Re: Rezygnacja z obywatelstwa

From: Marceli Baldachim Khand <khand_usunto_at_tlen.pl>
Date: Fri, 14 Aug 2009 18:21:06 -0000

> Bez sensu.
> Ja osobiscie uważam, że jeżeli nawet Tow. Magov
> zmienił jakieś hasła,
> to miał do tego wszelkie prawo. Jest Mandragorem Jutrzenki.
> Mógłby
> nawet i zmieniać hasła codziennie i nikomu nic do tego.

No jakby zmienial codziennie to w jaki sposob mialby ktos pracowac nad systemem?

W obecnej sytuacji taki krok jak zmiana hasel jest politycznie wrecz smieszny.

Zreszta powiem tak. Mnie juz sie znudzila sytuacja kiedy to ja zabiegam o Lud Pracujacy nie otrzymujac nic w zamian, przeciwnie - po zrobieniu na przyklad kolejnych elementow systemu slyszalem tylko uwagi tow. Ciupaka, nieuzasadnione zreszta. Widocznie jestem niepotrzebny, stad taka a nie inna reakcja. Mysl o rezygnacji z obywatelstwa chodzila mi po glowie wiele razy, tylko zawsze myslalem, a co z Wandystanem. Pora by Wandystan pomyslal co z Khandem. Czemu ja mam ciagle zabiegac o Lud Wandejski. Niech Lud Wandejski pozabiega o mnie. Zasluzylem na uznanie ogromem pracy a naleznej mi zaplaty nie otrzymalem.

Druga kwestia to taka, ze taki rozwod moze wyjsc Wandystanowi na dobre. W kazdej trudnej sutacji gdzies tam stalem w pogotowiu. Pora przeciac pepowine. Albo Wandystan upadnie, albo stanie sie silniejszy, bo uniezalezniony od tworcow, czego bym bardzo chcial, bo to moje dziecko.

Trzecia kwestia, bo nie wyrazilem sie jasno, jest nastepujaca. Jedyna forma pracy jaka sobie wyobrazalem jako architekt systemu jest to, ze kazdy moze zglaszac uwagi, sugestie, inicjowac dyskusje, komisarz moze sobie robic to co mu oddaje, a to co mowie, ze ma byc wspolne czy pod moim nadzorem, to pod nadzorem, ale to ja decyduje o ostatecznym ksztalcie. Nie jest to przejaw megalomanii, ale koniecznosc lub przynajmniej rozwiazanie efektywne. O ile dyskusja moze byc dowolnie szeroka, o tyle zasada ze ostateczne slowo nalezy do mnie nie podlegala dla mnie zadnym kompromisom. Ewentualne zwierzchcnictwo innych organow (mandragor jutrzenki) widzialem tak ze taki organ decyduje, kto jest mistrzem systemu, natomiast daje mu wolna reke, lub znajduje kolesia, ktory potrafi pracowac przy jakiejs formie wiekszego zwierzchnictwa. Ja nie potrafie i nie chce. Dlatego zrezygnowalem z mozliwosci mediacji, czy jakichkolwiek dyskusji nad zakresem zwierzchcnictwa z tow. Magovem bo bylby to precedens, ktory tylko bylby kontunuowany w przyszlosci. Wyrazilem swoje stanowisko na zasadzie moich warunkow pracy i nie zostaly one zrealizowane. Nikt obowiazku pracy nie ma. Ponadto nie podjme sie pracy w warunkach, w ktorych nie zaoferowalbym produktu dostatecznie dobrego.

Mowiac krotko, to Wladzy Ludowej powinno zalezec aby ja sprawowal wladztwo nad strona i systemami a nie mi. Ja juz naprawde sie narzadzilem. Ostatni trzymiesieczny okres w ktorym Wandystan powstal jak feniks ze zgliszczy kryzysu aktywnosci przyjalem obowiazki mandragora, prezydenta, trybuna i cenzora w sposob zupelnie niezaplanowany. Mimo to, uwazam ze wywiazalem sie z nalozonych mi konstytucja zadan w sposob wzorowy. To nie ja chcialem wladzy, to ona splynela na moje rece.

Mysle, ze moje czyny na rzecz Wandystanu sa na tyle wystarczajace, ze moge w koncu pomyslec o wlasnych przyjemnosciach. Uczestnictwo w mikroswiecie ma byc w koncu forma rozrywki a nie uciazliwym etatem.

khand
mandragor Received on Fri 14 Aug 2009 - 11:21:16 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:26 CET