> Towarzysz usiłuje przemycić ideę, że w polityce kompromis nie jest
> zawsze sensowny? Że lepsza jest dyktatura? O tym, że kompromis w
> polityce jest kiepski, pokazała ostatnio Sarmacja. Dla nich coś
> takiego jak kompromis, na przykłądzie polityki zagranicznej, raczej
> nie istnieje. A jak widzę, w MW kompromis był od zawsze podstawą
> polityki. Choćby wybory: to też jest kompromis, mniejszość ustępuje
> większości. A kończąc pierdolenie, w pełni popieram dochodzenie do
> kompromisów. Zawsze i wszędzie. Bez tego jest chujowo.
Po pierwsze mówię o polityce wewnętrznej, a nie zagranicznej, po drugie odwrotnością kompromisu nie jest dyktatura, a spór. I po trzecie chodzi mi o efekt w wymiarze aktywności i ciekawego życia politycznego, a nie o wymierne, pozytywne skutki działań. Innymi słowy: W Churale czasem potrzebny jest spór, a czasem kompromis. Gdybyśmy zawsze się wszyscy zgadzali, byłoby nudno, gupio i monotonnie.
-- APReceived on Fri 14 Aug 2009 - 06:39:37 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:26 CET