> Raz kompromis, raz konflikcik. Tak jest optymalnie.
He he :))
Oczywiście. Zwłąszcza, jeśli zauważyć, że większość konfliktów to happeningi, nawet jak niektórzy nie potrafią zachować dystansu i traktują sprawę serio. Niemniej jednak w przypadku poważnych, głębokich kryzysów, konfliktów, umiejętność dochodzenia do kompromisu jest niezastąpiona i na pewno świadczy o wysokich kompetencjach polityków. Wychodzenie z potwornych kryzysów kompromisem, a nie przedawnieniem, to jest dopiero zajebista zabawa. Tym większa, jeśli z trudem i wysiłkiem osiągnięty sukces od razu zaczyna przechodzić w kolejną rozrubę i w kolejne głowienie się nad rozwiązaniem, budowaniem kompromisu... i tak w kółko. Jak u Hegla.
-- Towarzysz Struszyński, gg: 12777250Received on Fri 14 Aug 2009 - 06:59:34 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:26 CET