> Powiem szczerze, że właśnie tego się obawiałem. No, ale nie chciało mi
> się wierzyć, że jesteście tak niekulturalni,
A czego można spodziewać się od Wandejczyka? Nie pierdolcie, że coś takiego Was poruszyło.
> Nie zarchiwizowane, tzn. nie było. Jeśliście te hasła słyszeli tzn. że na
> bank leciały w mediach
Tak, w mediach, oczywiście że w mediach. Ciekawe, że do tych nagrań się nie wraca, co?
>
> Mówiąc "temu, co go wyniosło do władzy" miałem na myśli środowisko
> solidarnościowe, związkowców etc. Myślałem że załapiecie, ale wi-
> dzę że wam trzeba wszystko jak chłop krowie na rowie tłumaczyć.
Ha ha, wywodzę się z "solidarnościowego" środowiska i jakoś nikt tutaj ani nigdy nie myślał o braciach K. poważnie (trzeba zacząć od tego, że oni się z tego środowiska nie wywodzą, aczkolwiek niewątpliwie przylepili się do niektórych ruchów tego "środowiska"), ani nikt ich partii nie popiera. Nie spotkałem jeszcze żadnych solidarnościowców, którzy szczerze by wierzyli w braci K. Akurat ludzie (mam na myśli tych, których znam), co to byli internowani, albo siedzieli za ulotki, albo im się to udało i nikt ich nie wsadził, ale swoje i tak zrobili, głosują na różnych innych polityków i nie powiem, aby tu był jakiś wzorzec. A tzw. "związkowcy"... cóż ex - "działacze opozycyjni" i tzw. związkowcy to zupełnie dwa różne światy. Pragnę przestrzec młodszego kolegę (ewidentnie młodszego) przed łączeniem tych dwóch kategorii. Owszem, działający w "nielegalnej opozycji" często byli członkami "solidarności" bez względu na jej legalność, niemniej jednak tutaj to już jest delikatna sprawa. Zapewniam, że "związkowcy" tak kiedyś, jak i dziś, są bardziej jak mafia tj. związkowcy w dużych zakładach robotniczych (w małych miejscach pracy regulacje prawne na temat związków zawodowych dziś się nie sprawdzają i w takich sytuacjach związki mają nie wiele do powiedzenia, niemniej jednak w dużych zakładach związki mają za dużo do powiedzenia - polski model prawodastwa w tym względzie opiera się o doświadczenia, cele i osiągnięcia ogromnych struktur zakładowych takich, jak związki kopalni, hut i takie faworyzuje)
>
> > On nie jest wierny, on jest sztywny umysłowo, funkcjonuje
> > niczym marionetka.
>
> Szczerze mówiąc wolę "sztywnych umysłowo"
Jak ktoś jest umysłowo sztywny, to znaczy, że chorobliwie trzyma się wyłącznie jednej "jedynie słusznej" koncepcji i nie jest zdolny do jakiejkolwiek zmiany. W sytuacji, w jakiej docierają do niego argumenty wskazujące, że się myli, ignoruje im, zaprzecza, bądź nawet gdyby je rozumiał intelektualnie, nie byłby w stanie ich w żaden sposób wykorzystać. Bynajmniej nie chodzi tutaj o to, że jest "uparty", czy "konsekwentny". To jest defekt. On po prostu widzi świat po swojemu, a jak fakty są niezgodne z teorią, to tym gorzej dla faktów (jak z Heglem).
> A słowo marionetka sugeruje, że ktoś nim steruje.
Tak, brat. Oraz sztab "doradców" podsuwający zadania, jakie ten ma wykonać. Nie wiele jest w tym, co robi, jego własnych decyzji. I nie jest to żaden spisek, ten gość po prostu nigdy nie miał własnego zdania. I dla tego to on wystartował w wyborach prezydenckich - miał jedynie robić to, co mu każą, oraz meldować wykonanie zadania.
> Ale "władzę, posłuch i gospodarkę" budowano przede wszystkim na
> ideach militarystycznych, trafiających do ludzi sfrustrowanych porażką
> pierwszej wojny i narodowo-socjalistycznych, trafiających do bezrobot-
> nych, głodnych, biedujących.
No a jakie było uzasadnienie tych idei? No jakie? No takie, że trzeba walczyć ze spiskiem Żydów. Mechanizm kontroli tłumu jest tu dość prosty. Trzeba motłochowi pokazać, że stanowi zwartą wspólnotę, jednolitą grupę społeczną, pokazać palcem inną grupę jako wrogą i już! To zawsze działa. Jak nie wierzysz, sprawdź na harcerzach, albo na dzieciakach na kolonii. Albo przypatrz się "kibicom" piłkarskim.
> Podobnie wyborcy Kaczyńskiego raczej nie dlatego głosowali na niego,
> czy na jego partię, że deklaruje ona walkę z "układem" rozumianym ja-
> ko jakiś spisek. Podstawowymi były czynniki socjalne, nadzieja na lus-
> trację, silniejszą rękę władzy i takie tam. Mechanizm niby podobny, ale
> dlaczego wyborcy w ogóle głosują na jakąś partię? Czy aby nie ze
> względu na jej program?
Porusza Towarzysz bardzo ciekawy wątek. Ludzie głosują z różnych pobudek, i to rzadko mających coś wspólnego np. z realną analizą programu politycznego, świadomością koniecznośći wprowadzenia określonych reform itd. Jest to niewątpliwie bardzo ciekawe zagadnienie i można by o nim pogawędzić w osobnym wątku. Istnieje nawet cały dział psychologii, który się tym zajmuje, nie wspominając już o politologii i innych dziedzinach nauki.
-- Towarzysz Struszyński, gg: 12777250 PS. Aby nie było - nie jestem zwolennikiem żadnej aktualnie działającej partii, a już się nauczyłem, że jakakolwiek by nie doszła do władzy, wiele nie poprawia, więcej psuje. To też wina systemu - dlatego przyklasnę dop-iero temu ugrupowaniu, które zmieni sposób uzyskiwania mandatów w wyborach i wprowadzi głosowanie imienne, a nie na partię, która zlikwiduje ten jebany KRUS i wprowadzi kilka innych jeszcze zmian.Received on Tue 22 Sep 2009 - 14:42:25 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:26 CET