> Ach jak zajebiście jest dopiec Struszyńskiemu, co Towarzyszu?
> Sęk w tym, że Wasze próby bycia złośliwym są jak konająca mucha w
> sÄ…siednim pokoju.
Nie konkretnie Wam. Zawsze lubię przyczepić się do błędu językowego. Taka drobna dewiacja, niegroźny fetysz.
> [...] Nawet, jeśli nie było to wyrażone w jakiś
> zajebiście sprawny sposób, nie trudno się chyba domyślić, co chciałem
> przekazać w tym temacie.
Ależ ja rozumiem, co chcecie powiedzieć. Upieracie siÄ™, że nazwa 'Konstytucja' w jakiÅ› sposób wyróżnia jednÄ… z ustaw konstytucyjnych, czyniÄ…c jÄ… w Waszym odczuciu tÄ… najważniejszÄ… z najważniejszych, a tym samym deprecjonujÄ…c pozostaÅ‚e, w tym KartÄ™ Praw. SÄ™k w tym, że to tylko i wyÅ ‚Ä…cznie Wasze odczucie. Nie żyjemy w realowej mediokracji i nikt nikomu nie wmówi, że hipotetyczna zmiana Karty, jest czymÅ› mniej istotnym, niż hipotetyczna zmiana Konstytucji. Bo tego chyba siÄ™ obawiacie. Ale obywatele MW czytać potrafiÄ… i rozumiejÄ…, że miÄ™dzy ważnoÅ›ciÄ… Konstytucji, a Karty nie ma różnicy.
> PS. Mam na dzieję, że Towarzysz rozumie, że pisząc różne złośliwości
> pod Waszym adresem nie mam zamiaru ani Was obrażać, ani Wam uprzykrzać
> życia - ja to widzę raczej jak mniej czy bardziej udaną grę językową i
> śmieję się od ucha do ucha.
Trochę mnie wkurwiacie. Trochę. Ale ja kocham ludzi (cytując klasyka). I nie mam w zwyczaju brać do siebie takich najazdów :)
-- APReceived on Wed 12 Aug 2009 - 09:24:23 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:26 CET