Re: Wandystan: Projekt ustawy o zmianie ustawy Kodeks Wykroczeń

From: Stru <struszynski_usunto_at_gmail.com>
Date: Wed, 12 Aug 2009 22:31:24 +0200


W dniu 12 sierpnia 2009 21:49 użytkownik Bonawentura von Romocki <llll_usunto_at_vp.pl> napisał:

> Starałem się. Wytknijcie mi miejsca, w których napisałem coś
> nieprawniczo, poza brukwiami i szpinakiem.

Oczywiście nie chodzi o to, czy prawniczo, czy nie w takim sensie, jak to napisaliście, zacny niewysoki Towarzszu. Stwierdzenie "no, no, to gdzie napisałem nieprawniczo" lekko trywializuje moją ideę, tak, jakbym czepiał się Was jakiejś ortografii. Nie jestem mistrzem języka prawniczego i oczywiście nie chodzi mi o formułowanie zdań tak, jak by chodziło np. o formułowanie zdań w języku hiszpańskim.

Ale jeśli miałbym wskazać coś, co wg. mnie nieco blado wypada, to proszę:

Poprawka do art. 18 + "jak również reedukacji poprzez pracę w Kamieniołomach Wandejskich im.
Cintr w Winnicy, w wymiarze 1 miesiąca." - nigdzie nie ma poprawki, chyba że ją przeoczyłem, do artykułów definiujących kary, która by mówiła czym jest praca w kamieniołomach. Wiemy ze stosownych artykułów, czym jest np. zesłanie do obozu Engels. Nawet, jeżli miałaby być to "kara rytualna", wypadałoby ją zdefiniować.

> nieprawniczo, poza brukwiami i szpinakiem. Zaznaczam wyraźnie - to są
> kary RYTUALNE, czyli nie mają mieć one żadnej konsekwencji faktycznej,
> mają być tylko nadmienione w wyroku sądu.

Co do kar rytualnych w ogóle - uważam, że jest już zapis o naganie, a więc o pisemnym skarceniu skazanego przez sąd. Dodawanie dodatkowych i rozsianych zapisów po całym kodeksie, w jakich to miano by stosować róże konkretne formy nagany (no bo czym miałyby być katy tytualne, nadmieniane wyrokiem sądu) wydaje mi się raczej zabiegiem mącącym, utrudniającym zrozumienie kodeksu. Mnie osobiście wydawałoby się za bardziej stosowne uzupełnienie tylko jednego artykułu, tego o naganach, właśnie po przez podpunkty mówiące o tym, że sąd formułując naganę, może wybrać jedno z poniższych orzeczeń, lub utworzyć podobne i tu wymienić owe "rytualne kary". Przy czym to by raczej mocno uszczupliło sens i znaczenie nagany. A przecież w tej karze nie chodzi o kpiny, happening, tylko o zwrócenie uwagi na coś, czego sobie Wandystan nie rzyczy, zdaniem sądu. Tak więc widziałbym inne rozwiązanie. Tow. Khand proponuje zmienić kodeks tak, aby wprowadzić nadzwyczajne złagodzenie kary, odstąpienie od wymierzania czy coś podobnego. A dlaczego nie można byłoby złagodzić karę właśnie po przez orzeczenie (a) złagodzenia czy odstąpienia od kary jako takiej wraz z uzasadnieniem (b) wymierzenie kary w postaci czegoś, co Towarzysz proponuje jako karę "rytualną".

Istotę problemu nie widzę w tym, że czcigodny niewysoki Towarzysz miałby zaproponować jakiś idiotyzm, lecz w tym, aby nie tworzyć z sądu błazenady. Skazany za np. włamanie się do systemu, czy za podszywanie się za kogoś innego (choćby za Kefasa) winien poczuć, że zrobił źle i że wymierzono mu karę. Bynajmniej nie powinno być tak, aby z góry traktować karę sądu jako dowcip. Aczkolwiek niezwykle genialne wydaje mi się to, że np. skazując kogoś na moderkę, czy też inny out z listy i systemu (czy to całkiem, czy na czas, nie ważne), oprócz tej kary sąd śle formalnie, zgodnie z prawem, jakieś kpiarskie szyderstwa.

Zapis "to publicznie w jakikolwiek sposób używa wyrazów wulgarnych, nie popełnia żadnego wykroczenia. Nigdy." uważam zaś za bardzo wartościowy. Przy czym skoro mamy tu wolność, a dajmy na to, ktoś nie życzyłby sobie, aby pod jego adresem kierować wulgaryzmy, to może i uwzględnić wolność takiej, pokracznej, jednostki? Tj. w ogóle zmienić zapis w takim kierunku, aby mówił jedynie o kontekście stosowania wulgaryzmów jednoznacznie skierowanych w stronę kogoś, kto uprzednio jednoznacznie wyraził wolę aby tak nie czynić. Mam tu na myśli wyłącznie sytuację, kiedy podmiotem wulgaryzmu jest owa osoba. I jako jednyną możliwą karę zostawiłbym naganę. Istnienie takiego zapisu oczywiście wiele nie wnosi, ale jeśli by wybuchł jakiś zjadliwy i obleśny flamewar, to byłaby to jakaś podkładka dla próby samoograniczenia sporu. No nie wiem, czy dobrze myślę... zresztą po chuj to piszę. Do Waszego pytania się chyba ustosunkowałem?

-- 
Towarzysz Struszyński,
gg: 12777250
Received on Wed 12 Aug 2009 - 13:32:34 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:26 CET