> No to zamiast wyciągać mniej czy bardziej hipotetyczne grzeszki zacząć
> jednak pracować, tam gdzie kto jest, a nie urażoną dumę leczyć
> wyciąganiem tychże?
Jeśli to ktoś lubi? Niech tak robi.
>
> Ja swoje robie i nic nie wyciągam, ale zupełnie nie rozumiem (tzn.
> rozumiem, ale nie rozumiem) dlaczego ktoś postanowił się mścić.
Dodajmy: ktoś postanowił się mścić na Was. Niech więc się mści. I co? Okazuje się, że nic. Cóż Wam to przeszkadza? Generalnie, jak ktoś się z kimś spiera i wykłóca, niech to lepiej robi z zachowaniem szacunku swego oponenta, bądź przynajmniej jakiejś tam godności. Nikt chyba nie chce komuś innemu obrzydzać żywot w Wandystanie? Jeżeli tak, to niech sobie idzie do Sarmacji, może się dogada z Tow. Perunem, diukiem Łaskim, czy się jednak nie dogada. Chuj. Takiego kogoś, kto innym obrzydza żywot wandejski, jednak nie chcielibyśmy tu mieć. Wszyscy jedziemy razem, więc niech ta podróż będzie znośna. Może być i twarda i pod górkę, ale znośna.
"Niech każdy robi swoje, a będzie dobrze". Tak rzekł pluszowy miś Tow. Wandy budząc się na chwilę z poobiedniej drzemki, gdzieś w lasach Leblandii, przywołany do stanu czuwania odgłosami szamotaniny, kiedy to jeden słynny rewolucjonista, Towarzysz Krystyna, usiłował zabrać kolczyki w kształcie różowych trzewiczków, innemu słynnemu rewolucjoniście, Towarzyszowi Żenadzie. Jedynie Towarzysz Wanda pozostał na stanowisku i mógł dostrzec otaczającą ich ponad tysiącosobową armię Leblandzką....
-- Towarzysz Struszyński, gg: 12777250Received on Tue 11 Aug 2009 - 07:57:48 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:26 CET