Re: Wandystan: Re: Informacja KLSZ

From: Stru <struszynski_usunto_at_gmail.com>
Date: Mon, 10 Aug 2009 23:00:40 +0200


Hej!

W dniu 10 sierpnia 2009 21:24 użytkownik mjoniak_usunto_at_ymail.com <mjoniak_usunto_at_ymail.com> napisał:

> Słowa tow. Kanzlera urzekły mnie do tego stopnia, że aż postanowiłem się zapisać na LDMW (którą normalnie tylko czytam), żeby parę słów od siebie powiedzieć.
>
> Możecie mi wyjaśnić, czemu mam wrażenie, że powtarza się historia z Sarmacji? Najpierw udawanie wielkiego patrioty, obejmowanie stanowisk, potem bezsensowne atakowanie ludzi, z którymi wcześniej się trzymało. Wszystko dla własnej korzyści i wygody. Ogólnie zero lojalności i totalna niewdzięczność, cyniczne podejście do innych. To widać nawet z pozycji szeregowego "czytacza" tej listy, do tego Sarmaty &#8212; kogoś kompletnie z zewnątrz.
>
> Ja tego nie rozumiem kompletnie. Na co dzień towarzysz też tak rozmawia z kumplami?
>
> I ktoś taki potem pisze o hipokryzji :D
>
> --
> Mateusz von Lichtenstein-Iontz
> od tych złych

Bardzo uprzejmie witamy zacnego subskrybenta naszej skromnej wandejskiej listy dyskusyjnej! Witamy tym cieplej, że subskrybent odważył się - w tych naszych ciężkich i ognistych dniach dzisiejszych - dostąpić zaszczytu aktywnego użytkownika listy!

Mamy nadzieję, że zostaniecie z nami, ob. Mateuszu von Lichtenstein-Iontz, że wyślecie kolejną wiadomość, a później jeszcze jedną, i dalej, będziecie brali równie aktywny udział w innych dyskusjach, o ile znajdą się tutaj warte Waszego zainteresowania i godne Waszej odpowiedzi! Witamy więc serdecznie w gronie piszących na LDMW i zachęcamy do rozkoszowania się smakiem i urokiem toczonych tutaj dialogów, debat, przekomarzań, polemik. Czujcie się swobodnie, nie krępujcie się, nie obawiajcie cenzury ani moderowania. Bądźcie naturalni, posługujcie się formą i ekspresją taką, jaka jest najbardziej zgodna z Waszą naturą, Waszym natrojem; pamiętajcie też, że nie ma tutaj potrzeby poprzedzania imienia, nazwiska, inicjałów, przezwiska, czy innego określenia rozmówcy, żadnymi tytułami aystokratycznymi, nie trzeba też zginać się w pół i kłaniać nisko przed żadnym z mieszkańców, nawet jeżeli posiada on "wyższy" poziom hierarchii tytułów awangardy proletariatu. Gratuluję Towarzyszowi Kanzlerowi, że zdołał on zachęcić w tak emocjonujący sposób nową osobę do aktywności na LDMW!

Obywatelu Mateuszu von Lichtenstein-Iontz! Jak mniemam, nawiązujecie zapewnie do niedawnych postów Towarzysza RCA Kanzlera, jak i do jego historii kontrowersyjnych decyzji i zachowań z czasów jego długoletniej działalności w Księstwie Sarmacji? Czytając Waszą wiadomość, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wyrażacie też pewnego rodzaju troskę o losy Wandystanu, obawiając się, że tutejsza działalność Towarzysza Kanzlera w jakiś sposób również przyniesie "ból" i "cierpienie", tak jak przyniosła te doświadczenia Sarmatom, kiedy Towarzysz Kanzler działał w Sarmacji. Wzrusza mnie ta troska o stan ducha wandejskiego ludu.

Uruchamiając swą retrospektywną maszynerię, jak zza mgły wyłania mi się przed oczami obraz chwili, kiedy to lud wandejski stanął w obliczu explicite wyrażonej przez Towarzysza Kanzlera woli związania się z narodem wandejskim. Oj, pamiętam, że pojawił się wówczas cały chór obaw, lęków, niepokojów, niektórzy towarzysze byli przerażeni, inni zaś wściekli. Cóż, wszystko wskazywało, że kontrowersje wokół tego Towarzysza są chyba dobrze znane niektórym wandejczykom. I co? I nic. Chyba "i nic".

Ponieważ nie są mi znane żadne prywatne spory pomiędzy Towarzyszem Kanzlerem i osobami, z jakimi rozmawiał on niedawno w sposób wzbudzający Wasze obawy, a jeżeli w ogóle takowe animozje istnieją (a czytając przepychanki między towarzyszami Khandem a Kanzlerem można odnieść wrażenie, że coś siedzi na rzeczy), mogą co najwyżej ułatwić zrozumienie stopnia intensywności jakiejś rozmowy. Jednak od strony formalnej muszę przyznać, że wandejska lista dyskusyjna, przynajmniej w czasach, kiedy mnie było dane z nią obcować, była świadkiem znacznie ostrzejszych polemik, "ataków personalnych", rozlicznych pretensji i innych takich tam. Zresztą, w pewnym okresie czasu nawet ostre, skonfliktowane i agresywne posty określano wręcz mianem "właściwych" wypowiedzi wandejskich i od tego czasu utrwaliło się pojęcie "srania ogniem". Zapewniam Was, że Wandystan zna doskonale rozliczne oblicza "srania ogniem" (ale zapewne nie wszystkie) i traktuje je podobnie, jak większość innych rzeczy. W tym miejscu powinienem posłużyć się jakimś potocznym określeniem pewnej czynności fizjologicznej związanej z układem moczowym.

Co więcej, jeżeli jakiś Wandejczyk jest niepokorny, osobowościowo wypaczony, konfliktowy, wchodzący w spór za sporem, obrażający się i tryskający na wszystkich jadem, to o ile jest to aktywny wandejczyk, to zapewniam Was, nie jest naszą intencją ocenianie osoby tego Wandejczyka, robienie mu krzywdy, ani generowanie innych niekonstruktywnych zachowań, znanych lepiej w krajach położonych na północ od Wandystanu. Wandystan będzie raczej dążył do poskromienia takiego trudnego w kontaktach osobnika; nauczenie się, wypracowanie jakiegoś wspólnego i konstruktywnego pożycia. Jeżeli więc w swoim poście wyrażacie obawy, że Towarzysz Kanzler posiada jakieś takie cechy osobowe, jakieś takie motywacje, zamiary, czy style postępowania, z powodu których jego obecność w Wandystanie będzie niczym obecność kolców w skórze, zapewniam Was, że Wandystan sobie spokojnie poradzi. Nie ma sytuacji bez wyjścia i jeżeli tylko istnieje wola współpracy, zawsze można wyporacować efektywne rozwiązanie niepokojącego problemu. Tak, tak. Zdaję sobie sprawę, że te słowa mogą być szokujące, albowiem w niektórych krajach na północ od Wandystanu twierdzi się coś wręcz przeciwnego. Ale prawda jest tutaj, po naszej stronie.

Tak więc, jeżeli tylko Towarzysz Kanzler pragnie szczęścia narodu wandejskiego i widzi siebie samego wśród innych szczęśliwych Wandejczyków, to bez względu na to, co by i komu by nie powiedział, jakoś się tutaj wszyscy dogadamy i przezwyciężymy wspólnie chwile słabości. Jeżeli zaś sądzilibyście, że Towarzysz Kanzler nie dąży ani do szczęścia ludu Mandragoratu, ani też nie ma woli do dalszego bytowania w tym kraju, to zapewniam Was, że Wandystan potrafi być też wredny, i jak pokazuje historia, każdy nam niechętny prędzej czy później uciekał stąd prędko i gubiąc za sobą buty. Zywię również głębokie przekonanie, że dokładnie to samo mógłbym odnieść do każdego z nas tutaj, Wandów, w tym i do siebie, i nie stałbym się kłamcą.

W efekcie więc, bardzo ciepło przyjmuję Waszą troskę o nas tutaj wszystkich, szczególnie o tych z nas, którzy współpracują z Towarzyszem Kanzlerem, niemniej jednak zachęcam też do śledzenia rozwoju wydarzeń i osobistego sprawdzenia, jak ta historia potoczy się dalej. W między czasie zapraszam do dyskutowania również i na inne tematy.

PS. Jeżeli tym, co Was tak bardzo zaniepokoiło, było zwrócenie uwagi na formalną kwestię z ogłoszeniem przez Towarzysza Khanda decyzji w imieniu Mandragora, to muszę Was niestety rozczarować. Uwaga ta była jak najbardziej uzasadniona. Gorąco ją popieram, z całego serca. Co do formy, cóż, każdy ma prawo używać takiej formy i ekspresji, jaką uważa za właściwą. Co więcej, uważam nawet że obciążanie Towarzysza Khanda, osoby niezwykle zasłużonej, nadzwyczaj aktywnej, która non stop coś nowego robi dla Wandystanu, dodatkowymi obowiązkami, jest nieetyczne. Niestety, nasz ukochany Mandragor Magov nie za bardzo miał chyba kogo innego wyznaczyć na swego zastępcę. Dlatego jeżeli obawiacie się o losy Wandystanu, zachęcam szczególnie, abyście podjęli działania pozwalające zwiększyć różnorodność różnych potencjalnych zastępców dla różnych urzędników, jak też pomogli odciążyć nieco Towarzysza Khanda w jego ciężkiej pracy, lub chociaż wesprzeć go moralnie w tym względzie. Jeszcze raz gorąco pozdrawiam!

-- 
Towarzysz Struszyński,
gg: 12777250
Received on Mon 10 Aug 2009 - 14:01:16 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:26 CET