Re: Wandystan: Churał

From: Stru <struszynski_usunto_at_gmail.com>
Date: Mon, 5 Oct 2009 16:14:39 +0200


W dniu 5 października 2009 08:07 użytkownik Alojzy Pupka <alojzypupka_usunto_at_gmail.com> napisał:

> Hmm... Wy chyba nie przeczytaliście, com napisał? Bo było tam właśnie o tym,
> że poza LOK powstają tylko jakieś efemerydy.

Nie rozumiem. LOK to też taka "efemeryda", jak się wyrażacie. Nie rozumiem, po co robić opozycję do czegoś, co i tak nie istnieje, co nie ma żadnych poglądów i niczym się nie wyróżnia. No... chyba żeby to tak potraktować i faktycznie stworzyć jakieś poglądy... przy czym nigdy czegoś takiego nie widziałem i gdyby miało to istnieć, to już dawno by coś takiego zaistniało. A jak nie, to próżno oczekiwać, że dyskusja nad matrnością politykowania nagle akurat teraz sprawi, że zabawa stanie się zajebista. Taka dyskusja wraca co jakiś czas, i kiedyś wierzyłem, że może mieć to sens. Ot, zakładałem nawet własne ugrupowanie, pisałem program itd. Ale teraz wiem, że nie tędy droga. Ten system trzeba rozpierdolić, a władzę oddać całkowicie w ręce ludu. Rewolucja - prawdziwa, a nie fasadowa, to jedyne rozwiązanie.

> funkcjonowanie kończy się na ogłoszeniu manifestu/zadeklarowaniu istnienia/
> /starcie w wyborach. I to zdecydowanie nie jest polityka.

No to cieszę się, że przyznajecie mi rację. Rozumiemy się najwyraźniej dobrze. Przynajmniej w tym punkcie.

> Odsyłam do definicji v-państwa.

"V-Państwo to lista dyskusyjna, na której wszyscy pieprzą od rzeczy i nic sensownego z tego nie wynika". To chyba jest najlepsza definicja.

> Oczywiście, że w du-użym skrócie wszystko
> sprowadza się do głosowania na jakąś ustawę i ratyfikowania jakiegoś traktatu.
> Ale to, jakie ustawy zaproponuję, jaki traktat ratyfikuję, powinno wynikać nie
> z tego, kto mnie wkurwia, a kogo lubię, ale właśnie z przyjętego światopoglądu.
> Wtedy to wszystko funkcjonuje, wtedy polityka "gra". I nie są to wtedy ogólniki
> mające być hasłami, bo w v-świecie słowo ma moc twórczą.

Ta... jakoś wszyscy o tym wiedzą, ale nigdy nikt nie stworzył żadnego programu, który byłby konsekwentnie realizowany. Nikt nigdy nawet choć przez moment o tym poważniej nie myślał. I nie sądzę, aby kiedykolwiek było inaczej.

> Jeśli w to nie wie-
> rzycie, to bardzo mi przykro, ale chyba pomyliliście adres.

A mnie to kurwa nie jest przykro?
Być może faktycznie pomyliłem adres.

--
Towarzysz Struszyński,
gg: 12777250
Received on Mon 05 Oct 2009 - 07:14:41 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:27 CET