> Wykazano czym jest zoofilia, oraz stało się jasne, że "furry" nie ma z
> tym nic wspólnego.
Nie, że nie ma z tym nic wspólnego. Zgodziłem się tylko, że nie są to poję- cia tożsame, synonimiczne.
> "Furry" nie ma nic wspólnego z budzeniem w sobie porządania po przez
> oglądanie pornografii z udziałem osób przebranych za pluszowe misie,
> co jest czytelne w definicji "furry", którą Towarzysz wskazał.
> Tymczasem Towarzysz usiłuje podważyć wskazaną przez siebie definicję:
WskazaÅ‚em przystÄ™pnÄ… definicjÄ™ którÄ… znalazÅ‚em na szybko. Mój błąd, że jej nie doczytaÅ‚em i nie zastrzegÅ‚em siÄ™, że nie o wszystkim tam piszÄ ….
> Towarzyszu, przecież to nie najlepiej o Was świadczy, że uzasadniając
> swoje poglądy powołujecie się na definicję, którą jednak uważacie za
> kiepską i sami przyznajecie, że w cale nie uzasadnia ani jednego z
> Waszych poglądów, a wręcz im przeczy.
Mój błąd, że powołałem się na Wikipedię. Fakt.
> Zresztą sposób podważania definicji też pozostawia sporo do życzenia.
> Jak można stwierdzić, że źródło danych jest złe, ponieważ nazywa się
> tak, a nie inaczej?
Nazwa mnie wali. Może się nazywać choćby i Encyklopedia Wandejska, ale jak jest do dupy, to jest do dupy.
> [...] Usiłujecie wmówić
> sobie i mnie, a i może innym, którzy mogli by to czytać (dyskusja
> wszak publiczna), że "furry" to osoby o głębokim zaburzeniu popędu
> płciowego (w sensie ścisłym medycznym).
Niekoniecznie głębokie, ale jednak zaburzenie.
> Wmawiacie sobie, że ma to coś wspólnego z
> seksem [...]
Bo ma. Patrz choćby wyjaśnienie znaczenia słowa "Yiff" na dole strony, na tej nieszczęsnej Wikipedii.
> [...] może nawet sami na ten temat fantazjujecie [...]
A to już Wasza fantazja tow. Stru :) Ja fantazjuje tylko na temat baridajskich chłopców i (niekiedy) kozłów.
> Zgadzacie się, że jednak zrównanie tego zjawiska z zoofilią nie ma
> racji bytu. Ale co w związku z tym? Zastępujecie jedno słowo innym,
> podobnym. Nie dostrzegacie, że moja argumentacja dotyka merytorycznego
> zagdnienia, a nie jej fasadowości. Wciąż uparcie przypisujecie "furry"
> cechy, jakich nie posiada. Fantazjujecie na temat "furry", wyobrażacie
> sobie, że wiąże się to z seksem i uparcie, z pogardą, obrzucacie to
> zjawisku epitetami z zakresu medycyny i zaburzeń popędu połciowego.
> Założę się, że ani się na "furry" nie znacie, ani się nie znacie na
> medycynie, a jedyne co wiecie to to, że "furry" to "coś złego". Po
> prostu walicie jakimś tanim stereotypem, uprzedzeniem, które nie ma
> kompletnie racji bytu.
Powtarzacie się, Struszyński. Wyżej odniosłem się i do kwestii związków furry z seksem i moich fantazji na ten temat.
> [...] Na szczęście nie
> zrozumieliście tego, co napisałem, bo jeszcze pewnie by się
> obraziliście... niemniej jednak skoro pytacie się uparcie, to
> objaśniam.
Na nieszczęście zrozumieliśmy. Ale rżniemy głupa, żeby się na was nie musieć obrazić. Chyba, że bardzo chcecie?
> [...] To, że widzicie świat nie zawsze takim, jakim on
> jest, wskazuje fantazjowanie na temat seksu, zboczeń w związku z
> "furry".
Związek furry - seksualność jest. Kropka.
> A wysadzenie pomnika? Jeżeli wysadzenie pomnika to przestępstwo,
> dlaczego nie podajecie Tow. Peruna do sÄ…du?
Bo zrobił to w Sarmacji i jeśli złamał jakiekolwiek prawo, to sarmackie.
ZresztÄ… nie byÅ‚em wtedy komisarzem ludowym do spraw sprawiedliwoÅ
›ci, wiÄ™c w ogóle mam prawo mieć to w kieszeni.
> Przecież nie chodzi o to, co kto rozumie, tylko o sam fakt popełnienia
> przestępstwa. [...]
> Tak, czy nie tak?
Chodzi o to, co kto rozumie, bo od tego zależy czy jest to przestępstwo, czy nie.
> Właśnie o to chodzi. Że nie ma tej konsekwencji. Jedno złamanie prawa
> jest złamaniem prawa, inne jednak nie jest.
Każde złamanie prawa powinno skutkować karą. Pytanie, czy przestępstwo zaszło, czy nie.
-- APReceived on Mon 17 Aug 2009 - 18:33:17 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:26 CET