Re: Wandystan: Wycofanie projektu obywatelskiego

From: Stru <struszynski_usunto_at_gmail.com>
Date: Sat, 15 Aug 2009 20:12:39 +0200


Towarzyszu. Pogubiliście się. Przypomnę.

(1) W dniu 14 sierpnia 2009 16:34 użytkownik Alojzy Pupka <alojzypupka_usunto_at_gmail.com> napisał:
> http://pl.wikipedia.org/wiki/Furry
> Dla mnie to też jest zoofilia.

Wykazano czym jest zoofilia, oraz stało się jasne, że "furry" nie ma z tym nic wspólnego.

(2) W dniu 14 sierpnia 2009 17:23 użytkownik Alojzy Pupka <alojzypupka_usunto_at_gmail.com> napisał:
> Okej, nie jest to to samo co zoofilia, ale przebieranie się za zwierzęta
> i budzenie w sobie podniecenia za pomocą zdjęć pornograficznych
> postaci zwierzęco-ludzkich świadczy o skłonnościach zoofilskich.

"Furry" nie ma nic wspólnego z budzeniem w sobie porządania po przez oglądanie pornografii z udziałem osób przebranych za pluszowe misie, co jest czytelne w definicji "furry", którą Towarzysz wskazał. Tymczasem Towarzysz usiłuje podważyć wskazaną przez siebie definicję:

(3) W dniu 15 sierpnia 2009 14:01 użytkownik Alojzy Pupka <alojzypupka_usunto_at_gmail.com> napisał:
> Bo to wikipedia.

Towarzyszu, przecież to nie najlepiej o Was świadczy, że uzasadniając swoje poglądy powołujecie się na definicję, którą jednak uważacie za kiepską i sami przyznajecie, że w cale nie uzasadnia ani jednego z Waszych poglądów, a wręcz im przeczy.

Zresztą sposób podważania definicji też pozostawia sporo do życzenia. Jak można stwierdzić, że źródło danych jest złe, ponieważ nazywa się tak, a nie inaczej?

Można tu dojść do wniosku, że Towarzysz jest uprzedzony i w sposób niezgody z rzeczywistością widzi coś, czego nie ma. Usiłujecie wmówić sobie i mnie, a i może innym, którzy mogli by to czytać (dyskusja wszak publiczna), że "furry" to osoby o głębokim zaburzeniu popędu płciowego (w sensie ścisłym medycznym). Tymczasem w cale tak nie jest, nic takiego nie wynika ani z wiedzy ogólnej na ten temat, ani z wiedzy medycznej (sprawdziłem, zaglądnąłem do podręcznika psychiatrii, nic tam o "furry" nie ma, zaś z opisu zoofilii wynika jasno, że "furry" to kompletnie co innego), ani tym bardziej z argumentów, jakie przytaczacie. Co więcej, z tego, co piszecie można prędzej podejrzewać, że jesteście mocno uprzedzeni do "furry" i widzicie w tym coś, czego w ogóle nie ma. Wmawiacie sobie, że ma to coś wspólnego z seksem i ze zboczeniami, może nawet sami na ten temat fantazjujecie, jednakże bynajmniej nic takiego nie ma miejsca.

> Jest to niewątpliwie zooerotyzm. I jakaś forma miękkiej zoofilii, fetyszyzmu
> zwierzęcego.

Zgadzacie się, że jednak zrównanie tego zjawiska z zoofilią nie ma racji bytu. Ale co w związku z tym? Zastępujecie jedno słowo innym, podobnym. Nie dostrzegacie, że moja argumentacja dotyka merytorycznego zagdnienia, a nie jej fasadowości. Wciąż uparcie przypisujecie "furry" cechy, jakich nie posiada. Fantazjujecie na temat "furry", wyobrażacie sobie, że wiąże się to z seksem i uparcie, z pogardą, obrzucacie to zjawisku epitetami z zakresu medycyny i zaburzeń popędu połciowego. Założę się, że ani się na "furry" nie znacie, ani się nie znacie na medycynie, a jedyne co wiecie to to, że "furry" to "coś złego". Po prostu walicie jakimś tanim stereotypem, uprzedzeniem, które nie ma kompletnie racji bytu.

Starałem się pokazać, że Wasz sposób myślenia w tym zakresie nie odbiega od uprzedzeń rasowych. Stąd był przykład, osadzony w dobrze znanym nam wszystkim kontekście rasistowskiej ameryki i ku-klux-klanów, rasistowskiego myślenia. Rasiści przypisywali Murzynom bezzasadne cechy, nie mając na poparcie swoich tez żadnych argumentów. Wieszali Murzynów na gałęziach. Zabraniali im korzystać z tych samych ubikacji i toalet, z tych samych miejsc w autobusie, czy metrze, zabraniali korzystać z tych samych restauracji. A kiedy ktoś się postawił w obeonie Murzyna, też takiego linczowali. Na szczęście nie zrozumieliście tego, co napisałem, bo jeszcze pewnie by się obraziliście... niemniej jednak skoro pytacie się uparcie, to objaśniam.

> Nie widzę żadnego związku między parami: furry i zoofil,
> a ustępujący miejsca i obrońca Murzynów.

Chodzi o to, że uparcie przypisujecie "furry" brak pełnego zdrowia psychicznego, w dodatku łączycie to, nie wiedzieć czemu, z seksem. Ma to tyle wspólnego z rzeczywistością, co linczowanie przez rasistów z ku-klux-klanu kogoś za to, że okazał ludzkie oblicze innemu człowiekowi, Murzynowi. Może i nienajlepszy to przykład, ale miał na celu pokazać, że stereotyp Wasz nie ustępuje stereotypom rasowym.

> Nie wiem czym był kloning Kanzlera, dowcipem, czy objawem popierdo-
> lenia. Ale był kloningiem. Natomiast wypowiedź Rhadmora nie wyczerpuje
> znamion czynu zabronionego.

O tym już zadecyduje Trybunał Ludowy, który jednak, jak się okazuje, jest tworem martwym. To, że widzicie świat nie zawsze takim, jakim on jest, wskazuje fantazjowanie na temat seksu, zboczeń w związku z "furry". Ciekawe, czy "emo" też jest jakimś zboczeniem? A może "punki" to też zoboczenie? np. że irokez ma coś z jeżem.

> Jeżeli w ramach dowcipu podpalę komisariat, to jest to przestępstwo.

A wysadzenie pomnika? Jeżeli wysadzenie pomnika to przestępstwo, dlaczego nie podajecie Tow. Peruna do sądu?

Nie wierzę, abyście byli zdolni do wysłania na LDMW maila, w jakim opisujecie, że podpalacie komisariat. Ale nawet, to przede wszystkim byłby to happening, jakaś forma inicjatywy.

> Jeżeli wolno mi powiedzieć mniej niż trzy zdania pod warunkiem, że
> zawrę w nich całe meritum wypowiedzi, to nie będzie przestępstwem,
> jesli zrozumieją rzeczone meritum wszyscy, poza jednym towarzyszem
> Struszyńskim.

Przecież nie chodzi o to, co kto rozumie, tylko o sam fakt popełnienia przestępstwa. Sami tak twierdzicie. Że co by nie było, jak jest przestępstwo, musi być sprawa i kara. To, czy Struszyński coś rozumie, czy nie, czy wszyscy coś rozumią, czy nie, nie ma tu nic do gadania. Tak, czy nie tak?

> Gdyby domagać się kary powieszenia go za jajca w realu, to byłoby
> to przegięcie. Ale jeśli chcemy tylko konsekwencji zamkniętej w przes-
> trzeni wirtualnej, to dlaczego niby przegięcie?

Ale sami mówicie, że to nie real, więc nie podawajcie przykładu, że coś tam w realu. No więc, wracając do meritum i tej konsekwencji. Właśnie o to chodzi. Że nie ma tej konsekwencji. Jedno złamanie prawa jest złamaniem prawa, inne jednak nie jest.

-- 
Towarzysz Struszyński,
gg: 12777250
Received on Sat 15 Aug 2009 - 11:13:54 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:26 CET