> Przechodząc jednak do kwestii przedawnienia - bardzo często jest tak, że
> w krajach wirtualnych służby sądownicze działają, najdelikatnie mówiąc,
> nieudolnie. Oczywiście jeśliby działały inaczej to nie ma mowy o
> przedawnieniach, bowiem wówczas do nich nie dochodzi. Natomiast jeśli
> wymiar sprawiedliwości jest nieudolny (...)
Bajka o Tow. Kanzlerze :) Nie wiem jak reszta, ale sądzę, że to, co napisaliście, jest oczywiste. Ale jeszcze do tego wrócę.
Od siebie dodam, że kompletnie nie czuję zamieniania czasu wirtualnego na realny. Przeliczanie, że niby to w mikronacji jeden rok jest jak pięć, czy dziesięć, wydaje mi się dziecinne, ale i obce. Dla mnie dzień to dzień, miesiąc to miesiąc. Jakoś z tym problemu nie mam. Co do sądownictwa, to owszem, działą nieudolnie i działać nieudolnie musi, niestety. Jednakże, uwzględniając wszystkie poruszone dotąd argumenty, oraz kilka innych, o jakich może się rozpisywać już nie będę, wydaje mi się, że kara powinna być natychmiastowa po czynie. Nie dość, że tylko wóczas jest skuteczna, ale i wyłącznie wówczas ma sens w mikronacjach. Niemniej jednak jest jeszcze inna strona. Oto, jak Towarzysz pisze, nie ma czegoś takiego jak przedawnienie. Jest bohater historii, aktywny działacz, który "odkupił" stare grzeszki, czyni wiele dobrego itp. Ale pojawia się też chytry kontrbohater, wyciąga stare sprawy i wsadza bohatera do ciupy. Piękne! Jak w filmie! Ba, jak w życiu! Czyż nie tak właśnie wygląda prawdziwa polityka! I co najlepsze, w tym tkwi wielki potencjał! Trzeba się bowiem mocno natrudzić, aby bohater historii, korzystając z tego samego prawa, nie dałsię wsadzić do ciupy! To by była wspaniała i piękna akcja w mikronacjach! Pisały by o tym wszystkie brukowce!
-- Towarzysz Struszyński, gg: 12777250Received on Wed 12 Aug 2009 - 08:28:18 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:26 CET