> No w koncu!
Tak k'woli wytlumaczenia sie: do trzydziestego pierwszego jestem na koncu r-swiata (u podnoza gory Przechyby w Beskidzie Sadeckim[1]), gdzie jednoczesne posiadanie prundu w baterii i zasiegu jest zjawiskiem rzadkim, wypadkowa wielu czynnikow losowych, jak chocby humor g(a/e?)jowego -- dysponenta gniazdek z dwustu trzydziestoma towarzyszami Voltami. Zatem na razie nic nie ruszam, tylko biernie sledze. Potem tydzien bede mial prundu i zasiegu ile du(sz/p)a zapragnie, wiec jedynym utrudnieniem bedzie brak kontaktu prywatnego inaczej niz via mail / tel. kom. A potem juz w ogole gitez-majonez zapewne.
[1] - Tak, wiem, ze real nie istnieje. No coz, mspanc.
-- apReceived on Mon 27 Jul 2009 - 13:41:57 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:26 CET