Re: Wandystan: Gdzie...

From: Bonawentura von Romocki <llll_usunto_at_vp.pl>
Date: Tue, 21 Jul 2009 22:57:58 +0200


Paweł Michaiłowicz pisze:
>
> Wiecie, ja też teraz jestem aktywny w kampanii, tylko, e... tego nie widać.
>
>

Nie pierdolcie ironicznie, bo wam jeszcze się ironicznie schowa w jamie brzusznej, pierwsza przekupko letnich kampanii.

Ogólnie rzecz biorąc, zabrakło jednego czasownika i język politechniki tow. Zaorskiego czasem nie osiąga 100% zamierzonego celu. Ale doskonale wiecie, Paul Michaelsohn, o co chodziło.

Tak notabene: popieram Paula Michaelssona: wytykanie słownictwa uważanego przez monarchofaszystowskie, burżuazyjne, reakcyjne i kontrrewolucyjne siły za wulgarne (co to jest wulgrane? wstydliwe? Czego ma się Wand wstydzić? Że przejebie drugiego Wanda? Z chęcią i otwarością powinien to zrobić na Placu Żenady, bo to wandne jest!) jest nieco tchnące stęchlizną.

Jednocześnie rozumiem, że odezwa tow. Czarneckiego odnosiła się do większego dążenia do wandności, do rozwijania własnego stylu, do rugowania elementów niesłusznych z wandyni własnego ja. I w tym sensie ją popieram. Ale nadal:

Wypierdalać!

-- 
CBII

ex
Received on Tue 21 Jul 2009 - 14:19:46 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:26 CET