> Macie na myśli tow. Jehowskiego-Bóskiego? Z tego co wiem, to
> początkowo tak faktycznie uważał. Przeszedł terapię w Engels III, ale
> nadal zdarzały mu się nawroty, choć terapia zmieniła tyle, że tym
> razem okresowo uznawał, że nie istnieje.
>
Oj, to był ciężki przypadek. Na początku terapii strażnik wszedł do jego pokoju (był zamknięty od zewnątrz) i zamiast niego zastał taki obłoczek gromiący, że niby jest jakimś uchem ściętym. Strażnik natychmiast zamknął celę i powiadomił przełożonego. Ten jednak w celi zastał kuracjusza. Czytałem o tym w Annales Engelsus Tercjus, Sectio V.
-- Towarzysz Struszyński, gg: 12777250Received on Tue 29 Sep 2009 - 12:13:43 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:27 CET