at_gmail.com>
Date: Sat, 10 Oct 2009 22:24:36 +0200


W dniu 10 października 2009 21:45 użytkownik Lord Darth Kanzler <von.thorn_usunto_at_gmail.com> napisał:

> Nie tyle sympatie, co słabość pewna.
>

Bardzo ciekawa to słabość, Towarzyszu!

Ja się przyznam, że okultyzm też mnie swego czasu fascynował. Mnie intrygowała raczej kabała, przełom XIX i XX wieku z Crowleyem włącznie, ale teozofia, czy New Age to już ponad moją cierpliwość. Generalnie interesowało mnie to, że niektórzy artyści, politycy, rzemieśnicy i nawet uczeni, czerpali pewną inspirację z okultyzmu. Z innej strony zaś okultyzm był dla mnie pociągający jako w ogóle wymiar twierdzeń i wierzeń w ogólnej filozofii i religii od początku dziejów. Niemniej jednak zgłębiając te zagadnienia doszedłem do wniosku, że cały ten okultyzm to gniot totalny, zaś ludzi z nim związani nigdy nie byli ani pełni zdrowia psychicznego, ani wiedzy. Uczeni okazywali się być uczonymi wyłącznie w wąskiej działce, np. architekturze, ale już o historii pojęcia nie mieli. Ze zdziwieniem stwierdzam, że wystarczy jako tako rozeznać się w faktach, aby móc z łatwością wykazać brak logiki, naiwność i dziwaczność wszystkich składowych okultyzmu. Sęk w tym, że miłośnicy okultyzmu mieli małe rozeznanie w faktach, albo to za sprawą kiepskiej głowy, albo to za sprawą kiepskiej nauki w danym okresie historycznym. Przykładowo, wiele tekstów kabalistycznych bazuje na "tajemnicach egipskich" i innych tego typu bzdetach. Wystarczy jako tako zapoznać się z religią i mitologią egipską (chodzi oczywiście o starożytność), aby nie mieć żadnych trudności ze stwierdzeniem, jak wielkie bzdury i brak wiedzy tkwi w tego typu okultystycznych zabobonach. Słowem, rozczarowałem się. Za to sporo dowiedziałem się o filozofii, religii (w sensie religioznastwa - historii judaizmu, chrześcijaństwa itd), historii medycyny.

Towarzyszu, jeżeli macie takie zacięcie, zabierzcie się za doktorat. Z dziedzin humanistycznych, takich jak historia, religioznastwo, zrobienie doktoratu to pikuś (coś o niebo łatwiejszego niż np. zaliczenie dwóch pierwszych lat na fizyce jądrowej). A to fajna sprawa - dostęp do zasobów intelektualnych, że tak się wyrażę, jest chyba najlepszą rzeczą, jaka z tego płynie (bazy danych bibliograficznych tysiąca czasopism, wjazd do bibliotek - w Waszym przypadku moze nawet wjazd do czytelni starodruków, konferencje i wyjazdy zagraniczne - na koszt podatnika w ramach grantu, rzecz jasna, itd).

-- 
Towarzysz Struszyński,
gg: 12777250
Received on Sat 10 Oct 2009 - 13:24:43 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:27 CET