> I to ma być ta wielka działalność polityczna? Wymyślenie jakiejś
> nazywy "ruchu"? Kurwa, Towarzyszu, chyba sami nie wierzycie w to, co
> piszecie. Przecież to jest syf, bagno, to w ogóle nie jest ani
> interesujÄ…ce, ani warte uwagi. Gdzie ta polityka? W tych nazwach?
Hmm... Wy chyba nie przeczytaliście, com napisał? Bo było tam właśnie o tym,
że poza LOK powstają tylko jakieś efemerydy. Rozumiem, że nie zrozumieliście
słowa, tak? Otóż chodziło mi o ni to partie, ni to ruchy, ni to
stronnictwa, których
funkcjonowanie kończy się na ogłoszeniu manifestu/zadeklarowaniu istnienia/
/starcie w wyborach. I to zdecydowanie nie jest polityka.
> A może wielką polityką jest
> to, że trzeba ratyfikować jakiś traktat o stosunkach, albo zagłosować
> na jakąś ustawę, którą ktoś napisał z racji bieżącej sytuacji? A
> poglądy polityczne? Czym się te wszystkie partie różnią? Stylistyką
> ogólników jakie mają być hasłami wyborczymi. Bez jaj.
Odsyłam do definicji v-państwa. Oczywiście, że w du-użym skrócie wszystko sprowadza się do głosowania na jakąś ustawę i ratyfikowania jakiegoś traktatu. Ale to, jakie ustawy zaproponuję, jaki traktat ratyfikuję, powinno wynikać nie z tego, kto mnie wkurwia, a kogo lubię, ale właśnie z przyjętego światopoglądu. Wtedy to wszystko funkcjonuje, wtedy polityka "gra". I nie są to wtedy ogólniki mające być hasłami, bo w v-świecie słowo ma moc twórczą. Jeśli w to nie wierzycie, to bardzo mi przykro, ale chyba pomyliliście adres.
-- APReceived on Sun 04 Oct 2009 - 23:39:28 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:27 CET