> No jakby zmienial codziennie to w jaki sposob mialby ktos pracowac nad systemem?
To już kwestia drugorzędna.
> W obecnej sytuacji taki krok jak zmiana hasel jest politycznie wrecz smieszny.
Nie jest. I nie jest w ogóle polityczny.
Zauważcie, Tow. Khandzie, że można się tu dopatrzyć prawa Klaego. Najpierw olaliście Mandragora (idzie o tę propozycję negocjacji) i ma być git. Później Mandragor olał Was (idzie o zmianę hasła) i ma być źle.
>
> Zreszta powiem tak. Mnie juz sie znudzila sytuacja kiedy to ja zabiegam o Lud Pracujacy nie otrzymujac nic w zamian, przeciwnie - po zrobieniu na przyklad kolejnych elementow systemu slyszalem tylko uwagi tow. Ciupaka, nieuzasadnione zreszta.
To, że pojawia się krytyka, nie jest żadnym uzasadnieniem czegokolwiek. Sami określacie Wandystan jako miejsce pluralizmu w dyskusjach i poglądach, czym przyciągneliście parę osób. Te przyciągnięte osoby kochają w/w ideę i powielają ją w nieskończoność. I oto jest realizowana. Jeden ma pogląd X, drugi ma pogląd nieX.
Tow. Ciupak ma prawo być zły i demonstrować postawę wrogą, wszak suma jego cierpi ze względu na odsunięcie Kommandera na plan dalszy. Jego reakcja, choćby była jakkolwiek dziwna, niekonstrukcyjna i "niezasadna", jest jednak naturalna. Łatwo było ją przewidzieć, łatwo ją zaobserwować i zrozumieć. To nie jest żaden argument. Równie dobrze moglibyście stwierdzić, że skoro wsadziliście palec w gniazdko elektryczne i jebnął Was prąd, to już się nie bawicie w "tym" domu i macie w dupie gospodarzy.
> Widocznie jestem niepotrzebny,
O tym, kto jest potrzebny a kto nie jest, decyduje on sam. Proste. Ta zabawa polega na tym, że podejmuje się prostą decyzję. Tak, chce się w to bawić, więc piszę na listy, zabieram głos w dyskusjach, wchodzę w interakcje z innymi, wydaję gazety, piszę teksty, robię strony www, robie systemy informatyczne, robię, co mi się kurwa podoba. To wszystko. Nie ma tutaj kategorii takiej, jak "potrzebny".
> Czemu ja mam ciagle zabiegac o Lud Wandejski.
> Niech Lud Wandejski pozabiega o mnie.
> Mowiac krotko, to Wladzy Ludowej powinno zalezec aby ja sprawowal wladztwo nad strona i systemami a nie mi.
Zajebiście. Przecież to jest chore. Towarzyszu, widzicie świat, jakiego nie ma!
> Druga kwestia to taka, ze taki rozwod moze wyjsc Wandystanowi na dobre.
http://www.wandystan.eu/w/Biblioteka::CzWand_2008_O_rozwoju_społeczeństw To była tylko gra językowa, to zaś, co znalazło się na jej końcu, wynikało jedynie a prostego wytwarzania wniosków, z przyjętych wcześniej przesłanek. Bez bycia konsekwentnym w tworzeniu takiego wywodu, trzeba byłoby być gdzieś nielogicznym, przez co czytelnicy odczuli by dyskomfort. Inspiracją do napisania tego "dzieła" była atmosfera dyskusji i debat politycznych i ponownie stanowisko i poglądy, jakie konsekwentnie wypadało mi drążyć, ze względu na przyjęcie na początku pewnych przesłanek. Jednakże wóczas w życiu by mi nie przyszło do głowy, że w takich dziwnych okolicznościach, Towarzysz zehce stać się żywym i koronnym dowodem na poparcie tej teorii.
Faktycznie, jest coś intrygującego w tym, że stworzyciel, a przynajmniej jeden z tych, co to mieli najwięcej do powiedzenia w stworzeniu pewnej idei, później państewka, zaś następnie niezależnej mikronacji, pozostawi swe dzieło w rękach obcych i będzie przyglądał się z boku prowadząc metadyskusję o przecinaniu pępowiny. Chociaż na pewnych polach wydaje się, że Towarzysz nie pojmuje do końca w sposób adekwatny pewnych rzeczy, tak na innych polach Towarzysz zdecydowanie udowadnia, że jest postacią, jaka wciąż ma bardzo wiele do zobaczenia i doświadczenia tu, w mikronacjach, i tu, w Wandystanie. Jakkolwiek się sytuacja nie rozwinie, w związku z tą rezygnacją, nie wątpliwie z tych właśnie powodów, o jakich napisaliście, tutaj zawsze jest dla Was miejsce. Ale to już Wasza decyzja.
> Trzecia kwestia, bo nie wyrazilem sie jasno, jest nastepujaca.
> Jedyna forma pracy jaka sobie wyobrazalem jako architekt
> systemu jest to, ze kazdy moze zglaszac
To czemu, do kurwy nędzy, nie powstał żaden projekt ustawy o Architekcie Systemu? To trzemu Mandragor nie wydał stosownego rozporządzenia, edyktu? Dlaczego, skoro mogliście w projekcie konstytucji wytworzyć konstytucjonalny urząd dla samego siebie, Tow. Wandera i Sobczaka (chodzi o Trybunał), nie wnieśliście stosownych zapisów co do tej funkcji? Czemu kurwa nie poswstała żadna ustawa na ten temat? Tow. Ciupak nie za bardzo mógłby wóczas narzekać, że nie ma prawnych regulacji, czy chociaż kontrowersji wokół niejasnej sytuacji prawnej pełnionego przez Was urzędu.
Zaniedbanie sfery statusu prawnego tej działalności może być jednym ze źródeł eskalacji tej pierdolonej sytuacji, jaką można niewątpliwie nazwać jebaną sytuacją nieprzyjemną. Ale w tym względzie zajebał nie tylko Towarzysz, ale i Mandragor, bo to wszak on, formalnie, zatrudnił Was u siebie i dał jakieś pełnomocnictwa do grzebania w systemie. Jego więc opisujcie, a nie Tow. Ciupaka, że dał dupy dając Wam pracę, która nie jest w żaden sposób regulowana prawnie. Przecież to oczywiste, że prędzej czy później, ktoś by się przypierdolił.
> Mysle, ze moje czyny na rzecz Wandystanu sa na tyle wystarczajace, ze moge w koncu pomyslec o wlasnych przyjemnosciach.
Dlatego zapraszam Was do pracy w GWS, zapraszam do próby przedsięwzięcia jakiejś bardziej zaawansowanej inicjatywy politycznej, aczkowliek, skoro pierdolicie obywatelstwem, to najwyraźniej sracie i na mnie i na innych, a przede wszystkim na własne przyjemności, jakie winniście czerpać ze spokojnego żywota post-stowrzycielowego.
Przyznam się, że kiedy wróciłem i zorientowałem się, że nowym Mandaragorem Jutrzenki jest znowu ktoś inny, podjąłem pewne kroki w celu próby rozeznania się, na ile sytuacja ta jest rzeczywiście realna. Przecież mogło być tak, że systemem informatycznym, serwerm, opłatami, stroną, wciąż np. zajmuje się Khand, zaś urząd Mandragora jest dla picu. Dformułowałem pytanie, co by było, gdyby Mandragor Jutrzenki wypieprzył wszystkich z systemu i zablokował im dostęp do serwera. Teoretycznie - powinno być.. nic. Wszak co się ma stać złego ze stronami, skoro za kolejyn rok Mandragor zapłaci hosting? Kurwa, to było pytanie i nigdy nie chciałem oglądać na własne oczy takiego scenariusza, czy jakkolwiek podobnego. Co z tego, że generalnie jest zajebiście, jak jest też nieprzyjemnie?
Tow. Khand, działacie czasami zbyt impulsywnie. Za szybko podejmujecie jakieś nie do końca sensowne decyzje. I szantaż emocjonalny winien być prawnie zakazany. Do kodeksu trzeba dopisać, że jak kto grozi, że w przypadku niespełnienia jego warunków, rzuci obywatelstwem, bądź urzędem w chuj, to ma siedzieć w Engelsie.
PS. Ja się tam nie przejmuję tym, że nie jestem tu kurwa potrzebny. I tak nikt tego głupiego maila nie przeczyta, a jak przeczyta, to nie zrozumie, a jak przeczyta i zrozumie, to i tak to zleje, a w ogóle jak przeczyta, to chyba jedynie czas straci i powinienem mu współczuć.
-- Towarzysz Struszyński, gg: 12777250Received on Fri 14 Aug 2009 - 13:12:28 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:26 CET